Królestwo Paganu - Birma/Mjanmar

Birma Bagan

Mjanmar (dawniej Birma), jest buddyjską krainą, szczęśliwe jeszcze nie do końca odkrytą przez masową turystykę. Niesamowita i niespotykana, natchniona jakąś magią. Czas jakby się tu zatrzymał. Mężczyźni, wiecznie żujący betel, ubierają się w tradycyjne spódnice longyi, a piękne kobiety i dzieci malują twarz thanaką. To wszystko tak na co dzień, nie pod turystów. W Majnmarze fantastyczne jest życie uliczne, toczące się na targach, w małych herbaciarniach i restauracyjkach.

Wspomniana thanaka to najpopularniejszy mjanmarski kosmetyk, stosowany głównie przez kobiety i dzieci. A i czasem nawet przez mężczyzn. Szybko go dostrzeżemy na policzkach mieszkańców. Wygląda jak zaschnięta biała maseczka. Jej głównym zadaniem jest ochrona przed promieniami słonecznymi. Przy okazji taka mikstura działa oczyszczająco, przeciwzapalnie, zabija nieprzyjemne zapachy oraz upiększa. Cudo. Kobiety często malują na twarzach fantazyjne wzory, choćby liście. Jest używana tu tradycyjnie od ponad 2000 lat, a produkuje się ją z drzewa lub korzeni t hanaki, poprzez pocieranie o mokry kamień z rowkiem wypełnionym wodą.

Natomiast longyi, to również element birmańskiej tradycji. Jednak w odróżnieniu od thanaki to odzienie. Jest to długi, dwumetrowy materiał zszyty w cylinder, gdzie nadmiar materiału wykorzystuje się do zawiązania węzła wokół pasa. Jeśli nosi go kobieta, wówczas węzeł pojawia się z tyłu, czasem z boku (hta-main), u mężczyzn zaśw będzie on widoczny z przodu. Również wysokość węzła ma znaczenie. Starsze osoby będą starały się go umieścić ponad pępkiem, natomiast młodzi zdecydowanie niżej. A dzieci? Dzieci w obawie przed złymi duchami noszą małe skrawki materiału na szyjach, tudzież nadgarstkach. Ma to je chronić przez porwaniem przez złe duchy.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą bardzo szybko przykuje naszą uwagę. Spacerując birmańskimi ulicami, z pewnością już pierwszego dnia, natkniemy się na „krwiste ślady” i bryzgi krwi na ulicach. Jednak to nie krew. Gdy przechodząca obok osoba uśmiechnie do nas, z konsternacją ujrzymy zakrwawione dziąsła i zęby. Darczyńca uśmiechu, bardzo często, za moment, obficie splunie czerwoną śliną. To jednak nie problem zdrowotny, a wspomniany wcześniej betel, czyli pieprz żuwny. Jest to specyfik lekko narkotyczny, podobno relaksacyjny i bardzo silnie uzależniający. Można go kupić praktycznie za grosze, na każdym kroku. „Pakiet” w postaci zawiniątek, składają się z liści betelu, pasty wapiennej, różnych przypraw oraz tytoniu. Żuje go prawie każdy mężczyzna

Birma Rangun

Birma Rangun

Birma Rangun

Birma Rangun

Rangun Birma

Rangun Birma

Dojazd i wiza, jak tanio dolecieć do Mjamny/Birmy

Niestety, wygodne loty z Polski w tym kierunku bywają drogie, a promocje rzadko spotykane. Dlatego ciekawym rozwiązaniem będzie podróż przez Bangkok. Podróż,  którą sami testowaliśmy i którą każdemu polecamy, 😉 Co prawda, będzie dłużej i bardziej męcząco, ale wbrew pozorom ma to sens. Po pierwsze, powinno być taniej. Po drugie, mimo, że stolica Tajlandii bywa głośna i tłoczna, to wciąż pozostaje ciekawym miejscem do odwiedzenia. Kolejny plus trafia do osób kolekcjonujących wizy w paszporcie (co postaramy się wyjaśnić za kilka akapitów). Po czwarte, prościej będzie mieć lot powrotny z Bangkoku, aby nie robić po Birmie dodatkowych kilometrów, wracając na lotnisko, na którym rozpoczęliśmy naszą wycieczkę.

Z Bangkoku do Mjanmy/Birmy jest już rzut beretem i naprawdę tanio możemy dolecieć dzięki liniom lotniczym AirAsia, która, co warto wspomnieć, operuje z innego lotniska (Don Mueang, DMK), niż to na które przylecimy z Europy (Suvarnabhumi, BKK). Dla nas istotne również było to, że AirAsia lata na dwa najważniejsze birmańskie lotniska, do dwóch byłych stolic - Rangun (Yangon) oraz oddalonego o ponad pół tysiąca kilometrów Mandalay.

Decydując się na przekroczenie granicy w jednym z portów lotniczych, można pokusić się o wygodne wyrobienie e-wizy, która, co ważne, uprawnia nas do przekroczenia granicy tylko na niektórych przejściach granicznych. Z uwagi na dynamikę zmian w Birmie, warto przed podróżą upewnić się jak wygląda sytuacja. Osoby, które chciałyby mieć kolorową „prawilną” wizę w paszporcie, czeka podróż do najbliższej ambasady Myanmaru, która znajduje się w Berlinie, pod adresem Thielallee 19. Choć jest jeszcze jedna opcja. Możemy wyrobić wizę w Bangkoku. I takie właśnie rozwiązanie pokusiliśmy się osobiście. Obyło się bez większych komplikacji i kolorowa wiza cieszy oko w paszporcie 😊 Obecnie wiza turystyczna jednorazowa kosztuje 40 USD i wydawana jest na okres 28 dni, bez różnicy, czy wyrobimy ją w placówce konsularnej, czy też online.

Na niektórych portalach znaleźliśmy informacje, że przy wylocie z Birmy pobierana jest dodatkowa opłata wyjazdowa w wysokości 10 USD, jednakże od nas jej nie zażądano. Co warte odnotowania, zgodnie z informacją ze strony polskiego MSZ polisy polskich towarzystw ubezpieczeniowych nie są tam honorowane.

Wszystkie noclegi zarezerwowaliśmy jeszcze w Polsce. Płaciliśmy przeważnie około 20$ za dwójkę, za wyjątkiem Bagan. I za wyjątkiem Bagan był mniejszy lub większy grzyb na ścianach lub w klimatyzacji. 

Birma Rangun

Rangun Birma

Birma Rangun

Rangun Birma

Co nas zaskoczyło, to z pewnością birmańska historia, zdecydowanie starsza aniżeli nasza ojczysta. Już ponad tysiąc lat przed Chrystusem, w dolinie rzeki Irawadi, potęgę swą budowało Królestwo Paganu, zwane Pierwszym Imperium Birmańskim. Jednakże agresywne najazdy Mongołów doprowadziły do chaosu i upadku królestwa. Przez setki lat birmańskie ludy jednoczyły się jeszcze dwukrotnie, będąc w XVI wieku największym imperium Azji Południowo – Wschodniej. Potęga ta nie trwała długo, a niepodległość zakończyła się już na początku XIX wieku, wraz z początkiem okresu kolonialnego. Tutejsze ziemie zostały podporządkowane brytyjskiej koronie, przynosząc bogactwo opierające się w dużej mierze na produkcji i eksporcie ryżu, którego Birma była w ten czas światowym liderem. Z tego okresu pochodzi sporo pozostałości architektonicznych oraz nazwa kraju... z którą do dziś jest sporo zamieszania. Nazwa „Burma” była oficjalnie używana, jako nazwa angielskiej kolonii, podczas gdy naród birmański używał nazwy „Myanma”, co można tłumaczyć jako „Kraj silnych jeźdźców”, bądź jej potocznej wersji „Bamar”. Według innych wersji, nazwa Myanmar pochodzi od słowa „mya”, które można tłumaczyć jako „szmaragd”, stąd Mjanmę nazywa się także „szmaragdem Azji”. Przywrócenie nazwy Birmy na Mjanmę przeprowadzono w roku 2006 roku, kiedy została ona zatwierdzona przez ONZ. Jednak zmiana ta nie została zaakceptowana przez krajowy parlament i stąd do dziś uważana jest przez opozycje za nielegalną. Odzyskanie niepodległości nastąpiło w 1947 roku, choć droga do wolności i demokracji trwa do dziś.

Przez kilka dziesięcioleci, od lat 60 XX wieku, Birma wraz z Tajlandią oraz Laosem tworzyła niesławną światową stolicę narkotyków, czyli Złoty Trójkąt. Region ten odpowiadał nawet za 70% światowej produkcji heroiny. Obecnie kraje te postawiły lub zaczynają stawiać na turystykę, oddając narkotyczną palmę pierwszeństwa Złotemu Półksiężycowi z Afganistanem na czele. Choć wciąż w Birmie odnajdziemy obszary, do których turysta nie zostanie wpuszczony. Zapewne będę to rejony powiązane z przemysłem narkotykowym lub… jeśli tak jak nam, początkowo buddyzm kojarzył się wyłącznie z religią pokoju, to niestety wyprowadzamy z błędu – w Birmie funkcjonuje ekstremistyczne, nacjonalistyczne buddyjskie ugrupowanie, walczące z muzułmanami (mniejszość Rohingya), gdzie dochodziło i dochodzi niestety to czystek na tle etnicznym.  

Rangun birma

Rangun Birma

Rangun Birma

Rangun Birma

W Mjanmie spędziliśmy 8 bardzo przyjemnych dni podczas naszej podróży do Azji Południowo – Wschodniej. Z racji krótkiego pobytu zdecydowaliśmy się na zwiedzenie trzech najciekawszych miejsc - Rangun, Bagan oraz Mandalaj. Co nas tam urzekło? Nieprzeciętne pozytywne nastawienie mieszkańców, ich serdeczność, chęć niesienia pomocy i pogoda ducha. Oraz świątynie. Tysiące świątyń! 😊

Rangun

Zdecydowana większość podróżujących rozpoczynała swój pobyt w Mjanmie właśnie od Rangunu, zlokalizowanego na południu kraju, nad rzeką Irawadi. Sama rzeka Irawadi, przepływająca przez cały kraj, funkcjonuje od dawna w świadomości lokalnej, jako istotny symbol kraju, symbolizujący jego ciągłość. Oprócz roli mentalnej, rzeka jest również istotna z ekonomicznego punktu widzenia – ponieważ wykorzystuje się ją do transportu wszelakich dóbr, a w jej delcie odnajdziemy znakomite warunki do uprawy ryżu, niegdysiejszego źródła bogactwa.

Lotnisko, na które przylecimy, zlokalizowane jest na obrzeżach miasta. Jeszcze podczas lotu otrzymujmy do wypełnienia krótki formularz wjazdowy, a sama kontrola graniczna przebiega bardzo sprawnie. Na lotnisku, przed opuszczeniem strefy międzynarodowej, znajduje się kantor z całkiem przyzwoitymi kursami. Warto wymienić tu tak zwany pakiet startowy. Co prawda, za taksówkę oraz za hotel możemy zapłacić dolarami, ale warto mieć lokalne zaskórniaki. Opłata za dojazd taksówką do miasta zaczyna się od 10 USD. Warto się targować, bo powinno się udać zbić cenę. We wszystkich hostelach rachunek za pokój opłacaliśmy w dolarach, na miejscu.

Centrum miasta, które do 2006 roku pełniło funkcję stolicy nosi liczne pozostałości architektury kolonialnej, z czasów, kiedy panowali tu jeszcze Brytyjczycy. Uwzględniając ponad to kilka wartych uwag świątyń, Rangun to obecnie przemysł i moloch w którym mieszka ponad 7 mln ludzi. I pomimo że Mjanmar to kraj buddyjski, w Rangunie można spotkać zarówno budowle chrześcijańskie, hinduistyczne, judaistyczne jak i muzułmańskie. Oprócz najpopularniejszej i najwspanialszej pagody Shwegadon, warto jeszcze rzucić okiem na kilka innych, choćby na pagodę Sule, zlokalizowaną blisko centrum, a także przespacerować się w okolicy, wśród zielonych parków i kolonialnych zabudowań. Ciekawostką jest również Chauk Htat Gyi Pagoda, w której można zobaczyć największego w Mjanmie leżącego Buddę. Natomiast od zgiełku miasta polecamy odpocząć w parku przy Kandawgyi, położonym nieopodal Shwedagon Paya.

Shwedagon Paya

Zdecydowanie najpiękniejsza atrakcja Rangunu. Majestatyczna, cała pokryta złotem. Lśniąca w Słońcu, oświetlona w nocy. Nie można jej pominąć! Świątynia jest jednym z najważniejszych obiektów sakralnych Mjanmy, w której przechowywane jest podobno 8 włosów Buddy. Wydaje nam się, że najlepiej przybyć tutaj późnym popołudniem, tuż przed zachodem Słońca. Co prawda przyjdzie nam spacerować wówczas boso po rozgrzanych całodniowym Słońcem płytkach, ale złota godzina oraz nocne oświetlenie pagody w zupełności wynagrodzą nam chwile bólu. A to wszystko w tle ze śpiewającymi mnichami. Czasem zwyczajnie wystarczy usiąść gdzieś w cieniu i obserwować spacerujących ludzi. Często ktoś podejdzie, zaczepi rozmową, zapyta. Miejscowi przychodzą się tu po prostu pomodlić. Skala i rozmach budowli jest niesamowity, jakby na przekór biedzie panującej w kraju. Wstęp do kompleksu jest płatny i kosztuje 8 USD (6:00 – 21:00) - koszt niewielki, a warto. Nie możemy tutaj wejść w krótkich spodenkach, czy z odkrytymi ramionami. Spacerujemy oczywiście na bosaka. Buty możemy oddać w przechowani, jednak wtedy będziemy musieli uiścić niewielką „shoes donation”. Jeśli zdecydujemy się zabrać buty ze sobą, wówczas nie należy sugerować się informacjami, że nie można. Sporo lokalnych osób nosi ze sobą obuwie, a my mieliśmy sandały w plecaku. Jednym słowem można.

Rangun Birma

Rangun Birma

Rangun Birma

Birma Rangun

Birma Rangun

Birma Rangun

Bagan

Położona również nad rzeką Irawadi, dawna stolica Królestwa Paganu. Jest główną atrakcją kraju, wraz z niezliczonymi buddyjskimi świątyniami, z dachów których można podziwiać wschody i zachody Słońca. Chyba najpiękniejsze, jakie widzieliśmy, jeśli pominiemy te w górach 😉 Rozkwit Bagan przypadł na okres od XI do XIII wieku, kiedy to miasto pełniło rolę stolicy państwa i z tamtego okresu pochodzi znacząca większość budowli. Mniejszych i większych świątyń było tu podobno aż 5000, a do dnia dzisiejszego zachowało się ich ponad dwa tysiące! Niektóre są w ruinie, inne świeżo remontowane. Niestety trzęsienie ziemi z 2016 roku poczyniło wiele spustoszenia w tym cudownym miejscu.

Dojazd do Bagan

Podróżowanie po Birmie nie należy do najłatwiejszych, ze względu na kiepską infrastrukturę oraz odczuwalną barierę językową. Mało kto mówi tu po angielsku. Pomiędzy największymi miastami znajdziemy nocne połączenia autobusowe. Liczne nocne autobusy odjeżdżają z dworca Aung Mingalar Highway Bus Station w Rangunie. Bilety kupuje się w agencjach turystycznych nieopodal dworca kolejowego Pansodan Station w Rangun (Kun Chan Road). Im droższy bilet, tym lepsza klasa autobusu. Drogi są kiepskie, autobusy przepełnione. Standardem jest, że rodzina z trójką 4-7 letnich dzieci wykupi nie więcej niż dwa miejsca. Kierowca naszego nocnego autobusu przez całą noc raczył nas birmańskimi coverami piosenek Ozzy’ego Osbourne’a, puszczonymi na cały regulator 😊 Pamiętajmy, aby do autobusuzabrać ciepłe rzeczy. Tradycyjnie, jak w całej Azji, klimatyzacja mrozi na całego. Stąd skarpetki, bluzy i kurtki puchowe były dla nas wybawieniem. Pociągi są natomiast dosyć wolne i niepunktualne. Autobusy z Rangunu nie przyjeżdżają do samego Bagan, tylko do Nyaung-U, jeszcze przed wschodem Słońca. Zdarza się, że nawet i o 3 nad ranem. Stąd należy wziąć taksówkę, tudzież bryczkę do hotelu/hostelu. Próbowaliśmy pokonać tę odległość lokalnym busikiem, który wozi wyłącznie Birmańczyków, jednakże bezskutecznie. Koszt taksówki to kilka USD. Jadąc do Bagan, kierowca, w pewnej chwili zatrzymał auto przy budce strażniczej. Tutaj, pośrodku niczego, musieliśmy uiścić opłatę za wstęp do krainy świątyń. Warto zachować bilet, gdyż istnieje szansa, że zostaniemy poproszeni o jego okazanie w czasie zwiedzania Bagan. Nas taka przyjemność spotkała dwukrotnie, gdy wchodziliśmy na teren świątyń.

W roli uściślenia, rozległy obszar zwany Bagan, składa się z trzech części: z części historycznej, w której znajduje się większość świątyń –  Old Bagan. Nowa część, to ta, do której jeszcze w latach 90 – tych została przesiedlona ludność z Old Bagan, aby lepiej zachować i utrzymać teren archeologiczny, nazywa się New Bagan. Tutaj też zarezerwowaliśmy nocleg przed wyjazdem. Trzecią częścią jest Nyaung – U. Jest tu dworzec, lotnisko i bazar. Plus najszersza oferta hotelowa.

Noclegi i transport

Jak wspomnieliśmy, pagody zlokalizowane są w Old Bagan, jednakże miejscowość nie dysponuje wystarczającą bazą noclegową. Spać można również w New Bagan (bliżej) oraz Nyaung-U (dalej). Wszystko położone kilka kilometrów od siebie. Rezerwację noclegu warto dokonać przez internet, jednak sugerujemy działanie z dużym wyprzedzeniem, a nie tuż przed wyjazdem. Co prawda noclegów nie powinno zabraknąć, tylko cena, tudzież standard, będzie inny.

W każdym hotelu/hostelu w Bagan można liczyć na pomoc w organizacji dalszej podróży. Bez problemu powinno nam się udać zakupić bilety autobusowe na dalszą podróż busem (zwykłym, bądź ekspresowym, do Rangunu lub Mandalaj). Busy odbierają pasażerów bezpośrednio z hotelu, nie trzeba wracać do Nyaung-U.

Najlepszą opcją do przemieszczania się pomiędzy świątyniami jest rower, e – bike lub skuter. My wybraliśmy rower, z uwagi na olbrzymie i wyraźnie tłuste birmańskie posiłki 😊 Trzeba było spalić nadmiar kalorii 😊 Co ciekawe, aby przywołać kelnera w restauracji, należy wykonać charakterystyczne cmoknięcie. Po tym, powinien zjawić się w mgnieniu oka 😊 A jedzenie palce lizać! Wypożyczalnie są zazwyczaj krótkoterminowe, ale można spróbować wypożyczyć na kilka dni. Nasze rowery wypożyczyliśmy za równowartość 5 USD na czas 48 godzin. Warto mieć ze sobą czołówkę i odblaski, gdyż wypożyczane rowery są bez oświetlenia. Niektórzy turyści przemieszczają się po okolicach skuterami, taksówkami oraz rikszami. Bardzo pomocna okazała się tu być aplikacja Maps.me, w której dokładnie pozaznaczane było większość pagód, drogi dojazdowe oraz ścieżki. Znacząco ułatwiło to nam przemieszczanie się wśród świątyń.

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Pagody Bagan, ósmy cud świata!

Wizyta w tym miejscu uzmysławia nam, jak wielkie były dawne azjatyckie cywilizacje. Niesamowity klimat Bagan zawsze będzie się nam kojarzyło z przepięknymi wschodami i zachodami Słońca, oglądanymi z dachów świątyń oraz z przepysznym, głównie wegetariańskim, jedzeniem. Jedno z najbardziej magicznych miejsc na świecie, niesamowite i niezapomniane. Tak naprawdę, co innego czytać o 2 000 świątyń, a co innego widzieć je dookoła, w każdym kierunku, aż po horyzont, gdzie rozpościerają się wśród drzew spiczaste dachy pagód, rano spowite mgiełką, wieczorem oplecione złocistymi promieniami Słońca. Przygotowując się do wyjazdu, nie uczyliśmy się nazw poszczególnych świątyń, tylko zapamiętywaliśmy ich wygląd, by szukać ich potem na równinie. Postępując według naszych zasad, rano i wieczorem, omijaliśmy najpopularniejsze pagody, m. in Dhammayangyi, Thatbyinnyu, Sulamani, Bule Thi – zaglądaliśmy do nich w ciągu dnia. Na świetlne spektakle wybieraliśmy miejsca mniej popularne, np. North Guni, South Guni oraz nasza ulubiona Oak-kyaung-gyi. Do środka świątyń oraz na dachy wchodziło się boso. Niestety jakiś czas temu dotarła do nas informacja (jeszcze niesprawdzona), że rząd Mjanmy wprowadził zakaz wstępu na dachy świątyń ☹ Warto wiedzieć, że praktycznie co rano, odbywają się loty balonowe, umożliwiające oglądanie wschodu Słońca nad Bagan z powietrza. Atrakcja ta nie należy do najtańszych (~300 USD), ale za to za darmo można podziwiać balony z powierzchni Ziemi 😊 A co ciekawe, jest sporo relacji że ciekawiej wyglądają balony na tle świątyń, niż same świątynie widziane z lotu ptaka 😊

W Bagan, przy pagodach jest mnóstwo sprzedawców, straganów i straganików z pamiątkami. Ceny są różne, bez problemu można się targować. Na szczęście Bagan nie jest jeszcze aż tak zatłoczone jak kambodżańskie Angkor Wat. Jeszcze nie ma tutaj tylu turystów. Jeszcze… Do tej pory zastanawiamy się, co było piękniejsze – wschody czy ciepłe zachody Słońca. Naprawdę ciężka decyzja, ale wybralibyśmy jednak wschody, wraz z balonami, mimo, że ciężko nam się wstaje o porankach. Tu, w Bagan, wstawaliśmy około 4:45 rano.

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Bagan Birma

Mandalay

Położone 200 km na północ od Królestwa Paganu, Mandalay, w XIX wieku również było stolicą kraju. Dziś to bardzo hałaśliwe miasto oraz ważne centrum kulturalne i religijne Mjanmy. Miasto, które nas nie urzekło, a może to była świadomość bliskiego końca wakacji, kto wie….

Do największych atrakcji należy zaliczyć Pałac Królewski, znajdujący się w centrum. Otoczony fosą i wysokimi murami. Prowadzą do niego 4 bramy, z których tylko jedna przeznaczona jest dla turystów. Nie jest to najpiękniejsze miejsce. Do strefy archeologicznej w Mandalay można kupić tygodniowy bilet wstępu za 10 USD, obowiązujący także w wybranych atrakcjach poza miastem. Najbardziej urzekła nas tu Kuthodaw Pagoda – wysoka złota pagoda, otoczona 729 małymi, białymi stupami, wewnątrz których znajdują się kamienne tablice z buddyjskimi naukami. Na szczycie każdej stupy zawieszone są dzwoneczki. Na każdej! 729 małych dzwoneczków! Tworzą one niewiarygodny klimat, podczas każdego, choćby najmniejszego podmuchu wiatru. Przy złotej pagodzie są stragany z pamiątkami. Wstęp darmowy.

Notomiast Mahamuni Paya to piękny kompleks świątynny, z najważniejszą budowlą sakralną w Mandalay i jedną z najważniejszych w Birmie. Posąg Buddy, który tam się znajduje, ma prawie 4 metry wysokości i… kilkucentymetrowa warstwę złota na sobie. Posąg wciąż rośnie, ponieważ pielgrzymi nieustannie dokupują i oblepiają go kolejnymi cieniutkimi złotymi listkami. Podobno warto przybyć tu o poranku i ujrzeć ceremonie mycia zębów Buddy. W świątyni o każdej porze dnia jest sporo ludzi zarówno tych modlących się jak i turystów.

Do atrakcji Mandaly należy również dodać Pagoda Maha Muni, czyli Wielkiej Mądrości.  Jest Klasztor Shwenandaw – przepiękny budynek z drewna tekowego, pochodzący z XIX wieku. Jest to podobno jedyna, w całości zachowana pozostałość dawnego Pałacu Królewskiego. Monastyr Atumashi – zrekonstruowana świątynia, dość popularna, w której znajdował się przed pożarem 9 m posąg Buddy, wysadzany kamieniami szlachetnymi. Wzgórze Mandalay – 240 m wzgórze położone w północno – zachodniej części miasta. Słynne z powodu licznych pagód i monastyrów położonych na jego zboczach. Na szczycie znajduje się Sutaungpyei Pagoda. Ze szczytu roztacza się panoramiczny widok na miasto, najpiękniejszy o zachodzie Słońca. Na wzgórze prowadzą schody wychodzące z 4 różnych miejsc u jego podnóża. Na szczyt wiedzie też droga.

Okolice Mandalay

W niedalekiej odległości od miasta znajdują się cztery starożytne stolice: Amarapura, Inwa, Mingun i Safaing. Co można tam zobaczyć? W głównej mierze świątynie, świątynie i... świątynie. W Amanapurze znajduje się słynny drewniany mosy U-Bein. Do Mingun można się dostać tylko łodzią. Trzy pozostałe można obskoczyć w jeden dzień taksówką lub rikszą motorową.

W Mjanmie spotkaliśmy się z różnego rodzaju gniazdkami elektrycznymi. Były to głównie brytyjskie lub europejskie. Czasami samo gniazdko pozostawało jedną wielką niewiadomą. Polecamy uzbroić się w uniwersalną, wielosystemową przejściówkę.

Birma Mandaly

Birma Mandaly

Birma Mandaly

Birma Mandaly

Birma Mandaly

Birma Mandaly

 

 
Jordania

Jordania

Do Jordanii trafiliśmy przypadkiem. Szukaliśmy czegoś na tydzień czasu, w miarę blisko, w miarę tanio.

Więcej

Iran - Brwi Chomejniego

Iran - Brwi Chomejniego

Żaden inny kraj na świecie nie jest tak gościnny jak Iran, żodyn. Na ulicy obcy, nieznani nam ludzie zaczepiają, pytają skąd przybywamy.

Więcej

Armenia

Armenia

W kraju tym byliśmy dwa razy. Jest on dość specyficzny, jednakże na swój sposób piękny. Armenia to miejsce, do którego jeszcze wrócimy.

Więcej

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *