Blog podróżniczy - piszemy o górach i turystyce

Chustowanie w Górach

Chustowanie w Górach to niemałe wyzwanie dla rodziców. Dlatego, aby dobrze i fachowo przestawić temat, zaprosiliśmy do współpracy profesjonalistę, czyli doradcą chustonoszenia. Poprosiliśmy naszą znajomą, Inę, o napisanie kilku słów o zaletach chustowania i o górskim doświadczeniu. Ina jest także mamą szyjącą pieluszki wielorazowe<3 Natomiast chustowanie w górach to jeden z kilku artykułów o dzieciach w górach, jaki znajdziecie u nas na stronie Zapraszamy!

Chustowanie w Górach

Noszaki i Plusy Chustowania

Kiedy rozmawiam  o zaletach chustonoszenia z rodzicami na konsultacjach i warsztatach, w głowie pojawia mi się obraz gorylicy z małym gorylem. U tych ssaków noszenie długo jest częścią funkcjonowania. Najpierw matka nosi młode na łapie, a dopiero kiedy ono samo jest gotowe, wdrapuje się na jej grzbiet.  Mówi się o podziale ssaków na gniazdowniki – przykładowo mysia gromadka, która cicho czeka aż matka wróci nakarmić młode i zagniazdowniki – jak konie, gdzie rodzi się jedno młode i dość szybko samodzielnie staje na nogi. Goryle nie pasują do żadnej z tej kategorii. Podobnie jak ludzie.

Do jakiej grupy zatem się zaliczamy…? Noszaków! Młode pozostałe pod opieką matki, bo nie jest w stanie samodzielnie funkcjonować bez jej obecności. A skoro właśnie do noszakow, to znaczy, że dla naszych noworodków i niemowląt naturalną jest potrzeba noszenia.  Czasami rodzice w chwili, gdy o tym opowiadam, dzielą się refleksją, że dla nich to też jest naturalna potrzeba: mieć dziecko blisko siebie. Stąd cała paleta zalet chustowania:

  • to poczucie bezpieczeństwa i bliskości
  • w dobrym wiązaniu chustowym zachowane poprawne wzorce ruchowe
  • a także uwolnione ręce rodzica w prozaicznych czynnościach domowych, czy możliwość spaceru  na szczyt Tarnicy z niemowlakiem; a i w mieście bywa wygodniej poruszać się z chustą niż wózkiem

Dlaczego Wybrałam Chustowanie?

Należę do rodziców, którzy wybrali rodzicielstwo bliskości, a co za tym idzie, uważam noszenie za ważne. To był na tyle ważny temat dla mnie, że najpierw nosiłam swoją córkę w chuście, a później zostałam doradcą chustowym. Swojekonsultacje zaczynam właśnie od opowieści o wartości noszenia. Nie noszenia w chuście, a po prostu noszenia. Rozmyślamy czy, a raczej, jak bardzo, noszenie jest ważne dla dzieci. Bycie blisko nich. Mówimy o tym, jakie człowiek ma warunki w łonie matki. O spokojnym kołysaniu, ciasnym otoczeniu, ciągle słyszalnym biciu serca. W zdecydowanej większości przypadków obraz gorylicy z małym gorylem wystarcza, by rodzice wiedzieli o co mi chodzi. Z tego odkrycia wyłania się wada noszenia. 3kg noworodek to słodycz do noszenia, ale jak wiemy, maluchy szybko przybierają i noszenie staje się trudniejsze. Wtedy mówię o chuście.

Chustowanie w górach przedstawiam jako narzędzie do noszenia, uwalniające ręce i odciążające ramiona, a przy okazji stwarzające warunki podobne do czasu ciąży. Czasami rodzice pytają: a co, jak przyzwyczaimy do noszenia? Tak na prawdę po 9 miesiącach noszenia przez mamę, to, co się dzieje po porodzie, to odzwyczajanie od noszenia. Najpierw nosimy długo, są dzieci, które nie chcą zejść z rąk, a powoli te okresy stają coraz krótsze. Jako mama 15 i 2,5 latki powiem, że czas noszenia mija nieubłaganie szybko. Proszę uwierzyć, że już tylko jedna chce być noszona…. zwłaszcza jak wychodzimy w góry. I bynajmniej nie jest to ta młodsza 😉 

Chustowanie w górach

Czy Motanie jest Trudne?

Samo motanie, kiedy rodzice rozumieją już proces wiązania, to kilka minut, później i niecała minuta starcza, by poprawnie zawiązać niemowlę. Najpopularniejszymi wiązaniami są: kangur i kieszonka – wiązania z przodu oraz plecak prosty, z nazwy można się domyślić, że wiązanie na plecach. Wszystkie trzy są odpowiednie i bezpieczne dla dzieci od urodzenia. Istnieje jeszcze wiązanie w chuście kółkowej, także bezpieczne dla najmniejszych maluchów, jednak ze względu na obciążenie jednej strony noszącego, nie polecam tego wiązania na dłuższe spacery. Jest to wiązanie do „szybkich akcji”, np. przejścia z dzieckiem do lekarza z samochodu. 

Sama chusta to kawałek „szmaty” (jak mawiają chustomamy). Prostokąt o długości najczęściej 3,6 m lub 4,2 m. Są oczywiście dłuższe. Chusty mają najróżniejsze składy i sploty. Dla początkujących rodziców zaleca się sploty regularne: skośno – krzyżowy, diamentowy, serduszkowy oraz jeśli chodzi o materiał, to bawełnę, bawełnę z domieszką lub wełnę. Jak można się domyślać, wzór nie wpływa na jakość wiązania, ale niektórym rodzicom wzór w pasy ułatwia naukę. 

Kiedy zacząć Chustowanie Dziecka?

Zatem naturalnie nosimy od urodzenia, a jeśli chodzi o noszenie w chuście, kiedy bezpiecznie zacząć? Kiedy rodzic jest na to gotowy. Najczęściej chodzi tu o stan mamy po urodzeniu. Połóg to ważny czas i zaleca się go spędzić wypoczywając. Jeśli chodzi o dziecko, to są odpowiednie wiązania przeznaczone dla dzieci od 1 doby życia. I jest ich kilka, w tym jedno na plecach! 

Nie jestem zwolennikiem teorii „nie ważne jak, byleby nosić”. Nie, wprost przeciwnie. Uważam poprawny sposób noszenia za priorytet w sprawie. Zarówno, jeśli chodzi o noszenie w chuście, jak i bez niej. O ile noszenie na rękach jest dość intuicyjne (chociaż cześć rodziców nieświadomie źle nosi swoje pociechy), o tyle do chustonoszenia należy się przygotować. Warto rozpocząć od poczytania artykułów na temat chustonoszenia, można wziąć udział w spotkaniach dla rodziców już chustujacych. W większych miastach są małe społeczności spotykające się np. w parkach.  Podczas takich spotkań rodzice maja czas poznać, jak to właściwie jest z tym chustonoszeniem. Naukę wiązania warto zostawić na moment, kiedy dziecko jest już na świecie. Ciężko uczyć się wiązania chusty będąc w zaawansowanej ciąży. Chustowania można nauczyć się z tutoriali zdjęciowych lub filmowych,  czy od znajomej chustomamy. Nigdy jednak nie zastąpi to kontaktu z doradcą noszenia.

Sama pierwszych wiązań uczyłam się od znajomej, a pierwszego wiązania na plecach od doradcy. Efekt taki, że plecak prosty wychodził mi bezbłędnie, a kangurek zawsze pozostawiał coś do życzenia. Doradca widzi proces i rozumie z czego wynikają błędy. Trochę tak, jak z leczeniem: pracuje się nad przyczyną, a nie skutkiem. Zresztą na kursie doradców noszenia, wiązania nauczanego z doradcą nie musiałam aż tak intensywnie ćwiczyć – miałam je opanowane. Umiejętność dobrego wiązania jest ważna. Tak samo, jak ważna jest odpowiednia pielęgnacja, sposób noszenia ma znaczenie. Złym wiązaniem można zaszkodzić dziecku. Jednak uspakajam – nauka poprawnego motania to naprawdę łatwa sprawa. 

Na co Uważać przy Chustowaniu?

Oczywiście na rynku można spotkać polecenia różnych wynalazków do noszenia dzieci niby od urodzenia. Reklama dźwignią handlu. Najczęściej natknąć się można na chustę elastyczną, jednak pozycja dziecka pozostawia w niej wiele do życzenia, a przez jej specyfikę, wiązania nie da się odpowiednio dociągnąć. Nie mniej rzadko spotyknea są „nosidła”.  Cudzysłów użyłam tu celowo, gdyż pozostawiają dziecko wiszące na kroczu. Są to tak zwane wysiadła, oferujące także pozycję dziecka przodem do świata. Należy się ich wystrzegać. Mimo wysokiej ceny, nie wspierają one rozwoju naszych pociech. Istnieją natomiast dobrej jakości nosidła ergonomiczne. Są one dobrym narzędziem do noszenia dzieci, z tym tylko, że dopiero kiedy dziecko samodzielnie potrafi przyjąć pozycję siedzącą.

Ostatnią kategorią, o której chcę wspomnieć to nosidła turystyczne. Dobre nosidło turystyczne zapewnia podparcie całemu ciału, dziecko siedzi w nim jak na krzesełku oraz ma podparte stopy, trochę jak strzemiona lub małe podeściki. Osobiście uważam, że jest to sprzęt dla dzieci biegających. Jednak istotne jest podejście: odpowiednie narzędzie do noszenia dobierane jest do pary rodzic-dziecko, a to warto robić pod okiem wykwalifikowanego doradcy noszenia. Chciałabym równocześnie zwrócić uwagę, że wszystkie rozważane tu kwestie dotyczą dziecka zdrowego, rozwijającego się harmonijnie do swojego wieku. Wszystkie inne przypadki wymagają konsultacji ze specjalistami pediatrii, neonatologii lub fizjoterapii. 

Podsumowując to króciutko. Najbardziej optymalnym sposobem noszenia malucha jest chusta tkana długa, z dobrze dobranym i przećwiczony z doradcą wiązaniem. Kiedy dziecko samodzielnie siada możemy wybrać oprócz chusty nosidło ergonomiczne, a jak biega i jest taka potrzeba- nosidło turystyczne dające odpowiednie podparcie ciału i stopom dziecka. 

Chustowanie w górach

Chustowanie w Górach Moje Początki

A jak to było w naszej rodzinie? Zanim zostałam doradcą noszenia sama mierzyłem się z licznymi pytaniami o chustonoszenie. Czuliśmy z mężem, że rodzicielstwo bliskościowe jest takim, które chcemy wybrać dla nas i naszych dzieci. Chusta została wpisana na liście wyprawkowej i została pierwszy raz użyta w 8 dobie życia naszej córki. Przez pierwszy rok życia codziennie chodziłam z Leną na spacery chustowe i uczestniczyłam w spotkaniach rodziców chustujących. Kiedy Mała miała 2 miesiące pierwszy raz byliśmy na wędrówce górskiej, a jako czteromiesięczniak, Lena zdobyła Tarnice, Smerek, Połoninę Wetlińską i Caryńską oraz Rawki i Krzemieniec. Oczywiście w chuście. To były ciepłe miesiące, wiec do wędrówek trzeba było się przygotować. Zabieraliśmy kilka par ubranek na zmianę, aby przy każdym wyciągnięciu z chusty można było przebrać Małą. Nawet jeśli w chuście się pocimy i wraz z dzieckiem jesteśmy mokrzy, to nie jest to nic złego – ciało grzeje się podczas marszu.

Jednak na postoju szybko zmienialiśmy odzież. Byliśmy przygotowani na deszcz, nosząc w plecaku za dużą przeciwdeszczówkę, którą w razie potrzeby zakładaliśmy na zamotaną Lenkę. Pilnowaliśmy, aby w chuście jednorazowo spędzała nie więcej niż około godziny, chyba, że Mała spała. Na postojach staraliśmy się, aby miała czas na fikanie nóżkami i rączkami, kładliśmy ją na brzuszku. Dbaliśmy o równowagę pomiędzy czasem w chuście i poza nią. W miejscach noclegowych Lena dużo czasu spędzała na brzuszku. Pozycję tę uważa się za rozwojową dla maluchów. Nawet tak sugeruję na konsultacjach, że ile dziecko w chuście, tyle w pozycji na brzuszku, zbierając czas nawet po kilka minut w ciągu całego dnia. Z ciekawostek z naszego życia powiem, że z miłości do gór, chrzciliśmy naszą Lenę w kaplicy na Śnieżnicy, oczywiście zachustowaną <3 

Zdjęcia w tym wpisie pochodzą z archiwum Iny Domider-Daciuk.

Warto INAczej

Ina – z wykształcenia nauczyciel waldorfski (co popchnęło do rodzicielstwa bliskości), z zamiłowania doradca noszenia ClauWi w chustach i nosidłach miękkich. Twórczyni marki “warto INAczej i mama szyjąca indywidualne projekty pieluszek wielorazowych. Mama nastolatki i 2,5 latki, szczęśliwa kobieta i zakochana w przyrodzie i górach instruktorka ZHP.

Czy wpis był dla Ciebie pomocny?
[Głosów: 0   Average: 0/5]

Write A Comment