Armenia

Planując podróż do Armenii warto najpierw poznać historię i matyrologię tego narodu. Bez tego ciężko będzie zrozumieć pewne fakty, a podróż może być psychicznie męcząca. W kraju tym byliśmy dwa razy. Jest on dość specyficzny, jednakże na swój sposób piękny. Armenia to miejsce, do którego jeszcze wrócimy.Tak wyglądała wiza do Armenii jeszcze kilka lat temu. Można ją było uzyskać bezpośrednio na lotnisku, za równowartość około 30 zł. Obecnie obowiązek wizowy dla Polaków został zniesiony. Jednak przed lotem warto sprawdzić ostrzeżenia dla podróżujących na stronie internetowej polskiego MSZ. Konflikt o Górski Karabach wciąż się tli i niewiele wskazuje na to, aby wygasł w najbliższej przyszłości. 1000 AMD to przy dzisiejszym kursie około 8 zł.

Dojazd do Armenii

Zdarza się, że za lot w dwie strony w promocji PLL LOT „Szalona środa” kosztuje ponad 600 zł. Bez promocji, ukraińskimi liniami UA przyjdzie nam zapłacić około 800 zł. Jednak jeśli mamy czas, możemy naszą podróż odbyć przez Gruzję. Będzie taniej i ciekawiej. Z Polski lecimy Wizzairem do Kutaisi. Następnie przesiadamy się do Georgianbus, który za 20 Lari zawiezie nas z lotniska do Tibilisi. Przejazd trwa 4 godziny, a końcowy przystanek znajduje się przy Skwerze Puszkina. Dalej musimy dostać się na dworzec Ortachala. Co istotne, w Tibilisi jest kilka dworców i w zależności od tego, w jakim kierunku chcemy podróżować, taki dworzec musimy wybrać. Ze Skweru Puszkina na dworzec Ortachla dostaniemy się miejską marszrutką o numerze 44. Busy do Armenii odjeżdżają o nieokreślonych godzinach, wtedy, gdy się zapełnią. Sama podróż trwa około 7h i kosztuje 30 Lari. Do Armenii można również dojechać koleją. Pociągi odjeżdżają z Dworca Kolejowego w Tbilisi (nieopodal stacji metra Station Square-Vagzlis Moedani). Odjeżdżają we wtorki oraz czwartki o godzinie 20.20, a do Erewania przyjeżdżają o godzinie 7 rano. Bilety w sezonie warto kupić z wyprzedzeniem. Pozostaje jeszcze autostop. Osobiście możemy potwierdzić opinie o znakomitym stopowaniu na Zakaukaziu.

Armenia – atrakcje

 Naszą podróż rozpoczynamy od stolicy Armenii – Erewania i jego okolic. Można powiedzieć, że nie ma Armenii bez monastyrów. Jednak paradoksalnie, w kraju który przyjął jako pierwszy chrześcijaństwo, najbardziej rozpoznawalną świątynią jest świątynia pogańska. Znajduje się ona w Garni, 30 kilometrów od Erewania. Świątynia została wzniesiona ku czci boga słońca Mitry. Przypomina odrobinę grecki Partenon. Pochodzi z I w n. e. i jest zbudowana z bazaltów. Wejście na jej teren jest płatne, 1200 AMD. Ale to nie wszystko. Nieopodal, można zejść w dół, w dolinę rzeki Azat. Znajdują się tutaj piękne bazaltowe organy. Dojazd do Garni marszrutką zajmuje około godziny i kosztuje 250 AMD. Busiki odjeżdżają z dworca na skrzyżowaniu ulic Gai oraz Safaryan. Kilka kilometrów od Garni znajduje się klasztor Geghard, w którym przez pewien czas była przechowywana Włócznia Przeznaczenia. Włócznia legionisty, który przebił ciało Chrystusa. Wejście jest bezpłatne. Jednak pomiędzy świątynią i klasztorem nie funkcjonuje komunikacja publiczna. Są za to taksówkarze. W okolicy Erewania znajduje się również ormiański Watykan, czyli Eczmiadzyn, przez lokalnych nazywany Wagharszapat. Eczmiadzyn jest najważniejszym miejscem na religijnej mapie Armenii. Jest to kolebka Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Do niej trafił z Geghard grot Włóczni Przeznaczenia. A legenda głosi, że w Eczmiadzynie św. Grzegorz Oświeciciel, patron i król Armenii, ujrzał, jak niebo się rozstępuje, a postać Jezusa ze złotym młotem zstępuje na ziemię. Chrystus uderzył kafarem w czterech różnych miejscach. I właśnie tam powstały najważniejsze świątynie w kraju. Można tutaj dojechać marszrutką z centralnego dworca autobusowego Kilikia, zlokalizowanego na Budapest Street. Koszt około 220 AMD. Marszrutka jedzie 40 minut. Po drodze możemy zwiedzić ruiny katedry Zvarnots. Z marszrutki należy wysiąść pod Hotelem Zvarnots.

Podążając szlakiem sakralnym, następnym przystankiem będzie malowniczy monastyr Khor Virap, położony około 42 km od stolicy, w tle którego znajduje się Ararat – święta góra Ormian. Ta sama, na której Noe zakończył swoją podróż. Ararat znalazł swoje miejsce w herbie Armenii, banknotach, koniakach, a obecnie, od roku 1915 w tureckich granicach. Khor Virap było miejscem uwięzienia Grzegorza Oświeciciela. A loch, dziura to właśnie virap. Schodzi się do niej po metalowej drabinie. Można tu dotrzeć wsiadając do marszrutki jadącej do miejscowości Lusarat. Busiki odjeżdżają z placu nieopodal dworca kolejowego, na Sevan street. Busy kursują co dwie godziny. Po opuszczeniu busa, będziemy mieli jeszcze do przespacerowania około 1,5 kilometra. Jednak nam najbardziej podobało się w monastyrze Noravank, położonym bardziej na południe. Droga do świątyni wiedzie doliną rzeki Gnishik i zapewnia nieziemskie widoki. Sam klasztor został zbudowany w XIII wieku.

Znacznie dalej, bo prawie na samym krańcu Armenii, 250 km od stolicy, w dolinie rzeki Vorotan znajduje się piękny monastyr Tatew. Już sama droga do niego jest malownicza i warta trudu. Na miejscu czeka na nas jeszcze jedna atrakcja – Wings of Tatev, czyli najdłuższa jednosekwencyjna kolejka linowa na świecie. Podróż w jedną stronę trwa około 15 minut. Jej koszt to 5000 AMD w dwie strony lub 3000 AMD w jedną. Uwaga, kolejka nie działa w poniedziałki.

Jeżdżąc po kraju warto wybrać drogę prowadzącą z Jeghegnadzor do Martuni. Tuż przed przełęczą Selim znajdują się ruiny caravanseraiu, który został zbudowany w roku 1332. Był on fragmentem jedwabnego szlaku. Za przełęczą rozpościera się piękny widok na jezioro Sewan. Jest ono największym jeziorem Kaukazu, leży na wysokości 1900 m n. p. m. i jest jednym z trzech mórz Armenii. Pozostałe dwa, będące symbolem starożytnego ormiańskiego imperium, leżą obecnie w Turcji oraz Iranie. Są to jeziora Wan oraz Urmia. Miejscowość Sevan jest miejscem, do którego Ormianie podążają na wypoczynek. Nad jeziorem zlokalizowany jest zespół klasztorny Sewanawank. Jeszcze za czasów ZSRR monastyry znajdowały się na wyspie. Jednak po ingerencji człowieka lustro jeziora opadło o 20 metrów, tworząc półwysep ze świątyniami. Do Sewanu możemy dojechać bezpośrednio z Erewania. Marszrutki odjeżdżają z dworca północnego.

Podążając w stronę Gruzji, gorąco polecamy serię monastyrów w prowincji Lori – Sanahin, Odzun i Hachpat (UNESCO). Zachwalany przez wiele osób kurort Dilidżan, zwany Szwajcarią Armenii, zupełnie nas nie zachwycił. Choć jest tutaj dużo bardziej zielono, aniżeli w innych częściach Armenii.

A Co warto w samym Erewaniu? Relatywnie niewiele, choć samo miasto zostało założone 30 lat przed Rzymem, w roku 783 p. n. e. Jednak trzęsienia ziemi i konflikty nie pozostawiły wiele do naszych czasów:

  • Muzeum Ludobójstwa (Park Tsitsernakaberd, nieopodal mostu Kievian)
  • Muzeum Wojny (Matka Armenia), Park Zwycięstwa
  • Plac Republiki
  • Państwowe Muzeum Historii Armenii (Plac Republiki)
  • Schody, z których widok rozpościera się na całe miasto z górą Ararat w tle.

Po Ewrewaniu najlepiej poruszać się marszrutkami. Większość przystanków jest na żądanie. Na magiczny zwrot „kangarum kangneng” kierowca zatrzymuje się na przystanku. W mieście jest też jedna linia metra. A tutaj przydatna aplikacja na telefon, która umożliwia swobodne poruszanie się po miejście 😉

Reasumując, Armenia jest krajem bezpiecznym, choć to Ormianie z mężczyzną prędzej będą rozmawiać. Poza stolicą język angielski jest bardzo rzadko spotykany. Dlatego warto wcześniej przypomnieć sobie kilka zwrotów po rosyjsku. Autostop działa fantastycznie, chyba ani razu nie było nam dane czekać dłużej niż 10 minut. Raz była to płatna podwózka, ale kwestia ceny została ustalona na samym początku. Ormianie są pomocni i uczynni. Słyną z gościnności, a to dlatego że wierzą, iż gość to dar zesłany przez Boga. Choć prawda jest też taka, że dużo pewniej czuliśmy się w Gruzji. Szczególnie Justyna. Bardziej pożądane są dolary niż banknoty euro. W ścianach odnajdziemy gniazdka europejskie. Megalityczne kręgi Karahundz (Zorac Karer) polecamy fanatykom tego typu atrakcji. Ponadto warto odwiedzić miejscowość Goris, Wodospad Shaki, czy też największe skupisko chaczkarów w Noratus. Jednak do tych miejsc jeszcze nie dotarliśmy, dlatego nie chcemy ich opisywać. Najlepszym okresem na odwiedzenie Armenii do czas pomiędzy majem a październikiem. Dla ciekawości, już na początku V w. Mesrop Mashots przyczynił się do powstania ormiańskiego alfabetu. Dlatego też w kilku miejscach na terenie kraju znajdziemy pomniki liter oraz samego twórcy. Ormiańskiego pochodzenia jest Cher, Kim Kardashian, Andre Agassi czy Krzysztof Penderecki .

 

 
 

 

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *