JORDANIA

Do Jordanii trafiliśmy przypadkiem. Szukaliśmy czegoś na tydzień czasu, w miarę blisko, w miarę tanio. Pierwotnie padło Izrael, gdzie Ryianair i Wizzair otworzyły połączenia do Eliatu. Za bilety zapłaciliśmy 220 zł w dwie strony. Jednakże później odrobinę zmieniliśy plany - Jordania! Samolot ląduje pośrodku pustyni, na starym wojskowym lotnisku. Odprawa paszportowa przebiega dość sprawnie - standardowe pytania, gdzie, po co i dlaczego. Kłopoty zaczynają się, gdy w paszporcie zostaną odnalezione ślady naszej wizyty w Iranie. Wówczas lista pytań nieprzyjemnie się wydłuża. Plecaki mieliśmy pełne zapasów jedzenia z Polski, które bez problemu wwieźliśmy. Choć jak się później okazało i tak stołowaliśmy się głownie w przydrożnych barach. Po opuszczeniu lotniska, po lewej stronie, za parkanem, znajduje się kantor. Kurs jest mało korzystny, ale za to można wypłacić tam szekle za pomocą karty (prowizja 10 szekli). Do miasta kursuje zielony autobus linii 282, który kosztuje 22 szekle. Bilety można kupić u kierowcy, płatność tylko szeklami lub online. Autobusy są skomunikowane z lotami.

Podróż do miasta zajmuje około 50 minut. Eliat nie porywa. Robi wrażenie betonowego kurortu, a pośrodku miasta jest pas startowy lotniska. Do atrakcji można zaliczyć delfinarium znajdujące na południe od miasta. Jego wyjątkowość polega na tym, że można pływać z delfinami w otwartym morzu. Pływa się około godziny, do tego 30 min szkolenia. Cena ... Uwaga!!!! 300 szekli. Bez pływania z delfinami wejście na teren to ok. 70 szekli. Nie można głaskać delfinów. Autobusy z miasta jeżdżą tam co godzinę i tak samo wracają (autobus nr 15). Dobrze jest zaplanować na to ok. pół dnia. W Eliacie można złapać darmowe Wi-Fi.

 

Eliat

 

Eliat

Eliat

Przejście graniczne z Jordanią znajduje się niespełna 5 km od centrum miasta. Można podjechać autobusem miejskim 390 (4 szekle). Kierowca, który usłyszy "Jordan border", wysadzi podróżujących przy skrzyżowaniu z drogą na granicę - stąd jest jeszcze około kilometra. Z centrum miasta na piechotę będzie to godzina, ale za to trasa spaceru prowadzi przez rezerwat ptaków. I tam tez w drodze powrotnej rozbiliśmy namiot. Przy opuszczeniu Izraela drogą lądową należy wnieść opłatę w wysokości 104 szekli. Można zapłacić w szeklach, dolarach lub kartą płatniczą.

W Jordanii przy pobycie min. 3 nocy nie ma żadnej opłaty za wizę (40 JOD) i podatku za wyjazd (10 JOD). Jeżeli spędzimy w Jordanii tylko 2 noce, wówczas przyjdzie nam zapłacić tylko opłatę wyjazdową. Natomiast jeśli nie spędziliśmy w królestwie dwóch nocy i nie odwiedzimy podczas wizyty Petry przyjdzie nam zapłacić 60 JOD. Czas pobytu weryfikowany jest przy opuszczaniu kraju.

Eliat

Eliat

Eliat

Po jordańskiej stronie granicy nie mamy co liczyć na transport publiczny do miasta. Do centrum Akabe jest co prawda raptem około 9 km, ale prym wiedzie tutaj mafia taksówkowa i bardzo niemiły Pan – Pan Kierownik. Kurs do miasta kosztuje 10 dinarów. Trzeba się targować, bo cena wywoławcza zaczyna się od 15 dinarów. Powrót na granicę można znaleźć już od 4 dinarów. Jeśli nie mamy gotówki, nic nie szkodzi, taksówkarz zawiezie nas pod bankomat lub kantor. Po czym oczywiście zapyta o napiwek. Kierowcy namawiają, żeby od razu jechać do Wadi Rum, ale to się nie opłaca. Lepiej wziąć autobus z Akabe za 3 JOD. Jednakże należy pamiętać, że autobus nie dociera bezpośrednio do Wadi Rum. Kierowca wysadza nas na autostradzie i trzeba łapać stopa. Na szczęście transport prywatny kwitnie w najlepsze. Każdy hostel ma w ofercie transport w dowolne miejsce. A rozkładów autobusów, jak przystało na porządny arabski kraj - nie zobaczycie.

Akabe jest głośnym, arabskim miastem. Zrobiło na nas dużo lepsze wrażenie niż sąsiedni Eliat. Widać, że żyje, jest sporo sklepów, dużo kebabów i streetfood’ów. Zaskakują sklepowe ceny piwa, które oscylują w granicach 8/9 zł. Zważywszy na region, w którym się znajdujemy, ruch samochodowy jest uderzająco uporządkowany. Do tego mają całkiem dobre drogi, co w pozwala realnie myśleć o wypożyczeniu auta. Ruch jest relatywnie niski, trzeba tylko uważać na nieoznakowane progi zwalniające, które zdarzają się nawet na drogach międzymiastowych, głównie przed skrzyżowaniami.

Aqabe

Aqabe

Aqabe

Aqabe

Pierwszym punktem na naszej liście była Wadi Rum. Pustynna Dolina, w której działał legendarny Laurence z Arabii - awanturnik i brytyjski szpieg, a  w Jordanii wyniesiony praktycznie do rangi bohatera narodowego. Dolina jest tak plastyczna i zaskakująco piękna ze cyklicznie występuje w filmach. Jej uroki można podziwiać w epizodach Gwiezdnych Wojen, w Transformersach, czy tez ostatnio udawała pozaziemskie piaski w Marsjaninie.

Bilet wstępu kosztuje 5 JOD. Opłata pobierana jest jeszcze przed wioską. W zamian nie dostajemy żadnego pokwitowania. Ale możemy być pewni, że bardzo szybko zaopiekują się nami lokalni „biznesmeni” oferujący wycieczki po pustyni i noclegi. Wycieczkę możemy wcześniej wykupić przez internet. Koszt podstawowej kilkugodzinnej objazdówki po najważniejszych elementach pustyni kosztuje 40 JOD za auto. Podróż odbywa się samochodami 4x4. Warto. Dodatkowo w pakiecie możemy również wykupić nocleg na pustyni wraz z posiłkami. My z kolei, postanowiliśmy jeden dzień poświęcić na wspinanie i spędzić samotnie noc na pustyni. Poza utartymi szlakami zwiedzania, w Wadi Rum jest totalnie pusto i dziko. A gwieździsta noc - niebywała.

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

Największa atrakcja Jordanii jest bez wątpienia Petra. Bilet wstępu kosztuje obecnie 50 JOD (jednodniowy), co w przeliczeniu na złotówki wychodzi ponad 300 zł. Sporo. W cenę wliczona jest przejażdżka konna ok. 700 m do bram wąwozu. Jednakże jak usłyszeliśmy w biletowym okienku, napiwki są "praktykowane" i słusznie jest dać 3/4 JOD. Im wcześniej zaczniemy zwiedzanie, tym lepiej dla nas, gdyż o poranku nie jest jeszcze tak tłoczno, ani gorąco. Kompleks miejski składa się z dobrze zachowanych świątyń, domów, grobowców, pomników, akweduktów, a także amfiteatru i klasztoru. Jest to dawna stolica państwa nabatejskiego, na nowo odkryta w 1812 r. przez Johanna Ludwiga Burkhardta. Nas natomiast zauroczyły cudownie bajeczne pejzaże roztaczające się tuż za wioską Umm Sayhoun w kierunku północnym. Jeśli mamy chwilę, to zdecydowanie warto wybrać się tam na przejażdżkę autem. 

Tymczasem Dana Biosphere Reserve nie urzekła nas nic, a nic. Choć możliwe że się nie znamy…

Petra

Petra

Petra

Petra

Petra

Petra

Petra

Al-Karak znajduje się zamek Krzyżowców. Spora twierdza góruje nad miastem. Bilet wstępu kosztuje 2 JOD. Po za tym, miasto oferuje niewiele więcej. Alkoholu tutaj nie znajdziemy, a baza noclegowa nie porywa. Na trzy hostele, jeden był zamknięty, a w drugim nie było internetu. Trzeci z kolei, oferował przyzwoite pokoje, choć bez sandałów nie wybieraliśmy się pod prysznic. W pokoju nie było też specjalnie ciepło. Pomimo wywieszonych cenników, warto się targować. Cena za dwójkę 20 JOD.

Nieopodal Al-Karak znajduje się Mujib Nature Reserve, który zrobił na nas szalone wrażenie. Warto jednak wcześniej sprawdzić i upewnić się w jakim okresie jest on otwarty. To właśnie tutaj szybciej zabiły nasze serca. Szlak wiedzie w górę kanionu, wzdłuż żłobiącej go rzeki, gdzie często przychodzi brodzić w wodzie. Tyle niestety wiemy w teorii... Zatem, gdyby tak jak nam, bramy do parku okazały się być zamknięte, polecamy pokręcić się samochodem po okolicy. Dzięki temu można trafić na „dzikie” kaniony nieopodal.

Oczywiście odbyliśmy również tradycyjną kąpiel w Morzu Martwym, którego zasolenie wynosi 25%. W grudniu woda jest równie słona co latem, ale znacznie zimniejsza 😉 Warto wspomnieć, że Morze Martwe jest największą depresją na świecie i znajduje się na wysokości 418 m p.p.m. 

Mujib Nature Reserve

Mujib Nature Reserve

Mujib Nature Reserve

Mujib Nature Reserve

Największą według nas atrakcyjnością góry Nebo nie jest panorama, która notabene nie powala, a drogi prowadzące na szczyt. Wąskie, kręte, bez dziur, z żabimi oczami na poboczach, sprawiają, że aż chce się po nich jeździć. Jedne z piękniejszych dróg, którymi przyszło nam podróżować. Szczególnie nocą dostarczają masę wrażeń. Trzeba jednak pamiętać, że Jordańczycy nie zawsze posiadają sprawne reflektory w swoich autach. Pierwsze dwa auta, które pojawiły się szczycie zaraz  po nas, miały łącznie jeden sprawny reflektor…

Nie dotarliśmy do Ammanu, Madaby, ani do Jerash. Z pewnością warto jest odwiedzić Jerash - jedno z najlepiej zachowanych na świecie miast z czasów rzymskich. Które w Biblii zostało wymienione jako miejsce, gdzie Jezus uzdrowił opętanego. Natomiast, gdy będziecie w Ammanie, idźcie do cytadeli na zachód Słońca. Jest świetne echo, gdy muezin wzywa na modlitwę, tak aż ciarki po ciele przechodzą. Musimy uwierzyć na słowa znajomej która przemierzała Jordanie kilka tygodni przed nami, więc polecamy 😉

Mujib Nature Reserve

Nasz wyjazd do Jordanii trwał łącznie tydzień i był to piękny czas. Zapamiętamy z niego głównie nieziemskie Wadi Rum, Mujib oraz cudowne drogi i krajobrazy w okolicach Petry. Stołowaliśmy się głównie w lokalnych knajpkach, jedząc pyszne kebaby i humus. Od naszego wyjazdu, praktycznie co dziennie teraz w domu pijemy kawę z kardamonem 😉 Mimo, że przeważnie mało kto znał angielski, łatwo udawało się nam zamówić to, co chcieliśmy. Nikt nie próbował nas oszukać, ale za to naciągnąć to już tak - Beduini na pustyni. Co z resztą im się udało… Poziom bezpieczeństwa sprawiał wrażenie wyższego niż w Polsce. Jednakże przed zakupem biletów, warto sprawdzić co na ten temat sądzi nasze MSZ. Gniazdka elektryczne – tradycyjne europejskie.

Powrót - w soboty w Eljacie budynek dworca autobusowego jest nieczynny. Jednak ochroniarze wpuszczają na perony od tylnej strony. Gdy tam byliśmy, nikt z pracowników nie wiedział, o której odjeżdża autobus na lotnisko. W rozmowach pojawiały się godziny 8.00; 8.40; 9.00, a odjechaliśmy o 10.00. Teraz już wiemy, że autobus odjeżdża zgodnie z informacją zawartą na stronie przewoźnika Egged, około 3,5 godz. przed godziną odlotu samolotu. Dzięki informacjom, które teraz do nas docierają, wiemy, że warto czekać na autobus na którymś z wcześniejszych przystanków, bo na dworcu potrafi być dość tłumnie, a sama linia 282 ma swój początek przy Taba Crossing Point, na granicy z Egiptem. Podobno w razie potrzeby podstawiany jest drugi autobus, ale szkoda nerwów. Taksówka na lotnisko to wydatek rzędu 250 szekli. Kontrola bezpieczeństwa i paszportowa przy wyjeździe z Izraela jest bardzo drobiazgowa. Zajmuje zdecydowanie więcej czasu aniżeli na innych lotniskach. Przy powrocie trzeba dodać z tego tytułu minimum 30 minut więcej do odprawy. Sposób zadawania pytań i podejrzliwość sprawia, że nie jest to mile spędzony czas. Jednak co ciekawe, do samolotu można wnieść 1,5 litrową butelkę wody.

 

Petra

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

Wadi Rum

 
 

 

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *