Salar de Uyuni

 

San Pedro de Atacama - Salar de Uyuni 

Cytując Tomasza Hajto, to była "truskawka na torcie" naszej podróży. San Pedro de Atacama to pustynne miasteczko położone wśród wulkanów. Jest to typowo turystyczna mieścina tętniąca życiem 24h/dobę. Można by rzec, że miasteczko ma swój niepowtarzalny klimat, jest dość alternatywne, w szerokim tego słowa znaczeniu, a wieczorami muzyka głośno barwi zakurzone ulice. Ponadto, San Pedro de Atacama słynie głównie z wulkanów, gejzerów, termalnych źródeł i co najważniejsze, jest doskonałym punktem wypadowym w boliwijskie Altiplano. Takich rzeczy jeszcze nie widzieliśmy! Altiplano to drugi co do wielkości płaskowyż na Ziemi, zaraz po Tybecie. Zlokalizowany na pograniczu chilijsko – peruwiańsko – boliwijskim. W jego krajobrazie dominują kolorowe laguny, solniska, piaszczyste wydmy oraz stożki aktywnych wulkanów przekraczających 6000 m n.p.m. Coś pięknego! Sam płaskowyż położony jest na wysokości 3500 – 4500 m n.p.m. Zapowiadało się więc fantastycznie!

Zdecydowanie, z uwagi na spore odległości, najłatwiej dostać się w te rejony samolotem. Z Santiago de Chile, dziennie wykonywanych jest kilka lotów do nieodległej Calamy (100 km). Tutejsze lotnisko zostało zbudowane na potrzeby pracowników jednej z największych odkrywkowych kopalni miedzi na świecie – Chiquicamata. Jednak ku sporemu smutkowi Justi, nasz samolot nie przelatywał nad kopalnią. Już w terminalu turystów przechwytują pracownicy kilku biur podróży oferując bilety do San Pedro de Atacama. Korzystaliśmy z usług Transfer Pampa. Możliwa jest rezerwacja biletu przez internet oraz opcja anulowania i zmiany rezerwacji w każdej chwili przez telefon, pod warunkiem, że są wolne miejsca na inny kurs. Płatność gotówką na lotnisku. Podróż komfortowym busem zajmuje około godziny.

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

San Pedro de Atacama

Samo miasteczko jest dość specyficzne, jednak ma swój urok. Mały ryneczek, kilkanaście przecinających się na krzyż uliczek, stragany z pamiątkami, setki spacerujących psów, gliniane mury oraz strzechy jak z westernu. W zasadzie to wszystko. Przyjeżdża się tutaj głównie na imprezę, posłuchać muzyki lub wykupić wycieczkę. A tak między nami, to w życiu nie widzieliśmy bardziej hipsterskiego miejsca. Będąc tu, możemy wybrać się by ujrzeć Gejzery El Tatio, czyli najwyżej położone na świecie pole gejzerów (4300 m n.p.m.), ulokowane ok. 80 km od San Pedro de Atacama. Miejsce jest bardzo popularne ze względu na bajeczne wschody Słońca, a także z powodu możliwości kąpieli w basenach termalnych. Piękna jest również Valle de La Luna, księżycowa dolina, położona 6 km od San Pedro de Atacama. Aby się tu dojechać, wiele osób wypożycza rower i zostaje tutaj aż do zachodu Słońca. Niestety, lecąc w te strony, w Santiago  de Chile, mieliśmy problem z przesiadką na drugi samolot i finalnie zabrakło nam czasu na te dwie atrakcje. 

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

 

Salar de Uyuni

 

Boliwia: Altiplano i Salar de Uyuni

Planując odwiedzić te rejony, zdecydowaliśmy się wykupić 4-dniową wycieczkę terenowymi samochodami w boliwijskie Altiplano. Wydawało się to być dobrym pomysłem. Tak też rekomendowali nam znajomi. Myśląc o takiej formie spędzania czasu, najpierw musimy znaleźć agencję turystyczną, która nam to zorganizuje. W mieście jest ich naprawdę bardzo dużo. Mając więcej czasu, można szukać agencji na miejscu. My naszej szukaliśmy jeszcze przed wyjazdem, przez internet, gdyż czas, który mieliśmy spędzić w rejonie San Pedro de Atacama był limitowany. Wybranie dobrej agencji jest sporym wyzwaniem, bo od tego zależy komfort jazdy, samopoczucie, jedzenie, spanie i bezpieczeństwo. W internecie wyczytaliśmy różne relacje i ludzie w radzili przede wszystkim, żeby agencja miała dobre opinie w kwestii samochodów i kierowców. Podobno lepiej nie brać najtańszych. Należy się też przygotować, że wycieczka będzie po hiszpańsku, a „basic English” kierowcy będzie ograniczał się do podstawowego „let's go”, „lunch” i „car” :).

Czy można na własną rękę coś takiego ogarnąć? Wydaje nam się, że nie, że byłoby bardzo ciężko. O ile w rejonie San Pedro de Atacama można swobodnie wypożyczyć auto i zwiedzać na własną rękę, to będąc na trasie, już w Boliwii, nie widzieliśmy żadnych prywatnych samochodów. Po pierwsze drogi są, jakie są, a w zasadzie to czasem ich nie ma, więc nawigacja byłaby dość problematyczna. Potrzebne jest też terenowe auto z napędem 4x4 + umiejętności. 

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Wszystkie tego typu wycieczki rozpoczynające się i kończące w San Pedro de Atacama wyglądają tak samo. Dzień przed startem zwiedzania należy udać się do agencji, aby dograć szczegóły. Większość z nich znajduje się na ulicy Toconao. Wczesnym porankiem busy zabierają ludzi z hosteli i wiozą na granicę. Najpierw jest chilijska odprawa w San Pedro de Atacama (2400 m n.p.m.). Czeka się w długa kolejce. Spędziliśmy w niej około 30 minut. Później jedzie się jeszcze dobry kawałek asfaltową drogą, na przejście graniczne Hito Cajón (4480 m n.p.m.). Bajecznie zlokalizowane na przełęczy, w otoczeniu potężnych wulkanów Licancabur i Juriques. Przy granicy kończy się też asfalt, na kilka dni. To nasza ulubione, jak do tej pory, przejście graniczne. Mały budyneczek, ciasne pomieszczenie, a w środku radośni pogranicznicy. Jeden żujący kokę, drugi pijący yerba mate, a w tle lecące z głośników Manu Chao. A wszystko w bajecznej scenerii. I taki właśnie obraz Ameryki Południowej zapamiętaliśmy. Po podbiciu paszportów przesiadamy się do samochodów terenowych (to już było około 10/11 rano) i rozpoczynamy wycieczkę po Altiplano. Samochody z jednej agencji w razie awarii profilaktycznie jeżdżą grupami.

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

 

Salar de Uyuni

 

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Pierwszego dnia oglądaliśmy kolorowe jeziora Laguna Blanca, Laguna Verde i Laguna Colorada, flamingi, pole geotermalne Sol de Manana, kąpaliśmy się w termalnych źródłach Termas de Polques, pozowaliśmy do zdjęć na Pustyni Salvadora Dali. Ogrom atrakcji, a to dopiero był pierwszy dzień. Drugiego zaś, czekały na nas przejazdy wydmami na Pustyni Siloli (5109 m n.p.m.!!!), skalne grzyby Árbol de Piedra, wysokogórskie laguny, lamy i punkty widokowe na wulkan Ollague. Noc spędziliśmy w hotelu z… soli. Łózka, stoły, ściany, podłoga, wszystko było z soli. Tak jest w solnym świecie Salar de Uyuni. Tutaj trzeci dzień rozpoczął się wschodem Słońca. Następnie odwiedziliśmy wyspę Incahuasi i cmentarzysko pociągów. „Nekropolia”, na którą ostrzyliśmy sobie zęby, jednak trochę nas rozczarowała. Pod koniec tego dnia w Uyuni, zmieniliśmy samochód i kierowcę, a czwartego dnia, z samego rana, ruszyliśmy z powrotem na granicę, gdzie czekały na nas busy do San Pedro de Atacama (na godzinę 12-13 w miasteczku). Przy wyjeździe z Boliwii pobierana jest opłata w wysokości około 120 zł (płatne w chilijskich pesos lub w boliviano).

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Większość atrakcji zlokalizowanych jest na obszarze Eduardo Avarola National Raserve of Andean Fauna. Park ten został utworzony w 1973 roku w celu ochrony fauny oraz unikalnego krajobrazu. Żyje tu ponad 80 gatunków ptaków, w tym cześć to gatunki endemiczne oraz wiskacze, wikunie, pumy, lisy i wiele , wiele innych. Bramy parku przekraczamy tuż przy Laguna Blanca. Bilety wstępu (150 BOB = 80 zł) należy zachować, gdyż będą niezbędna przy powrocie do Chile. W budynku parku jest płatna toaleta. 

Laguna Blanca – słone jezioro z biała taflą wody, zlokalizowane na wysokości 4350 m n.p.m. Kolor wody związany jest z naturalnym występowaniem boraksu.

Laguna Verde – słone i zielone jezioro na wysokości 4300 m n.p.m., położone u stóp wulkanów Licancabur (5920 m n.p.m.) i Juriques (5704 m n.p.m).

Pustynia Salvadora Dali –  Desierto Salvador Dalí, surowa dolina, którje krajobrazy przypominają surrealistyczną twórczość artysty.

Termas de Polques – termalne źródła położone na wysokości 4400 m n.p.m, z temperaturą wody 28-30 stopni. Wstęp płatny (6 BOB, ok. 3,20 zł), toaleta (6 BOB). Źródła położne są u podnóża szczytu Cerro Polques o wysokości 5452 m n.p.m. Polques - tak, Polaków, ale nie udało nam się dowiedzieć dlaczego.

Sol de Manana – „poranne Słonce”, kraina ekshalacji wulkanicznych. Pole geotermalne na wysokości 4850 – 5000 m n.p.m. Obserwujemy tu fumarole, solfatary, liczne wulkany błotne.

Laguna Colorada – płytkie słone jezioro położone na wysokości 4278 m n.p.m, którego tafla mieni się w odcieniach czerwieni i brązu (w zależności od pogody, stanu wody i ilości różowych alg w niej żyjących). Na jeziorze jest kilka białych boraksowych wysepek, które niesamowicie kontrastują z jego taflą. Jest to obszar, na którym żerują flamingi (krótkodziobe, andyjskie oraz chilijskie). Głębokość jeziora nie przekracza zazwyczaj 1 m.

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Pustynia Siloli –  Desierto de Siloli, piaszczysta i kamienisto – piaszczysta pustynia otoczona łańcuchem wulkanów. Jej najpopularniejszym fragmentem jest Arbol de Piedra – piaskowcowe ostańce, najsłynniejszy z nich, pięciometrowy, znany jest również jako „skalne drzewo”. W tym miejscu jest również płatna toaleta. Na jednej z wydm zarejestrowaliśmy najwyższą wysokość, na jakiej się znajdowaliśmy podczas wycieczki - 5109 m n.p.m.

Inne atrakcje: lagunas altiplanicas – Laguna Honda, Laguna Charcota, Laguna Hedionda, piaskowcowe ostańce przy Laguna Turquiri, punkt widokowy na wulkan Ollague, stado lam 😉

Salar de Uyuni – największe solnisko świata położone na wysokości 3653 m n.p.m. Różnica wysokości na 10 000 km2 wynosi ok. 41 cm, co czyni je jednym z najbardziej płaskich obszarów świata. Kilku – kilkunastometrowa solna skorupą stanowi przykrycie dla osadów nasyconych solanką, co jest doskonale widoczne w miejscach, gdzie solna pokrywa została przerwana. Przez solnisko przebiegała trasa rajdu Paryż – Dakar.

Wyspa Incahuasi - Isla Incahuasi, skalista wyspa pośrodku solnej pustyni. Prawdopodobnie jest pozostałością dawnego wulkanu. Dziś jest kaktusową krainą. Z jej szczytu roztacza się piękny widok na Salar de Uyuni. Wstęp na wyspę jest dodatkowo płatny – 30 BOB (16 zł). Jest tu również toaleta.

Cmentarzysko pociągówcementerio de trenes, wraki pociągów pochodzące z przełomu XIX/XX wieku, pamiętające czasy kopalnianego prospetrity.

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Wybierając się w te rejony należy liczyć się z chorobą wysokościową. Ból głowy jest w zasadzie praktycznie pewny. Wycieczkę rozpoczynamy na wysokości ok. 2400 m n.p.m., a pierwszego dnia osiągamy ~4900 m n.p.m. w okolicy pola geotermalnego Sol de Mañana. W agencji mówiono nam, że będzie to najwyższy punkt wyprawy, co okazało się nie być prawdą. Kolejnego dnia zarejestrowaliśmy wysokość 5109 m n.p.m. Noclegi też były wysoko - pierwszy na wysokości ~4300 m n.p.m., drugi ~3700 m n.p.m. w Hostal Don Carlos zbudowanym z soli, a trzeci ~4021 m n.p.m. w Villa Mar. Warto podszkolić się dla własnego bezpieczeństwa w kwestii choroby wysokogórskiej.

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Wycieczka była niesamowita! Co warto mieć ze sobą? Wodę, śpiwór, krem z filtrem UV, okulary przeciwsłoneczne oraz ciepłe ubrania. Zapytacie się, czy polecilibyśmy taką formę zwiedzania tych rejonów? JAK NAJBARDZIEJ, ale należy rozważyć kwestie choroby wysokogórskiej! A czy z kolei polecilibyśmy agencję, z której korzystaliśmy? Mamy mieszane uczucia, ale raczej nie. Na forach internetowych miała dobre opinie, kusiła profesjonalną stroną internetową w języku angielskim. Wielki plus dla niej, że w ostatniej chwili mogliśmy przełożyć wycieczkę o jeden dzień, gdyż spóźnił się nam samolot. Nie ponieśliśmy za to dodatkowych kosztów. Nasz pierwszy kierowca był bardzo sympatyczny, jeździł sprawnie, ale był trochę nieogarnięty w kwestii noclegów i posiłków, nie wiedział do końca, gdzie mamy jeść i spać. Finalnie jednak wszystko skończyło się ok. Niestety po zmianie kierowcy zaczęło być beznadziejnie. Samochód był bez jednego lusterka bocznego, niesprawne drzwi, szpary, przez które do samochodu wdzierały się tumany kurzu. Czarę goryczy przelało ostatnie śniadanie, które dostaliśmy w formie 1 suchej bułki na osobę… Załatwiając ostateczne formalności w agencji, jeszcze przed wyjazdem, zostaliśmy poproszeni o wysłanie na ich maila naszej opinii o usłudze. Wiadomość pozostała jednak bez odzewu…

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Salar de Uyuni

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *