Iran

 

Iran - Brwi Chomejniego

Żaden inny kraj na świecie nie jest tak gościnny jak Iran, żodyn. Na ulicy obcy, nieznani nam ludzie zaczepiają, pytają skąd przybywamy. Nawet jeśli są wstanie powiedzieć po angielsku tylko tyle, nie unikają kontaktu. Na słowa, że przyjechaliśmy z „Lahestanu”, uśmiechają się, klepią po ramieniu i zapraszają na herbatę. Na herbatę, podczas której, zgodnie ze starym irańskim zwyczajem, sączą trunek przez kostkę cukru, trzymając ją pomiędzy zębami. I zapraszają właśnie na herbatę, a nie na piwo, ponieważ w Iranie jest zakaz spożywania alkoholu. Ale co ciekawe, w Bandare Anzali, stolicy irańskiego kawioru, które w roku 1942 stało się celem wszystkich Polaków, uwolnionych stalinowskim dekretem z gułagów, jeśli dobrze się postaramy, można podobno zakupić produkowaną tajemnie, pokątnie, smaczną wiśniówkę, która wciąż funkcjonuje pod oryginalną nazwą, wymawianą przez Persów jako „wiszniówka”. Ale to nie jedyna nić, która łączy nasze kraje. Gdy spytacie się o ulubione kreskówki z dzieciństwa, zapewne usłyszycie o Bolku i Lolku, Reksiu, czy Porwaniu Baltazara Gąbki 😉 Są to kultowe tytuły, na których wychowały się miliony Persów.

Persów? Tak, bo tak właśnie Iran nazwali Grecy. A o używanie obecnej nazwy, poprosił inne kraje ostatni szach, Reza Pahlavi. I co istotne, Persja to nie jest kraj arabski. Ważny i podkreślany przez wielu fakt. Arabowie zdobyli Persję w VII w.n.e., a Iran przyjął islam, choć jak to pisali dawniej Arabowie, Persja została “pobłogosławiona mieczem”. Iran zaskakuje na kazdym kroku. Na ulicach miast spotkamy zapewne wiele kobiet z obandażowanymi nosami. I bynajmniej nie jest to sprawka ulicznych bójek, a mody. Teheran był w ostatnich latach światową stolicą operacji nosa. Taki zabieg podkreśla nie tylko urodę, ale również status majątkowy. Niektóre kobiety po operacji nosa noszą opatrunek dodadkowo przez kilka tygodni i więcej, tylko po to, aby pokazać wszystkim, że przeszły zabieg. Jeszcze przed istną eksplozją popularności poprawiania urody, zapytany o komentarz Ajatollah Chomeini, miał odpowiedzieć „Bóg jest piękny i kocha piękno”.

Równie co nosy, tak i pieniądze wzbudzały nasze zmieszanie i konsternację. Oficjalną walutą Iranu jest Rial. Wprowadzony do obiegu lata temu, w roku 1932. Można przyjąć, dla szybkiej kalkulacji, że obecnie 10.000 Riali to w przybliżeniu 1 zł. Jednak Irańczycy, nie wiedzieć czemu, z lubością podają ceny w jeszcze starszych Tomanach. Tutaj musimy uciąć jedno zero. 

Iran noclegi

Iran noclegi

Transport i komunikacja

Lecieliśmy tureckim Pegasusem z Lwowa oraz z Wiednia, przez Istambuł, do Teheranu. Znajomi podróżowali azerskimi liniami przez Baku, płacąc za lot raptem 400 zł. Przylecieliśmy nad ranem, nie mieliśmy zarezerwowanego żadnego noclegu, ani większego planu, zamierzaliśmy improwizować. Wymieniliśmy trochę pieniędzy, taki pakiet startowy na lotnisku. Kantor znajdował się na piętrze, w hali odlotów. Resztę – później, w trakcie wyjazdu. Następnie taksówka do miasta i śniadanie. W taksówce tradycyjnie już próba zawyżenia opłaty za kurs, jednak trzeba być konsekwentnym i upartym, aby nie dać się nabrać. Najrozsądniej zapłacić od razu, aby uniknąć problemów na koniec trasy. Zdarza się, że kierowcy „nie mogą” zlokalizować adresu, że jednak docelowe miejsce było dalej, dopraszając się o dopłatę.

Po miastach poruszaliśmy się albo pieszo, albo taksówkami. Paliwo z racji rządowych subsydiów było tanie, bardzo tanie. Tak absurdalnie tanie, że wciąż jest przedmiotem handlu na czarnym rynku, szmuglowane poza granice kraju w karnistrach, na wielbłądach, przez pustynię. Niektóre wielbłądy zostały tak wyszkolone, że drogę pokonują autonomicznie, a wracając dźwigają palety opium. Gnają bez świateł, po ciemku. Bywa, że kierowcy na wschodzie boją się szybko jeździć drogami wiodącymi przez pustynie, w obawie przed nagłym spotkaniem z taką karawaną.  

Na krótszych dystansach podróżowaliśmy dzielonymi taksówkami (shared taxi). Auto rusza, gdy wszystkie miejsca zostają zajęte. Miejsca postojowe takich samochodów ulokowane są na rogatkach miast, na poboczach. Każdy taksówkarz nas tu przywiezie. Na dłuższych dystansach podróżowaliśmy autobusami, głównie nocą, starając się wybierać opcję autobusów VIP. Różnica cenowa była niewielka, ale standard nieporównywalnie większy. Taki autobus posiada maksymalnie 30 miejsc, po trzy leżanki w rzędzie. Do tego dostawało się mały poczęstunek  - ciacho plus coś do picia. Na miejsce docierało się wypoczętym i „niepołamanym”. Bilety klasą VIP kosztowały ok. 50 zł za 500 km, klasa zwykła – ok. 50 zł za 800 km. Dworce międzymiastowe zlokalizowane są również poza miastami. Bilety kupowaliśmy często przez hostele, w których nocowaliśmy. Nie były pobierane za to żadne dodatkowe opłaty.

Iran Komunikacja

Iran Komunikacja

Irańskie obyczaje i bezpieczeństwo

W Iranie czuliśmy się bezpiecznie. Jest to zupełnie inny kraj, niż przedstawiają go media. W zasadzie jest tu bezpieczniej i przyjemniej, niż w naszym rodzimym Krakowie. Każdy chciał nam pomóc, dosłownie na każdym kroku. Nawet trzech obcych, zachodnich turystów, którzy pojawili się na procesji z okazji święta Aszury, pośród biczujących się uczestników procesji, pośród zarzynanych na środku ulicy owiec nie odczuło żadnego zagrożenia. Było trochę dziwnie, ale bezpiecznie.     

Znajome koleżanki przywdziewały chusty głównie poza mieszkaniami. U hostów, nawet mężczyzn, często spacerowały już bez. Ale warto wcześniej się upewnić, w myśl zasady, że jesteśmy w gościnie. Zresztą gospodarze sami sugerowali, że można chustę ściągnąć. Co ciekawe kobiety z Iranu, po mieszkaniach, chodzą ubrane bardzo kuso. Zauważyliśmy również, że w stolicy, chusty zaczepione są ledwo na koniuszkach koków, a w pozostałych miastach chusta jest już mocniej nasunięta na głowę. Zapytaliśmy o opinię znajomą, która gościła w Iranie w lutym, czy czuła się bezpiecznie: „Jako kobieta nie odczuwałam żadnego upodlenia, pełen szacunek, mężczyźni raczej nie wiedzieli, jak z nami rozmawiać. Ludzie najlepsi, nigdzie nie spotkała mnie taka bezgraniczna, bezinteresowna gościnność”. I coś w tym jest. Taki jest Iran!

W Teheranie, jeśli podróżujemy komunikacją miejską, w autobusach odnajdziemy osobne wejścia dla kobiet i dla mężczyzn, a w metrze dwa pierwsze wagony zarezerwowane są wyłącznie dla kobiet. Są przeważnie mniej zatłoczone. Raczej nie polecamy jazdy młodym dziewczynom w innych wagonach. Korzystając z anonimowości, Persowie lubią łapać za to i owo.

Kupowanie alkoholu w Iranie wygląda tak jak w Polsce marihuany. Umawia się z dilerem, płaci i odchodzi. Przy czym kary za posiadanie alkoholu są cielesne. Otrzymuje się baty, które przeważnie udaje się zamienić za odpowiednią łapówkę. Główny szlak przerzutowy, którym transportuje się ponad 50% afgańskich narkotyków do Europy prowadzi przez Iran. Jest krótszy i bezpieczniejszy niż przez Azje Środkową. Jednakże spora część narkotyków zostaje w Iranie. I są one mocno widoczne. Często te cięższe. Najgorsza sytuacja panuje podobno w ortodoksyjnym Qom. Co ciekawe, marihuana za Szacha akceptowana, dziś jest zabroniona, ale niespecjalnie się z nią walczy. Duchowni wychodzą z założenia, że konopie zostały stworzone przez Boga, rosną swobodnie, a jedyny proces, którym podlegają to suszenie, więc nie powinno się karać człowieka.  

Iran obyczaje

Iran obyczaje

Iran obyczaje

Iran obyczaje

Noclegi w Iranie

Jak już wspomnieliśmy, podróż do Iranu miała być spontaniczna. I tak to z przewodnikiem w dłoni, gdy docieraliśmy do nowego miasta,  podawaliśmy taksówkarzowi przybliżoną lokalizację miejsca, gdzie wydawało nam się, że będzie dużo hosteli. Tam wykonywaliśmy krótki rekonesans i zawsze, relatywnie szybko, udawało nam się wynająć pokój za równowartość kilku dolarów od osoby. Kilka nocy spędziliśmy w nocnych autobusach, w których były leżanki zamiast tradycyjnych siedzeń. Bardzo wygodne, tylko trzeba pamiętać o ciepłych rzeczach do środka, bo klimatyzacja potrafiła mocno wychłodzić autokar. Kilka jeszcze innych nocy spędziliśmy u Irańczyków, przypadkowo poznanych gdzieś po drodze. I to były najlepsze noclegi! Bardzo dobrze funkcjonuje tutaj CouchSurfing. Nasi znajomi oparli wyjazd właśnie o CS i sprawdziło się to doskonale. Czasami wystarczy dać publiczne zapytanie, a nie odpędzimy się od ofert 😊  

Praktycznie codziennie ktoś do nas podchodził, zagadywał. Czasami potrafił tylko spytać skąd jesteśmy i że cieszy się, że przybyliśmy do Iranu. Inni prosili, abyśmy przekazali, że Irańczycy nie są tacy źli, że to wszystko wymysł zachodniej propagandy. Co ciekawe, tak znienawidzeni wydawałoby się Izraelici, mają tu dość spore swobody i własne domy modlitewne. Przed wyjazdem pochłonęła mnie lektura „Szachinszacha” Ryszarda Kapuścińskiego. Świetnie napisana książka, rzucająca światło na nieodległą historię Iranu. Jednakże tę książkę należy traktować z dystansem i raczej  zaklasyfikować do kategorii politicalfiction. Po powrocie do Polski, sięgnąłem natomiast po "Czwarty pożar Teheranu" Marka Kęskrawca. I to był strzał w dziesiątkę! Jest to świetnie napisany reportaż o współczesnym Iranie, opisujący także dość skomplikowaną historię tego kraju. Zresztą część informacji z książki została wykorzystane w tym wpisie 🙂

Iran noclegi

Iran noclegi

TEHERAN

Wielka, kilkumilionwa aglomeracja, borykająca się z dużym smogiem i korkami. Dla nas mocno przytłaczająca, dlatego uciekaliśmy z niego czym prędzej. Warto odwiedzić, we wschodnim Teheranie, Cmentarz Dulab, gdzie znajdziemy groby Polaków z czasów II wojny światowej. Ponad dwa tysiące Polaków, cywilów oraz żołnierzy z Armii Andersa. Większość z nich zmarła z powodu tyfusu. Ciekawostką jest mural na byłej ambasadzie amerykańskiej, czy metro. W godzinach szczytów, wszyscy wsiadają na hura do wagonów, ścisk niemiłosierny, masa napierających Irańczyków, przeważnie udawało nam się wsiąść do drugiego, czy dopiero trzeciego pociągu. 

Iran - Teheran

Iran - Teheran

Iran - Teheran

Iran - Teheran

Konserwatywne Qom

To tu urodził się i wychował Chomeini. W mieście jest niezliczona ilość meczetów i szkół koranicznych. Qom jest miejscem bardzo konserwatywnym. Ale co ciekawe, paradoksalnie można tutaj zakupić coca-colę ze zgniłego zachodu. Okazuje się, że jest to możliwe w całym Iranie, ponieważ jak to oficjalnie jest tłumaczone, esensja napoju jest produkowana w Irlandii, a nie w USA, więc można przymknąć oko na import napoju szatana. 

Ważną datą w historii miasta jest 8 stycznia roku 1978. W miejscowej prasie ukazał się szkalujący Chomeiniego artykuł. W mieście wybuchła manifestacja, brutalnie spacyfikowana przez policje, zginęło kilkaset osób. Przez niektórych wydarzenia te są uznawane za początek rewolucji irańskiej. Ortodoksyjne, radykalne, odrobinę przerażające, bardzo zachwycające i wciągające.

IRan

IRan

IRan

IRan

Kashan

Zgodnie z chrześcijańską historią, Trzej Królowie, którzy grudniowym popołudniem przybyli do Betlejem ponad 2000 lat temu, wyruszyli w swoją podróż właśnie z Kashan. Szukając noclegu i mając odrobinę internetu, skorzystaliśmy z CouchSurfingu i trafiliśmy do Mahometa. Mahomet jest zakochany w Polsce i całkiem nieźle radzi sobie z naszym językiem, a na jego starym golfie widnieją polskie barwy. Wieczorem zabrał nas na przepyszna kolację. Rankiem przybył do niego znajomy taksówkarz, który zaproponował wycieczkę. Meczety, podziemne miasto, solne jezioro, nocleg na pustyni w Karawanseraju i powrót koło południa na dworzec autobusowy. Zdecydowanie przepłaciliśmy, ale było zabawnie.

Iran - Kashan

Iran - Kashan

Iran - Kashan

Iran - Kashan

Iran - Kashan

Iran - Kashan

Iran - Kashan

Iran - Kashan

Magiczne Isfahan

W obliczu wspólnego wroga zawiązują się przeróżne, czasem dość egzotyczne sojusze. Gdy imperium otomańskie podbijało Europę, pomiędzy irańskim dworem, a warszawskim pałacem kursowali liczni posłańcy. Pomysł wielkiego przymierza narodził się za Stefana Batorego i przeżył swój rozkwit za czasów króla Zygmunta III Wazy i szacha Abbasa Wielkiego. Jednak nie było łatwo zgrać skoordynowaną operacje militarną, gdy posłańcy podróżowali miesiącami pomiędzy dworami.

Ale jakże wielkie zdziwienie musiał wywoływać na twarzach polskich posłów widok Isfahanu. Przybywali wówczas ze świeżo podniesionej do miana stolicy Warszawy do Isfahanu, miasta doszczętnie splądrowanego 30 lat wcześniej przez Mongołów. Ale wówczas miasta będącego największym przedsięwzięciem architektonicznym ówczesnego świata. Mawiano w ten czas „Esfahan nesfe dżahan”, czyli Isfahan jest połową świata. Jeśli raz trafiłeś do Isfahanu, to tak, jakbyś odwiedził pół świata. Żyło tu wówczas pół miliona osób, działało 160 meczetów, 48 szkół religijnych i ponad 270 łaźni publicznych. Po ulicach przechadzali się kupcy z całego świata, z Portugalii, Anglii, Holandii, Polski, Rosji i licznych krajów azjatyckich. Na ulicach tańczyły tancerki, słuchano muzyki. Miasto stało się potężna aglomeracją. A co istotne, Abbas przenosząć tutaj stolicę z Qazwinu, przeniósł je w jedno z bezpieczniejszych sejsmicznie rejonów Iranu. Pod koniec XVIII wieku jego następcy postanowili zbudować nową stolicę w Teheranie, która obecnie obok Tokio, San Francisco i Stambułu jest najbardziej narażonym na wstrząsy miastem na świecie.

W Isfahanie zachwyca nas główny plac miasta i skryty w jego labiryntach targ. Można tutaj kupić dosłownie wszystko, przemierzając godzinami pośród zapachów nieznanych przypraw i błądząc w półmroku setkami jego odnóg. Gdy już opuścimy targ, ścieżki zaprowadzą nas zapewne nad rzekę Zajande Rud. Nazwa oznacza "dawcę życia". Choć bardziej prawdopodobne będzie, że zamiast wody ujrzymy wyschnięte koryto, bo rzeka jest okresowa. Jednak na szczęście XVIII-wieczne mosty pozostają tutaj na stałe.

Iran Isfahan

Iran Isfahan

Iran Isfahan

Iran Isfahan

Iran Jazd Yazd

Iran Isfahan

Iran Isfahan

Iran Isfahan

Iran Isfahan

Iran Isfahan

Jazd

Jazd, mimo szczególnie niesprzyjającego położenia, pomiędzy dwoma morderczymi pustyniami, okazuje się jednym z najprzyjemniejszych i najbardziej klimatycznych miejsc w Iranie. Nie do końca wiadomo jak stare jest to miasto. Irańczycy z przekonaniem twierdzą, że ludzie mieszkają tutaj nieprzerwanie od 7 (!) tysiącleci, co czyniłoby by Jazd najstarszym, stale zamieszkanym miejscem na Ziemi. Jednak bardziej prawdopodobna jest połowa tego okresu, czyli wciąż imponujące 3500 lat. Przez pewien okres czasu, o czym wspominał Marco Polo, miasto słynęło z produkcji wysokiej jakości jedwabnych tkanin. Obecnie rozsądnie jest wybrać jeden z kilku hosteli ulokowanych w starym mieście i dać się porwać starym uliczkom. Zwyczajnie błądzić bez celu. Spacerująć, na drzwiach wielu domów zachowały się do dziś dwie kołatki. Każda ma inny dźwięk. Jeżeli do drzwi podchodzi kobieta, używa tej okrągłej, jeśli mężczyzna, podłużnej. W ten sposób zawsze kobiecie otworzy kobieta, a mężczyźnie mężczyzna. Drugą ciekawostką jest tutejsza, mająca ponad 2000 lat klimatyzacja. Dość charakterystyczna, składa się z kilku badgirów, czyli ceglanych wież rozlokowanych wokół budynku. Każda z nich wyposażona jest w specjalne wiatrołapy. Złapany w nie wiatr pędzi w dół wieży, ochładzając się w grubym, izolowanym kanale. Potem powietrze jest jeszcze raz chłodzone, gdy przepływa pod specjalnym zbiornikiem wodnym w piwnicy. Co równie zaskakujące, domy w Jazdzie wyposażone są w starożytny system qanatów, czyli podziemnych wodociągów. Woda jest sprowadzana do miasta z gór, poprzez wykute, długie na kilka kilometrów, wąskie tunele.

Jeden dzień warto zarezerwować na samo miasto, a drugi na wycieczkę po okolicy. Najlepiej będzie wynająć taksówkarza. Na początek zawiezie nas do ciekawej, prawie opuszczonej wioski Kharanaq. Była zamieszkana prawie przez 4 tysiąclecia, a obecnie żyje tutaj raptem kilka osób. Poruszamy się pośród ruin, nad którymi góruje chyboczący się minaret. Można na niego wejść po bardzo wąskich i krętych schodach, ale pamiętajmy, że grozi zawaleniem.

Muzułmanie nazywali ich czcicielami ognia. Kult świętego ognia był podstawą Zaratusztrianizmu. Po najeździe Arabów w VII wieku, właśnie Jazd stało się schronieniem dla Zaratusztrian uciekających przed przymusową konwersją na islam. Zresztą do dziś Jazd jest jednym z ważniejszych ośrodków tej religii, a nieopodal miasta znajduje się Świątynia ognia Chak Chak. W jej centralnym punkcie pali się nieprzerwanie, podtrzymywany święty od 1100 lat ogień. Im dłużej się pali, tym jego moc jest większa, a jeśli ma ponad sto lat wówczas ma moc uzdrawiania i spełniania życzeń. Sama świątynia nie zachwyca, ale jej okolica już tak. Kult ognia zyskał szczególne znaczenie w czasach dynastii Achemenidów, którzy budowali w najważniejszych miastach swojego imperium ołtarze ognia, gdzie podtrzymywany był stale duży, widoczny z daleka płomień. Wynajmując taksówkę rano, zdążymy jeszcze na wieczorny zachód Słońca na Wieże Milczenia. Są to wysokie kopce, na szczycie których Zaratusztrianie pozostawiali ciała swoich zmarłych na pożarcie sępom. Uważali, że rozkładające ciała skalałyby ziemię, jak również nie były godne świętego ognia. Po wizycie drapieżnych ptaków zostawały tylko kości. Warto wiedzieć, że religia ta wywarła ogromny wpływ na pozostałe wierzenia, wprowadzając takie pojęcia jak: sąd ostateczny, dusze nieśmiertelną, czy jej wędrówkę do nieba, tudzież piekła, a na końcu nadejście Mesjasza. 

Wycieczka na powyższe trzy atrakcje zajmuje cały dzień. Warto! W Jazd spaliśmy w jednym z przyjemniejszych hosteli podczas całej naszej podróży, w Silk Road Hotel.

Iran Jazd Yazd

Iran Jazd Yazd

Iran Jazd Yazd

Iran Isfahan

Iran Jazd Yazd

Iran Jazd Yazd

Iran Jazd Yazd

Iran Jazd Yazd

Iran Jazd Yazd

Iran Jazd Yazd

Iran Jazd Yazd

Iran Jazd Yazd

Bandar-e Abbas + Hormuz

Do Bandar-e Abbas pojechaliśmy dość przypadkowo. Tego miasta nie było w szkicu naszej podróży, nawet nie planowaliśmy pojawiać się w tej okolicy. Jednak pomysł ujrzenia setek tankowców w ciasnej cieśninie okazał się być nad wyraz kuszący. W samym mieście nie ma praktycznie nic ciekawego. Do tych mało interesujących zakamarków zalicza się również mały, odrobinę zaniedbany port. Jednak odpływają stąd w godzinny rejs niewielkie promy kierujące się na wyspie Hormuz. Jeszcze na dobre nie wysiedliśmy z promu a już przejął chłopak z maszyną będąca krzyżówką motocykla i małej ciężarówki, taki lokalny tuk-tuk. Pakujemy się w trójkę na pakę i zaczynamy objazdówkę. Trwa ona prawie 3h i jest jednym z ciekawszych punktów naszej wycieczki.  Hormuz jest niedużą wyspą położoną. Nazywana czasem Czerwoną Wyspą, ze względu na czerwone zabarwienie piasku i skał. W pewnej chwili nasz przewodnik zgarnia z ziemi różne drobinki i prezentuje różnokolorowe grudki na dłoni. Bajka! Fort nie wart uwagi. 

Hormoz

Hormoz

Hormoz

Hormoz

Hormoz

Hormoz

Hormoz

Hormoz

Shiraz oraz Persepolis

W czasach, gdy imperium Achemenidów sięgało od Indii aż po Grecję, a Persja znajdowała się u szczytu swej potęgi, jej najsłynniejszy szach, Dariusz Wielki, zarządził budowę nowej stolicy. Działo się to pół tysiąca lat przed Chrystusem. Powiada się, że nie było to miasto, a raczej mocno rozbudowany pałac. Szach nie pozwalał, aby ludzie swobodnie osiedlali się w jego otoczeniu. W Persepolis, bo o nim mowa, tolerował jedynie rodzinę, doradców, armię oraz rzemieślników pracujących na potrzeby dworu. Choć kompleks pałacowy był największym przedsięwzięciem architektonicznym tamtego świata, pozostał niedokończony i miał bardzo krótki żywot. Nim upłynęło 200 lat, do bram Persepolis załomotał sam Aleksander Macedoński wraz z armią. Ogarnięty żądzą zemsty za dawne najazdy na Grecję, pozwolił swoim żołnierzom splądrować, a potem spalić miasto. Diodor, grecki historyk wspomina, że Aleksander decyzję podjął będąc otumaniony irańskim winem i za namową tancerki. Podobno póżniej żałował tej decyzji.  Już same mury i wejście do kompleksu robią duże wrażenie. Jakże one musiały wyglądać w latach świetności! Bilet wstępu dla zachodnich turystów jest oczywiście odpowiednio droższy. Persepolis znajduje się ok, 60 km od miasta Shiraz. Najrozsądniej będzie wynająć taksówkę na cały dzień. Taksówkę, która najpierw zawiezie nas do Doliny Królów i Pasargad a dopiero później do nieodległego Persepolis. Oczywiście należy się targować, robić sceny, że się idzie do innego kierowcy i tak dalej. Z ceny można zejść nawet i więcej niż 50%.

Dolina Królów (Naqsh-e Rostam) – nie planowaliśmy tej wizyty. Trafiliśmy do grobowców tylko dlatego, bo daliśmy się namówić taksówkarzowi. Na miejscu odnajdziemy groby czterech królów z dynastii Achemenidów - Dariusza, Kserksesa, Artakserksesa oraz Dariusza II. Na końcu, po lewej stronie, znajdują się również płaskorzeźby Sasanidów. Grobowce zostały wykute w skale, w VI w. p. n. e. Niebywałe miejsce, dużo mniej osób aniżeli w pobliskim Persopolis. Parking znajduje dosłownie przy kasach. Wstęp ~8 USD. Mając Doline Królów za sobą, Pasargad już nas rozczarowało. W zasadzie poza grobowcem Cyrusa Wielkiego, praktycznie nic tu ciekawego nie ma. warto odnotować, że Pasargad było stolicą Pesji, nim powstało Persepolis.

Natomiast samo Shiraz jest przyjemne. Warto po zmroku odwiedzić mauzolea poetów Hafeza i Sa'diego, to drugie będące bardziej na uboczu, oraz przespacerować się po miejscowych meczetach. Czuć, że miasto żyje. Zapewne mieszkańcy mają to w genach, ponieważ odnaleziono tutaj najstarsze naczynia z winem. Raptem z przed 7 tysiecy lat 🙂

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shiraz

Shushtar

Jest starożytnym miastem z licznymi konstrukcjami wodnymi. Raczej nie polecamy, w zasadzie nie urzekłoby nas nic, a nic, gdybyśmy nie trafili w sam środek procesji z okazji Święta Aszury. Po powrocie do Polski odkryliśmy, że relatywnie blisko Shushtar położone jest stanowisko archelogiczne Choqa Zanbil, które wygląda na warte odwiedzenia.

Iran

Shushtar

Shushtar

Shushtar

Iran

Shushtar

Shushtar

Shushtar

Shushtar

Shushtar

Shushtar

Morze Kaspijskie i okolice

Najpierw dotarliśmy do Raszt, by później pognać bardziej na północ i zanurzyć palec w Morzu Kaspijskim. To już samo w sobie było dla nas intrygujące, chociażby przez nazwę, przez aurę. Kurort do którego trafiliśmy niestety mocno podupadł, przypominał naszą PRL-owską infrastrukturę. W morzu kąpały się tylko dzieci, a młodzieńcy w powiewach romantyzmu zabierali ukochane na rejs pływającym łabędziem. Dziwnie tak. Nasza wizyta na północy miała jeszcze jeden cel – Masuleh. Gdzie już sama droga była ciekawa, jest zielono! Tak bardzo inaczej niż na południu. Wioska jest położona raptem 25 km od Raszt, na wysokości 1050 m n. p. m. Jej wiek szacuje się na ponad 1000 lat, a obecnie mieszka w niej raptem 900 osób. Jest tu odrobię chłodniej niż w okolicach naszego hostelu w Raszt. Samochodem docieramy do szlabanu, od którego można już tylko pieszo poruszać się pomiędzy glinianymi domkami i kamieniczkami. Są one jakby przyklejone do zbocza, a pomiędzy nimi liczne schody i przejścia. Można wchodzić na dachy budynków, szukająć zachwycających widoków. Szczególnie weekendami, tłumnie przyjeżdżają tu Irańczycy ze swymi rodzinami, aby piknikować.

Dwóch irańskich studentów chciało zabrać nas do "jungli". Brzmiało dobrze. Ale po szybkim dopytaniu i sprawdzeniu, okazało się ze rozchodzi się o zwykły las, zielony las 🙂

Morze Kaspijskie

Masuleh

Masuleh

Masuleh

Masuleh

Masuleh

Masuleh

Bonusy

Miejsca gdzie nie byliśmy my, ani nasi znajomi, ale może warto się tam wybrać?

Najbardziej nie możemy odzałować wyspy Qeshm, a przecież byliśmy tak blisko, na wysiągnięcie ręki. Stars Valey oraz Kanion Chahkooh to miejsca godne uwagi! Na kolejnym miejscu umieścilibyśmy zapewne Kandowan, wioskę przypominającą turecką Kapadocję. Kapadocja przypadła nam do gustu, więc i tutaj zapewne dalibyśmy się porwać. 

Na podium zmieściłaby się zapewne również górska świątynia mistyka Chaleda Nabiego. Dziesięć minut marszu od meczetu, na płaskim wzgórzu znajduje się stary cmentarz. Ma co najmniej trzy tysiące lat. Męskie mogiły zdobią wysokie, kamieniste fallusy. Zapewne w zależności od pozycji społecznej zmarłego, jedne są wyższe, drugie niższe. Największe z nich osiągają nawet ponad dwa metry wysokości. Natomiast groby kobiece, możemy rozpoznać po mniejszych nagrobkach, w kształcie motyla z rozłożonymi skrzydłami. I góry. Musimy tutaj kiedyś wrócić w góry, w okolice Demawendu!     

I na koniec, nie tak dawno trafiliśmy na informacje o lokalnym, mniejszym Pamukkale. Kilkanaście wapiennych żółto - pomarańczowo - czerwonych tarasów kusi. Ciężko się do Badab-e Surt dostać, ale chyba warto spróbować 🙂

 

Brwi Chomejniego to podobno ma Krystek. Taki komplement usłyszał od nieznajomego na placu Imama w Isfahanie 🙂

Isfahan

Isfahan

Masuleh

Isfahan

Isfahan

Isfahan

Isfahan

Jazd

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *