Lofoty zimową porą

Dla nas przez wiele lat Lofoty były niespełnionym marzeniem i częstym tematem do rozmów. Sami się dziwimy, że tak długo zwlekaliśmy z podróżą, a ta w końcu okazała się spontaniczna. Piękniejszych wysp nie ma, jeszcze tutaj wrócimy! Latem, na trekking.

Wysepki położone są już na za kołem podbiegunowym, dlatego w okresie letnim, od końca maja do połowy lipca, panuje tutaj dzień polarny, a zimą nocami często goszczą na niebie zorze polarne. Geolodzy zapewne zwrócą uwagę, że są to skały pochodzenia wulkanicznego oraz metamorficznego, jedne z najstarszych na świecie. Ich rzeźbę urozmaicił lodowiec, a najwyższy szczyt wysp wznosi się na wysokość 1161 m n.p.m. Jego ogrom potęguje fakt, ze wyrasta prosto z morza.

Klimat – Na Lofotach zimą jest zaskakująco ciepło. Moglibyśmy się spodziewać tęgich mrozów rzędu 20 stopni poniżej zera, ale archipelag opływa ciepły Prąd Zatokowy – Golfsztrom. Dzięki niemu średnia temperatura w styczniu i lutym to -1. Golfsztrom niesie jeszcze jedno bogactwo, „złoto Lofotów” – sztokfisze, czyli legiony dorsza. Miejscowi powiadają, że właśnie tak pachnie pieniądz, spoglądając na rusztowania suszących się ryb. Zapach jest okrutny. Latem jest oczywiście cieplej, temperatury dochodzą do 15-stu st. C. choć bywa nieco deszczowo.

Jak dojechać na Lofoty?

Polecamy następującą konstelacje: Trondheim – Bodo – Moskenes (samolot – pociąg – prom) 

Najpierw proponujemy dolecieć do Trondheim. Możemy wybrać bezpośrednie połączenie z Krakowa (Norwegian) lub z Gdańska (Wizz Air). Jeżeli nie mieliśmy okazji być w Trondheim, to szybki spacer po mieście zajmie nam około 1,5 godziny. Dojazd do miasta i samo miasto opisaliśmy tutaj. Z uwagi, na koszt noclegów i czas, dobrym rozwiązaniem jest nocny pociągiem do Bodø. Pociąg odjeżdża ze stacji Trondheim S o 23.40. Jest także jeden kurs dzienny o godzinie 7:38. Podróż trwa około 10 godzin, a ceny zaczynają się od 249 NOK (Minipris). Należy wziąć pod uwagę, że na każde połączenie jest tylko pewna pula biletów w niskiej cenie – dlatego najlepiej wcześniej zakupić bilety online. Pociągi zatrzymują się również na lotnisku. Z Bodø odpływa już bezpośredni prom na wyspy, do miejscowości Moskenes. Przystań znajduje się on nieopodal dworca kolejowego, po jego prawej stronie. Cena przeprawy wynosi 196 NOK za osobę oraz 705 NOK za auto.

Komunikacja autobusowa na Lofotach jest względnie dobrze rozwinięta. Z miejscowości Å codziennie kursuje autobus do Narviku o 9 tej rano. Jedzie on trasą E10. Ponadto na wyspach znajdziemy kilka kursów „wewnętrznych”. Wyszukiwarka uwzględnia również połączenia promowe i szybkie łodzie.

Norwegian lata również na lotnisko Harstad/Narvik. A na samych Lofotach odnajdziemy lotniska w miejscowościach: Svolvær, Leknes i Røst, z których korzysta już znacznie droższy Widerøe.

Nasza podróż wyglądała jednak trochę inaczej. W Bodø wypożyczyliśmy samochód i pojechaliśmy do miejscowości Bognes na północy, skąd promem przeprawiliśmy się do Lødingen. Prom tutaj pływa bardzo często, prawie 20 kursów dziennie, cena za osobę to 68 NOK, a auto kosztuje 218 NOK. Zagwarantowaliśmy sobie w ten sposób możliwość przejechania całych Lofotów, bez konieczności jechania tam i z powrotem. Wróciliśmy promem do Bodø, a stąd porannym lotem do Krakowa z przesiadką w Oslo (Norwegian).

Lofoty – gdzie spać?

Na Lofotach bardzo popularne są noclegi w dawnych chatach rybackich. Tak zwanych Rorbuer – charakterystycznych czerwonych domkach, bardzo często postawionych na palach, tuż nad wodą. Obecnie standardem jest salon połączony z aneksem kuchennym, łazienka oraz sypialnią. Nie zdecydowaliśmy się na nocleg w Reine ze względu na koszt. Dużo taniej było nieopodal, na maleńkiej wysepce Hamnøya (Eliassen Rorbuer). Płaciliśmy 1000 NOK za noc (domek dla 5 osób). Warto szukać ofert na  hotels.com, booking.com, czy tez pisać bezpośrednio do właścicieli. Śmiało możemy polecić również domki w okolicy Kabelvåg – Nyvågar Rorbuhotell. W Norwegii można również rozbić namiot w każdym miejscu oddalonym o 150 m od zabudowań,  a jeśli będzie to teren prywatny, wystarczy zgoda gospodarza. Ludzie tutaj są uśmiechnięci i życzliwi, więc nie powinno być problemu. A jeśli będziecie szukali kempingów to jest ich tutaj sporo.

Lofoty – co warto zobaczyć?

Jak zawsze, wszystko zależy od tego, ile mamy czasu. Lofoty rozciągają się równoleżnikowo, a odległość pomiędzy położoną najbardziej na zachód wioską rybacką Å, a wschodnim krańcem archipelagu to ponad 270 km. Biegnąca przez Lofoty droga E10 została uznana za jedną z Narodowych Tras Turystycznych w Norwegii. Jest malownicza i faktycznie co krok napotykamy na niej pocztówkowe pejzaże. W skład archipelagu wchodzą dziesiątki wysepek połączonych mostami i tunelami. Wyróżniamy cztery najważniejsze wyspy. Są to: Austvågøy, Vestvågøy, Flakstågøy oraz Moskenesøy.

 

 

Austvågøy największa z wysp archipelagu wraz z największą miejscowością całych lofotów – Svolvær. Jest tutaj sporych rozmiarów supermarket. Warto wybrać się na rejs po Trollfjord. Ponadto uwadze zasługują kolorowy Kabelvåg, w którym spędziliśmy noc oraz odosobniona, rozrzucona po małych wysepkach, niewielka wioska rybacka Henningsvaer. Pomiędzy wyspami Vestvågøy i Flakstågøy przejeżdżamy podmorskim tunelem 😉Vestvågøy – muzeum wikingów w miejscowości Bøstad (Lofotr Vikingmuseum) Warto wcześniej sprawdzić w jakich godzinach i w które dni muzeum jest otwarte. Bilety wstępu w zależności od sezonu kosztują od 140 NOK za osobę dorosłą i 70 NOK za dzieci w wieku 6-16, młodsze dzieci wstęp bezpłatny. Zamknięte 24go oraz 25go Marca 2016 (Wielkanoc) Więcej informacji. Polecany jest również pieszy szlak pomiędzy Unstad do Eggum, niestety z uwagi na zimowe warunki, nie mieliśmy szans zweryfikować tej rekomendacji.

 

 

Flakstågøy Bardzo ładnie prezentuje się mała wioska Nusfjord na południowych krańcach wyspy. Jest to jedna z najstarszych i jednocześnie jedna z najlepiej zachowanych rybackich wiosek w Norwegii. Natomiast dla przeciwwagi, na północnych rubieżach wyspy możemy odnaleźć zaskakujące białe plaże! Szukajcie ich pomiędzy Ramberga i Flakstad. Wyglądają rewelacyjnie, w naszym przypadku z samochodu podczas śnieżnej zadymki 😉Moskenesøy – Najbardziej górzysta i zdecydowanie najciekawsza wyspa archipelagu. Z najsłynniejszą i najmocniej obfotografowaną miejscowością świata, symbolem całego archipelagu – Reine. Mieszka tutaj około 300 mieszkańców, jest spokojnie i przytulnie. Przewodniki polecają spojrzeć na wioskę ze wzgórza Reinebringen. Wejście na wysokość 448 m n.p.m.

 

 

Ponadto można wypożyczyć kajak górski, rower, popłynąć na wędkowanie, spróbować „upolować wieloryba”, czy poobserwować ptaki. Widzieliśmy również opcje wspinaczki oraz nurkowania. Jednym słowem moc atrakcji. Z naszej strony w Reine możemy polecić kawiarnię położoną w centrum, o nazwie „Gammelbua Reine”. Tak uśmiechniętej obsługi za kontuarem dawno nie spotkaliśmy i co ciekawe, zamawiając kawę dostaliśmy pączka a następnie dolewkę kawy gratis. Kawa kosztowała 32 NOK. Droga kończy się w wiosce rybackiej Å (będąca ostatnią literą norweskiego alfabetu). Znajduje się tutaj Muzeum Sztokfisza oraz Norweskie Muzeum Rybołówstwa. Prom do Bodø odpływa z miejscowości Moskenes, będącej w połowie drogi pomiędzy Å i Reine. Zastanawialiśmy się dlaczego mewy nie interesują się stockfishem. Odpowiedź na to pytanie znaleźliśmy dopiero w domu. Podczas trwania połowów dorsza, mewy wysiadują jaja, a później suszące się ryby są już dla nich zbyt twarde. Rybacy profilaktycznie zawieszają również dodatkowe siatki na rusztowaniach.

 

 

Lofoty – Trekking

Jeśli ktoś planuje wybrać się na Lofoty w góry, to polecamy poniższą interaktywną mapę z opisem szlaków, ich wizualizacją oraz wykresem przewyższeń. Niestety strona po norwesku, ale i tak znajdziemy sporo przydatnych informacji w tym lokalizacje chatek – hytte. Szlakowanie w górach przeważnie odbywa się poprzez małe stosiki kamieni. Ciekawe informacje znajdują się również na wspomnianej wcześniej stronie: http://www.68north.com/outdoors/

Na południe od  Moskenesøy znajdują się: górzysta wyspa Vaerøy, na którą można dopłynąć promem. Na jej klifach gniazdują dziesiątki tysięcy morskich ptaków, m.in. rybitwy, głuptaki, mewy, kormorany oraz urocze maskonury, które wcześniej spotkaliśmy na Islandii.

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cześć! Widzimy, że przebywasz na naszej stronie już od jakiegoś czasu.
Mamy nadzieję, że zawarte na niej treści przypadły Ci do gustu. Polub nasz profil na fb,
aby być na bieżąco z górami i podróżami ;) Zapraszamy!