Klify Seven Sisters i Beachy Head

Wielu z nas było już Londynie i dało się porwać panującemu tu klimatowi. Znamy osoby (i sami do nich należymy), które często wracają do brytyjskiej stolicy choćby na weekend, szukając nowych, ciekawych miejsc. To głównie dla nich przygotowaliśmy ten wpis.

Spacer po klifach Seven Sisters leżących pomiędzy miejscowościami Eastbourne i Seaford nad Kanałem LaManche (hrabstwo East Sussex), to bardzo ciekawy pomysł na ciepły, nawet wietrzny dzień.

Jak dojechać na klify Seven Sisters?

Najpierw oczywiście musimy dotrzeć z lotniska do Londynu. Dojazd z Luton, czy Stansted wciąż niezmiennie w najtańszej opcji oferuje Easybus. Następnym krokiem będzie złapanie pociągu do miejscowości Eastbourne. Pociągi odjeżdżają z dworca kolejowego London Victoria. Kupując bilety on-line należy pamiętać, aby odebrać je z automatu na dworcu. Mail z potwierdzeniem zakupu nie uprawnia nas do podróży pociągiem. Bilety promocyjne są w cenie 5 GBP za odcinek. Sama podróż trwa około 1 h 45 min.

W Eastbourne musimy skorzystać z lokalnego autobusu. Przystanki odnajdziemy na lewo od wyjścia z dworca kolejowego. Polecamy autobus 13x (rozkład). Oczywiście zamiast czekać na autobus 13x, warto popytać ludzi na przystanku o jakikolwiek inny autobus jadący w pobliże klifów, jest ich sporo. My skorzystaliśmy właśnie z takiej opcji. Kierowca naszego autobusu wysadził nas w miejscowości East Dean, z której od klifów dzielił nas 30 – minutowy przyjemny spacer. W połowie trasy złapaliśmy stopa na same klify. Na stronie internetowej parku krajobrazowego Seven Sisters Country Park znajdziecie przydatne mapki. A zwiedzanie? Wystarczy po prostu iść przed siebie i zostać aż do zachodu Słońca 🙂 Warto również zejść nad samo morze, co jest możliwe praktycznie jedynie przy zabudowaniach National Trust – Birling Gap and the Seven Sisters.

Oprócz klifów Seven Sisters na wybrzeżu znajduje się wysoki na 162 m klif Beachy Head i charakterystyczna pomalowana w biało-czerwone pasy latarnia Belle Tout. W Internecie znajdziecie zdjęcia, gdy powierzchnię morza spowijają potężne mgły, a w nie wcina się piękny kredowy klif! Cudowny widok. Co ciekawe, nazwa Beachy Head nie pochodzi, jakby mogło nam się w wydawać od angielskiego beach, ale do francuskiego beauchef, co tłumaczymy jako „piękny cypel”. Każdego roku przybywają tutaj tłumnie turyści, miłośnicy fotografii oraz niestety samobójcy. Spora ilość takich przypadków każdego roku (średnio ponad 20 samobójstw rocznie) sprawia, że miejsce to znajduje się światowym podium miejsc najczęściej wybieranych przez samobójców. Obecnie wprowadzono specjalne patrole mające zapobiegać takim historiom.

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *