Wyspa Skye, wyspa Marzeń

Skye jest drugą co do wielkości wyspą Szkocji. Jej krajobraz jest zachwycający, zdumiewający i w pełni uzależniający. Od lat chcieliśmy się tam wybrać. Gdy pojawiły się tanie bilety, długo nie czekaliśmy. Na Wyspie Skye spędziliśmy cztery pełne dni, mieliśmy wypożyczony samochód, spaliśmy w chatkach bothy, ale profilaktycznie wzięliśmy ze sobą namiot.

Jak i kiedy jechać na wyspę Skye?

Polecamy samochód. Najszybciej, najsprawniej, a do tego w każdej chwili można zatrzymać się na zdjęcia. Z Glasgow do miasteczka Kyle of Lochalsh, będącego bramą wyspy Skye, jest dokładnie 337 km. Google podpowiada, że zajmie to nam około 4,5 godziny. Droga wiedzie m. in. przez Glen Coe i zamek Eilean Donan. Warto sprawdzić prognozy pogody, ponieważ podczas huraganowych wiatrów most Skye Bridge, łączący Szkocję z Wyspą Skye, bywa zamknięty.

Gdyby ktoś mimo wszystko decydował się na podróżowanie komunikacją publiczną, to mamy do wyboru:

  • Autobus: http://www.citylink.co.uk trzy kursy dziennie z Glasgow. Podróż trwa w zależności od autobusu od 6 do 7 godzin i musimy się liczyć z wydatkiem £42 za osobę dorosłą. Kurs odbywa się do miasteczka Portree.
  • Pociąg + prom: https://www.scotrail.co.uk/ Podróż zaczynamy oczywiście na stacji Glasgow Queen Street (pamiętajmy, że pociąg z lotniska zatrzymuje się na stacji Glasgow Central). Pociągiem docieramy do miasteczka Mallaig, trzy kursy dziennie w tym kierunku. Podróż zajmuje 5h 13 min. i kosztuje £34. Następnie musimy przejść miasteczko oraz wsiąść na prom, który kosztuje £5.60 w dwie strony i płynie do miejscowości Armadele. Informacji na temat promu możemy poszukać na stronie: https://www.calmac.co.uk/.
  • Po drodze spotkaliśmy kilku autostopowiczów. Z relacji znajomych wiemy, że ta forma podróżowania również sprawdza się na wyspie.

Podobno najlepsza pogoda bywa w czerwcu. My natomiast krążyliśmy po wyspie w ostatnim tygodniu sierpnia i na aurę nie mogliśmy narzekać, choć kurtki przeciwdeszczowe zawsze były w pogotowiu. Było pięknie, mimo że spóźniliśmy się o kilka dni, aby podziwiać w pełnej krasie wrzosy. Apogeum fioletu minęło nim przybyliśmy. Tak naprawdę, każda pora jest dobra, żeby tutaj przyjechać 😉 Nie byliśmy pierwszymi ludźmi, których zauroczyła wyspa Skye. Podobno wcześniej przed nami pojawili się tam wikingowie, dając początek niektórym szkockim klanom. Zarówno w języku nordyckim, jak i gaelickim „skye” znaczy wyspę mgieł i chmur.

Alternatywne noclegi – Bothies

Na Wyspie Skye jest sporo hosteli, pól namiotowych, ale jest też ciekawsza opcja –  bothies. Są do chatki, w których można spać za darmo, ewentualnie za drobnym datkiem (lub pracę na rzecz chatki). Bywały noclegi, gdzie mieliśmy bothy tylko dla siebie, a czasami było „pełno”. Absolutnie i z pełną świadomością możemy polecić chatkę „The Lookout” na północnych rubieżach wyspy. Niestety jest ona dość mała. W środku są dwie prycze, mała przestrzeń kuchenna i przeszkolony salon. Ważne – czasami dotarcie do chatek nie jest takie proste, jakby mogło się nam wydawać. Często trzeba przemaszerować kilka kilometrów przez wrzosowe wzgórza lub, co gorsza, przez torfowiska. Mieliśmy kontakt z osobami, którym nie udało się dotrzeć do poszczególnych bothies, mimo tego, że mniej więcej znały kierunek. Dobrym rozwiązaniem jest zgranie sobie współrzędnych GPS (bothies są nie tylko na wyspie Skye, ale również na terenie całej Szkocji). Namiot – Na wyspie było sporo miejsc pod namiot. Jednak musimy pamiętać, że wzdłuż dróg w większości są płoty i chwilami ciężko jest znaleźć dobre miejsce.

 

Atrakcje wyspy Skye

Sligachan Old Bridge stary, kamienny most z przepiękną panoramą. Znajduje się przy głównej drodze, przy odbiciu na Dunvegan, około 40 km od Kyle of Lochalsh, trudno go przegapić. 

Destylarnia Szkocja słynie z whisky, dlatego jednym z punktów naszego programu była wizyta w destylarni. Wybraliśmy destylarnię Talisker – jedyną na wyspie.  Wstęp kosztował £7 dla dorosłych i £3 dla dzieci, zwiedzanie trwa 45 minut. Dzieci poniżej 8 lat nie mogą wejść do strefy produkcji. Wcześniej warto zadzwonić i zarezerwować sobie bilety.  

Latarnia Neist Point nieczynna latarnia (najbardziej wysunięty na zachód skrawek wyspy). Miejsce, które musi zachwycać niewiarygodnymi zachodami słońca. Jeśli chcemy złapać cały cypel w obiektywie, warto już przy parkingu, za „budynkiem” odbić lekko w prawo. Ścieżka poprowadzi nas sprawnie na miejsce. Bardzo niewiele osób decyduje się na spacer w tym kierunku. Na zwiedzenie całej okolicy musimy liczyć około 1,5 godziny. 

Coral Beach spotkaliśmy się z różnymi opiniami na temat plaży, ale nam się bardzo podobała. Samochód zostawiamy na wyraźnie oznaczonym parkingu i od bramki mamy do pokonania odrobinę ponad 1,5 km.

Duntulm Castle obecnie pozostała już tylko resztka ruin, jednak znajduje się często w przewodnikach (nie polecamy). 

Kilt Rock  przed wikingami były tu podobno dinozaury, których ślady spotykane są w okolicy. Podziwiamy malowniczy wodospad, który notabene jest jedynym wodospadem na terenie Wielkiej Brytanii wpadającym bezpośrednio do morza. 

Quiraing, część Trotternish Ridge – miejsce na fantastyczny spacer z bajkowym krajobrazem. Wisienka na torcie. Wycieczka, razem ze zdjęciami, zajęła nam około 2,5 h.  Idzie się zwyczajną ścieżką, która zatacza pewnego rodzaju pętlę.

The Old Man of Storr podobno jest to wizytówka Wyspy Skye. Koniecznie chcieliśmy go zobaczyć, jednak trafiliśmy na dość kiepską pogodę. Ostaniec ma 48 metrów wysokości, idzie się do niego ok. 30 min. z bezpłatnego parkingu. Dla porównania Maczuga Herkulesa w Ojcowskim Parku Narodowym ma wysokość 25 m.

Cuillins Mountains cudowne, granitowe góry, pełne dramaturgii, pustych ścieżek i mokradeł. Są miejscem, w które koniecznie chcielibyśmy kiedyś wrócić. Niestety, jak wszędzie w Szkocji, pogoda i tutaj odgrywa bardzo istotną rolę. Samochód zostawiliśmy w miejscowości Elgol. Na nocleg wybraliśmy Camasunary Bothy, położoną w malowniczej zatoce. Wiedzie do niej bajecznie widokowa ścieżka, tuż nad brzegiem morza, po klifie, momentami śliska. Nie polecamy jej osobom, które nie czują się komfortowo, mając kilka metrów przepaści w dół. Trasa do chatki ma około 6 km. Z chatki wracaliśmy trasą alternatywną, która kończyła się na drodze tuż za miejscowością Kilmarie, kilka kilometrów przed Elgol. Scieżka wychodzi na wysokości parkingu.

Zdecydowaliśmy się na trekking na Sigurr na Stri. Trasa jest technicznie prosta, czasowo zajmuje 3/4 dnia. Po drodze przechodzi się obok dwóch jeziorek, następnie zdobywa się przełęcz i szczyt. W tych okolicach, przy sprzyjających wiatrach, spotkać można krążące orły morskie z charakterystycznymi żółtymi dziobami!

Wjeżdżając na Wyspę Skye oczywiście trudno pominąć zamek Eilean Donan. Bilet wstępu kosztuje £7 dla dorosłych. Latem zamek jest otwarty do godziny 18, zimą do 16.  Warto się upewnić, czy w danym dniu zamek będzie otwarty. Historia zamku jest dość burzliwa. Został wzniesiony głównie z myślą o obronie przed wikingami, a następnie był wykorzystywany w rozgrywkach klanowych. Podczas powstania Jakobitów osadzono tu 46 hiszpańskich żołnierzy wspierających rebeliantów. Zamek został zdobyty, a następnie wysadzony w powietrze przez wojska angielskie. Odbudowano go na podstawie zachowanych planów, a rekonstrukcja została zakończona w roku 1932. Na fotografiimożemy zobaczyć, jak zdewastowana była ta fortyfikacja.

Drogi  są nieziemsko malownicze, wąskie, kręte, jednopasmowe, z mijankami, jedne z najpiękniejszych którymi przyszło nam podróżować 😉 Natomiast droga pomiędzy Old Man of Storr a Portree jest jedną z najpiękniejszych dróg, którą jechaliśmy.

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *