Pireneje - Ordesa

 

Dolina Ordesy i Monte Perdido

Skuszeni magicznymi opowieściami znjomych o Transpirenejce postanowiliśmy zobaczyć choć fragment tych gór. Po dłuższym namyśle, wybraliśmy ich hiszpańską część. Podobno tą najbardziej magiczną - dolinę Ordesy, w której w centralnym punkcie wznosi się wapienny kolos  - Monde Perdido, trzeci szczyt Pirenejów. W przyszłym roku (2018) tutejszy Park Narodowy będzie obchodził setną rocznicę powstania. A dolina Ordesy to przepiękna polodowcowa dolina, monumentalna, momentami przypominająca Wielki Kanion Kolorado, tylko w innych barwach. Bajeczne widoki są tu gwarantowane! Mawia się również, że to „kwiatowy ogród Europy”. Co tu musi się dziać w maju <3 A wyjątkowość Ordesy polega również na tym, że leży na ona osi wschód – zachód, co jest rzadkością w Pirenejach.

Pireneje - kiedy jechać

dziś jesteśmy już mądrzejsi o doświadczenia. Wybralibyśmy się zapewne z końcem wakacji, może na początku września., a wcześniej  była to połowa czerwca. Codziennie było słonecznie i ciepło, ale tak szalonej i potężnej burzy z piorunami, śpiąc w namiocie, nie doświadczyliśmy nigdzie indziej. Mim,o że zawierucha trwała ledwo dwie godziny, nam zdawało się, że trwa wieczność. Można przyjąć, że od połowy czerwca do sierpnia, gwałtowne burze, mogą śmiało, bez większego ostrzeżenia zakłócić nam trekking. Przeważnie popołudniami. W takim wypadku należy szybko opuścić wierzchołki oraz granie. Niestety, intensywne opady nie idą w parze z dostępnością wody na szlakach. Znika ona bardzo szybko w skalnych rozpadlinach oraz wsiąka w spaloną ziemię. Nie ma rady, trzeba dźwigać więcej wody, szczególnie, że w tym czasie Słońce potrafi prażyć niemiłosiernie. Równie męczącym zjawiskiem była dla nas w pewnym momencie długość dnia. Człowiek umordowany rozbijał namiot „wieczorem”, jadł kolacje i kładł się spać. Na zegarku była 22, a Słońce dalej rozświetlało namiot. Na szczytach, oraz w żlebach było jeszcze sporo śniegu. W górach było tłoczno, ale nie za sprawą ludzi. Wszędobylskie świstaki dosłownie wpadały nam pod nogi, a do tego dumnie kroczące kozice 😉 Pierwszego dnia widzieliśmy ich wszystkich więcej, niż łącznie przez ponad 10 lat intensywnej eksploracji Tatr 😀

Pireneje - Ordesa

Pireneje - Ordesa

Pireneje - Ordesa

Pireneje Trekking

Trasa, którą przedstawimy, jest do wykonania „na lekko”, w oparciu o schronisko Refugio De Góriz. Jednak my, tradycyjnie, postawiliśmy na namiot. I takie rozwiązanie z całego serca zawsze polecamy. Może jest odrobinę ciężej na plecach, może mniej wygodnie, ale po za tym są same plusy - rozbijamy się kiedy chcemy, gdzie chcemy i praktycznie jak chcemy. To my dobieramy sobie widok o poranku. No i jest też taniej. Jednak pamiętajmy, że biwakowanie w Parku Narodowym Ordesy jest mocno ograniczone, przynajmniej na w jej początkowym fragmencie.

1. Pireneje Dojazd

Jeśli spojrzymy na mapę, okaże się, że dojazd może być dość złożony, ale w rzeczywistości nie jest tak źle. Kluczem będą tanie loty do Barcelony, tudzież Girony. Nie ma jednak co ukrywać, że lot plus dojazd na miejsce zajmie nam cały dzień. Zatem lecąc na tydzień, mamy do dyspozycji pięć górskich dni, w tym szybkie zwiedzanie Barcelony. Opcjonalnie można lecieć również do Madrytu, ale mimo, że naszym zdaniem jest on ciekawszy niż Barcelona, to sama podróż będzie zdecydowanie droższa.

Dojazd z Barcelony do Torli

Lecąc do Barcelony, zapewne wylądujemy na jednym z dwóch lotnisk - Barcelona El Prat lub w sąsiedniej Gironie. W obu przypadkach istotne będzie aby dostać się na barceloński dworzec Sants.

  • El Prat – Barcelona: najwygodniej i najszybciej, bo bez żadnych przesiadek, będzie wybrać podróż pociągiem Rodalies de Catalunya na dworzec Sants. Podróż trwa raptem 20 min.  i kosztuje ok 4 €. Jeśli myślimy, aby jeszcze w Barcelonie zakupić gaz (zakupy zrobiliśmy w sklepie Decathlon, gdzie było zdecydowanie taniej niż w górach), warto wybrać autobus ekspresowy Aerobus, który dociera do Placu Katalońskiego (stąd  jest tylko 450m do sklepu).
  • Girona – Barcelona: do Barcelony, możemy dostać się bezpośrednim autobusem z lotniskabilet kosztuje 16 EUR. Możemy też ten etap podzielić na dwie części - najpierw, licznie kursującymi autobusami dojechać do Girony, gdzie przesiądziemy się na pociąg jadący już bezpośrednio na stacje Barcelona – Sants. Bilety na pociąg kosztują od ok 10 EUR. 

Obok dworca kolojowego Sants znajduje się niewielki dworzec autobusowy (proszę spojrzeć na mapę), z którego odjeżdżają autobusy firmy Avanza. Możemy podróżować do Torli dwojako – albo z dwiema przesiadkami przez Huesca i Sabiñanigo, bądź odrobinę wygodniej, z jedną przesiadką w Barbastro. Niestety wyszukiwarka nie pokazuje od razu połączeń łączonych i całą trasę musimy wyszukiwać etapami. Dojazd będzie kosztował ok. 25 €, w zależności z jakim wyprzedzeniem kupimy bilety. Na dzień dzisiejszy (grudzień 2017), brak jest rozsądnego skomunikowania autobusów w wariancie pierwszym. Choć my dokładnie tak podróżowaliśmy i wszystkie przesiadki odbyły się bardzo płynnie. Może kolejna zmiana rozkładu jazdy będzie bardziej sprzyjająca. Podróżując przez Barbastro, najkorzystniej będzie wybrać autobus z Barcelony o godzinie 11.00 i przesiąść się na kolejny autobus do Torli o 17.15. U celu podróży będziemy dwie godziny później. 

Lot do Madrytu

Pewną opcją będzie wspomniany lot to stolicy Hiszpanii. Wybierając takie rozwiązanie, należy z lotniska dotrzeć na dworzec kolejowy Atocha, korzystając z autobusów Airport Express. Kursują one praktycznie co kwadrans, a bilet kosztuje 5 EUR. Na dworcu Atocha należy wybrać pociąg do Huesca. Podróż trwa, w zależności od połączenia, odrobinę ponad dwie godziny. Warto wcześniej dokonać rezerwacji, ponieważ bilety kupione z odpowiednio większym wyprzedzeniem potrafią kosztować nawet i niecałe 22 EUR – ilość biletów w promocyjnych cenach jest ogranicznona.  Będąc w Huesce, postępujemy analogicznie jak wyżej. Będziemy podróżować komunikacją autobusową do Torli, z przedsiadką w Sabiñanigo.

Lot do francuskiego Lourdes

Kierunek często promowany z Polski przez Ryianaira, więc o bilety w dobrej cenie nie powinno być trudno. Lotnisko w Lourdes jest zlokalizowane ok. 10 km od miasta, jednak, o czym samo lotnisko informuje na swojej stronie, autobusy nie są skomunikowane z lotami, co już samo w sobie brzmi złowieszczo! Potrzebujemy się dostać do Gavarnie. Pół problemu, jeśli uda się nam złapać na jedyny kurs o godz. 8:44 (obecnie wciąż wisi rozkład na lato 2017). Jeśli nie, wówczas przyjdzie nam podróżować z przesiadką i to niekoniecznie przyzwoitą.

  • Do Lourdes możemy dostać się autobusem relacji Tarbes – Lourdes nr 2 (choć czasami brak informacji na autobusie, że to „dwójka”). Przystanek znajduje się ok. 10 m od wyjścia, przy przylotach. Koszt biletu to 2 EUR, wysiadamy na dworcu autobusowym.
  • Następnie wybieramy autobus jadący do Pierrefitte-Nestalas Gare. Kurs o godz. 11:58 (o zgrozo nie dostrzegamy kursów w niedzielę, może pojawią się z kolejną aktualizacją) tu PDF
  • Tutaj, na rozkładzie odnajdziemy autobus z Pierrefitte-Nestalas Gare do Gavarnie o godz. 9:31 oraz 13:15

Jak widać, pomimo, że do celu naszej podróży pozornie bliżej jest od strony francuskiej, to w zasadzie i tak spędzimy cały dzień próbując dotrzeć na miejsce. Z Gavarnie należy kierować się w stronę schroniska pod samą bramą. Trasy niestety nie znamy, więc nie opisujemy 😉

Pireneje - Ordesa

Pireneje Ordesa

Pireneje - Ordesa

Pireneje Ordesa

 

Pireneje - Ordesa

Pireneje - Ordesa

Pireneje - Ordesa

Pireneje - Ordesa

Pireneje - Ordesa

 

2. Torla – brama Parku

Do Torli dotarliśmy późnym popołudniem. Na tyle późnym, że wszystkie sklepy turystyczne były już zamknięte. Na szczęście, jak wspomnieliśmy, gaz kupiliśmy jeszcze w Barcelonie, a mapę w Polsce (Sklep Podróżnika). Park zaczyna się ok. 4 km od miejscowości. Pieszo zajmie nam to ok. 2 godzin, a autstopem raptem 10 minut  😉 Latem, na tej trasie, dodatkowo kursuje komunikacja publiczna.

W wakacje 2017 (1.06 – 31.08) pierwszy autobus w stronę Doliny Ordesy odjeżdżał o 6 rano, ostatni o 19, natomiast ostatni powrotny autobus do Torli wracał o godzinie 22. Kursy w roku 2017 odbywały się jeszcze w niektóre dni września oraz października o odpowiednio zmodyfikowanych porach. Koszt biletu w dwie strony wynosił 4,5 EUR, w jedną 3 EUR. Autobusy kursowały co ok. 20 min.  Z informacji, które do nas dotarły, na parkingu, ani na obszarze Pradera de Ordesa, nie można biwakować. Spanie w namiocie jest dozwolone jedynie powyżej schronisk

3. Trekking

3. Pradera de Ordesa (1310 m) – Schronisko Refugio de Góriz (2190 m). W zależności od wariantu od 5h do 6h, min. 880 m przewyższenia, 9,5 km odległości

Mamy dwa warianty pokonania tej trasy. Pierwszy z nich wiedzie dnem Doliny Ordesy, wzdłuż licznych kaskad, takich jak Gradas de Soaso oraz znajdującym się na końcu cyrku Cola de Cabalo, czyli Ogon Konia. W tej wersji zdecydowanie wolniej zdobywamy wysokość, ale wielkość otaczających nas pionowych, skalnych ścian robi niesamowite wrażenie. Czuć moc! Na końcu doliny czeka nas do wyboru wejście ubezpieczonym szlakiem lub zygzakującą ścieżką, która po pewnej chwili połączy się ze ścieżką z drugiej opcji.

Natomiast ta druga wersja, tak zwana Faja de Pelay, daje mocno „popalić”. Ścieżki rozchodzą się już na początku szlaku, tuz za parkingiem. Trzeba przekroczyć drewniany mostek po prawej stronie i podążać ścieżką Senda de los Cazadores 600 metrów do góry, po czym odbić w lewo, gdzie ścieżka się wypłaszcza. Tak naprawdę, gdy tylko oczy ujrzą ogromne pionowe ściany doliny, nogi szybko same zaczną protestować J Jednak pierwsze mocne podejście sprawi, że później, spory odcinek będziemy spacerować wzdłuż poziomicy 1900 m, poświęcając całą uwagę na widoki. I tym właśnie jest słowo „faja” – określa ono skalną półkę biegnącą poziomo wzdłuż ścian otaczających dolinę. Po kilkunastu minutach dochodzimy do punktu widokowego. A te zapierają dech w piersiach! Pireneje są niesamowicie przestrzennymi górami i naprawdę czuć ich ogrom. Niesamowite, że tak odległe z tej perspektywy dno doliny, powstało w wyniku działania lodowca, a następnie swoje pięć groszy dorzuciła erodująca rzeka Rio Arazas. Trawersując, dostrzeżemy po przeciwległej stronie, pomiędzy szczytami jeden z celów nasz cel wycieczki – legendarną Bramę Rolanda! Mimo, że jest prawie w zasięgu ręki, to droga do niej będzie hen daleka, a podążając wzrokiem na ścieżką –  kolosa Monte Perdido.

Trawers łagodnie sprowadza nas prawie na samo dno kotła kończącego dolinę, po sąsiedzku do Cola de Cabalo. Gdy oba warianty ścieżek się połączą, co jest widoczne na poniższym zdjęciu, czeka nas ostatnie na tym etapie podejście, które zawiedzie nas do schroniska (~1,5 h). Warto zaznaczyć, że do tego miejsca funkcjonuje oficjalny zakaz biwakowania na dziko. Dopiero na tarasach okalających schronisko, przymyka się oko na ten proceder. Jednak pamiętajmy, że Park Narodowy zezwala tylko na nocne biwakowanie, od zmierzchu do świtu. 

Samo schronisko nie jest specjalnie imponujących rozmiarów. Dlatego jeśli planujemy się w nim zatrzymać na noc, warto z większym wyprzedzeniem zarezerwować miejsce. Ceny nie odbiegają tu bardzo mocno od tych spotykanych w Tatrach u naszych sąsiadów. W schronisku, za drobną opłatą, można zostawić rzeczy na czas trekkingu.

Pireneje - Ordesa

Pireneje Ordesa

Pireneje - Ordesa

Pireneje Ordesa

4. Dalsze wędrówki i powrót

4a. Refugio de Góriz (2190 m) - Faja Luenga - Cuello de Millaris - Collado del Descargador – Breche de Roland (2807 m) Czas: 5 h w jedną stronę, powrót 4h

Jeżeli w planach mieliśmy słynną Bramę Rolanda, wówczas nasza ścieżka obiera kierunek północno – zachodni. Droga początkowo nie jest uciążliwa. Spacerujemy wyraźną ścieżką, mijając najpierw bujnie zielony podmokły fragment, przełęcz Cuello de Millaris i dopiero pod samą Bramą czeka nas mocne podejście, w dużej mierze po osypującym się piargu. U góry, granią oraz przez przełęcz, biegnie granica hiszpańsko-francuska i choćby ta ciekawość, co jest po francuskiej stronie, dodaje sił we wspinaczce. Za granicą i to całkiem blisko, znajduje się schronisko Refuge des Sarradets (ok. 30 min od przełęczy i ok 6,5 h od Refugio de Góriz). Sama brama jest szeroka. To tutaj zrozpaczony Roland postanowił zniszczyć swój miecz Durandal, aby nie wpadł w ręce wrogich Saracenów. Uderzał nim o skałę, jednak to nie miecz uległ destrukcji, a skała poddała się jego nieziemskiej sile i powstała w niej ogromna wyrwa, szeroka na 40 m i głęboka na 100.. A sam miecz? Podobno Roland cisnął nim hen w dal i można go dziś oglądać w Rocamadour we Francji.

Jeżeli spojrzymy na mapę, to z pewnością dostrzeżemy, że w drogę powrotną możemy wpleść Monte Perdido, poruszając się szlakiem MPR. Wydaje się to być znakomitym pomysłem, jednakże w naszym wypadku śniegi zalegające w żlebach pokrzyżowały te plany. Monte Perdido należy do wapiennego masywu Trzech Sióstr. Jest piękny. Nazwa Tres Sorores wywodzi się z pradawnej aragońskiej legendy. Opowiada ona o trzech, przecudnej urody siostrach - Marboro, Perdido i Ramond. Siostry zamieszkiwały jedną z tutejszych górskich wiosek. Wielu adoratorów stawało w szranki, ale siostry nie chciały się z nikim wiązać, aby nie musieć się rozdzielać. Pewnego dnia, gdy wypasały w górach bydło, napadli na nie wojowie z sąsiedniego plemienia. Chcieli je uprowadzić. Jednak siostry, uzbrojone w procę i nóż, stanęły do boju. Walczyły dzielnie. Niestety poniosły śmierć, a napastnicy ukryli ich ciała w górach. Rano zatroskany ojciec wyruszył na poszukiwania. Nie odnalazł sióstr, ale gdy wiatr rozhulał mgły w górach, wysoko nad doliną ujrzał nigdy wcześniej nie widziane tutaj, pokryte dziewiczym śniegiem, trzy szczyty. Noszą one obecne nazwy: Cilindro de Marboré, Monte Perdido oraz Soum de Ramond.

Bezpośredni szlak na Monte Perdido ze schroniska nie stwarza większych trudności technicznych, wymaga jedynie dobrej kondycji i sprzyjającej aury.  Wycieczka ze schroniska na szczyt i z powrotem powinna zająć około 7 h (różnica wysokości 1165 m). Zejście daje bardzo mocno w kość kolanom.

 

Ordesa Brama Rolanda

Ordesa Brama Rolanda

 

Ordesa Brama Rolanda

Ordesa Brama Rolanda (1)

Ordesa Brama Rolanda

Ordesa Brama Rolanda

Ordesa Brama Rolanda

Ordesa Brama Rolanda

 

Ordesa Brama Rolanda

Ordesa Brama Rolanda

 

4b. Refugio de Góriz (2190 m) - Superior Collado Goriz (2343 m) - Barranco de la Fon Blanca - Añisclo Canyon, Czas: ok. 7 h

Powrót do cywilizacji zaplanowaliśmy przez sąsiedni kanion Anisclo, który został ocalony w ostatniej chwili przed zatopieniem, poprzez włączenie go do obszaru Parku Narodowego w roku 1982. Miała tutaj powstać elektrownia wodna. Dojście do niego od schroniska Goriz, wiedzie przez nieodległą przełęcz Collado Superior de Goriz. Czeka nas raptem 150 m podejścia w pionie. Będąc już po drugiej stronie siodła, odnajdziemy w zasadzie tylko jeden trudniejszy fragment, który wymaga większej uwagi. Szczególnie może wydać się on zdradliwy, gdy zrobi się ślisko. Jest to kilkumetrowa praktycznie pionowa skalna ściana, po której należy zejść stromym zejściem. Pomocne okazują się dobre chwyty. Kanion jest zdecydowanie węższy aniżeli Ordesa, spaceruje się nim wzdłuż rzeki. Naprawdę warto, a na jego końcu znajduje się mały kościółek. Należy również nadmienić, że sama droga do Escalony (naszej miejscowości „wyjścia” z Pirenejów) jest niezmiernie ładna. Wąska, wijąca się droga asfaltowa, wciśnięta w dolinę, zaraz obok żwawej rzeki.

Aby zaplanować nasz wyjazd korzystaliśmy z przewodnika „Pireneje” autorstwa Kev Reynolds. Mamy co do niego mieszane uczucia. Bardziej przydała się mapa, a jeśli jeszcze jej nie mamy, to warto, planując wyjazd przyjrzeć się szlakom online 

Ordesa Añisclo Canyon

Ordesa Añisclo Canyon

Ordesa Añisclo Canyon

Ordesa Añisclo Canyon

Ordesa Añisclo Canyon

Ordesa Añisclo Canyon

Ordesa Añisclo Canyon

Ordesa Añisclo Canyon

 

 
Pirin, wietrzny Wichryn

Pirin, wietrzny Wichryn

Nazwa gór pochodzi od Peruna, najwyższego bóstwa słowiańskiego panteonu, boga grzmotów i piorunów. I faktycznie, grzmiało nam często. Najpopularniejszym punktem wyjścia w góry jest miejscowość Bansko.

Więcej

Magiczna SNOWDONIA

Magiczna SNOWDONIA

Jakie są góry Snowdonii? Wietrzne, deszczowe, urzekające. Bywa grząsko. Są to stare, okrutnie zniszczone Góry Kambryjskie, co jest szczególnie widoczne w okolicach Glyder Fach. Większość szczytów nie przekracza 700 metrów wysokości

Więcej

Etna trekking

Etna trekking

zy trzy, cztery dni na Sycylii mają sens? Faktycznie, nie ma co ukrywać, że to trochę mało. Nie zdążymy zobaczyć wszystkiego, wypocząć, poleniuchować, ale gdy urlop nie jest z gumy, to dobre i to!

Więcej

Podziel się

4 Comments

  1. Odpowiedz

    Rewelacja! Mam nadzieję, że kiedyś się tam znajdę. Od wczoraj zaczytujemy się z Marcinem w tym wpisie i aż się nam oczy świecą he he 😛 bardzo nam się podoba styl Waszego podróżowania! Pozdrawiamy! 🙂

    • Odpowiedz

      Dziękujemy bardzo za komplementy 😉 Pireneje są wspaniałe, również chcielibyśmy tam wrócić. Trzymamy kciuki za Wasze plany!

  2. Odpowiedz

    Piękne zdjęcia! Absolutnie z Wami się zgadzam że to wyjątkowe miejsce.
    Jest jeszcze fajna opcja dostania się w góry – mianowicie wypożyczenia autka z Lourdes. W 3 -3,5 godziny jest się na miejscu, część przełęczy jest utrzymana nawet zimą (ja byłem na początku kwietnia i zarówno Bielsa jak i Portalet były, choć obok ludzie na skiturach wędrowali), a i można wjechać na ten parking w Ordessie (bodajże do Wielkanocy jest otwarty, potem tylko busy o których piszecie). Wychodzi jakoś 150 zł na dzień mniej więcej (w Avisie), co jest niezłe jeśli ma się ekipę i omija problem z dostaniem się do Lourdes z lotniska. Odnośnie szlaku ze strony francuskiej to powiem Wam, że jest równie piękny! Może się wyrobię i kiedyś opiszę u siebie.
    Pozdrawiam, Szymon

    • Odpowiedz

      Dziękujemy i za komplement i za informację 😉 Fakt, patent z wypożyczeniem samochodu w tym miejscu brzmi ciekawie! Francuską stronę będziemy musieli w takim razie koniecznie odwiedzić 🙂 Podasz nam linka do swojej strony? 🙂 Pozdrawiam, Justi

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *