Bergen – 3 dniowe "tournée" po wodospadach i fiordach

Kilkudniowy wypad na weekend majowy, wypożyczenie samochodu, namiot i jazda!

Jak dolecieć do Bergen i ile to kosztuje?

Najtańszą opcją jest oczywiście Wizz, który lata obecnie z czterech polskich miast: z Gdańska, Szczecina, Warszawy i Katowic. Przewoźnik trochę miesza z bagażami, ale i tak jest tanio, bilety za 100 zł w dwie strony nie należą do rzadkości. A czy majówka w okolicach Bergen ma sens? Tak, bywa słonecznie, choć czasami też pada - a w takiej aurze wodospady hipnotyzują z pełną mocą … Pasjonaci fotografii będą w raju 😉

Co warto zobaczyć w okolicach Bergen?

Pętla po okolicy, którą wykonaliśmy, nie była imponująca, ale za to intensywna. Wystartowaliśmy z Bergen, krążąc głównie w rejonie Hardangerfjord. przejechaliśmy około 500 km. Raz skorzystaliśmy z promu, raz z płatnego tunelu. Wszystkie noclegi były oczywiście pod namiotem. Gaz kupiliśmy w Bergen, w Intersporcie. Początkowo pojechaliśmy na wschód, pod pierwszy fiord, pod pierwszy wodospad. Urzekł nas Skjervsfossen, tuż przy lewym zakręcie drogi. Później był uroczy Voringsfossen i niewiarygodny Latefossen. Na miejscu ma się wrażenie, że za każdym rogiem czyha jakiś wodospad 😉

Będąc w okolicy, grzechem byłoby nie wybrać się na Trolltungę, sławny język trolla. O ile pierwsze podejście było przyzwoite i dostarczało nam samych radości, to już wyżej niestety napotkaliśmy warunki czysto zimowe i niestety musieliśmy zawrócić 🙁 Na szczęście, smaczkiem wyjazdu był bajkowy Lodowiec Folgefonna. Aby ujrzeć jego urok, dotarliśmy samochodem do Bondhus. Tutaj zostawiliśmy auto i udaliśmy się na mały spacer. Z parkingu było do przejścia około 6 km pod sam jęzor lodowca. Po drodze minęliśmy piękne jeziorko, które obchodziło się południowym brzegiem, a następnie do góry za ścieżką pod sam lodowiec. Dlaczego ten lodowiec jest taki wyjątkowy? Ponieważ jest dokładnie taki, jak sobie wyobrażaliśmy – błękitny, czysty, magiczny. Początkowo przedzieraliśmy się wzdłuż spływających w dół kaskad wody, dopiero przy samym lodowcu dostrzegliśmy wygodna ścieżkę, która biegła zachodnią częścią moreny… Ostatnim punktem wyjazdu miało być zwiedzanie Bergen, które znane i sławione jest za kolorowe fasady domów kupieckich. I to by było na tyle… Miasto, jak miasto. Byliśmy nim mocno rozczarowani, być może dlatego, że wcześniej daliśmy się porwać urokom fiordów…

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cześć! Widzimy, że przebywasz na naszej stronie już od jakiegoś czasu.
Mamy nadzieję, że zawarte na niej treści przypadły Ci do gustu. Polub nasz profil na fb,
aby być na bieżąco z górami i podróżami ;) Zapraszamy!