Góry Fan (Fańskie)
Tadzykistan trekking

Jezioro Iskandarkul – przełęcz Kaznok –  Jezioro Alaudin (Alaudinskoye Ozero) – Marguzar

Góry Fan, często zwane również górami Fańskimi są częścią gór Zarafszan i znajdują w nie dalej niż 60 km w linii prostej na północ od Duszanbe, czyli stolicy Tadżykistanu. Wyprawa na miejsce nie jest bardzo skomplikowaną opcją logistyczną, bo to tylko dwie godziny drogi samochodem od miasta. Nawet jeśli nie planujecie trekkingu, to warto poświęcić jeden dzień i wybrać się aby zobaczyć magiczne jezioro Iskandarkul!

W Tadżykistanie praktycznie nie istnieje coś takiego jak dalekobieżna komunikacją publiczna. Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie jeśli udacie się na „dworzec samochodowy” zlokalizowany na końcu ulicy Rudaki, tuż za cementownią i tutaj poszukacie kierowcy. Jest ich wielu, oferują różne ceny, dlatego warto przespacerować się, rozeznać i mocno targować. O ile nas pamięć nie myli, z centrum na dworzec kursował autobus miejski numer 3A. Spójrzcie na mapę, miejsce to zostało dokładnie zaznaczone ikoną samochodu. W naszym przypadku po szybkich negocjacjach z kierowcą, cena podróży została ustalona na kwotę 350 Somoni czyli jakieś 140 pln. Warto tutaj wspomnieć, że 1 $ = 8,9 Somoni. Jako dodatkową kartą w negocjacjach, posłużyliśmy się opcją kursu powrotnego, w ramach którego kierowca miał nas odebrać za kilka dni gór (z Iskandarkul lub Marguzar, gdzie planowo kończyła się nasza trasa). Aby być niezależnym od potknięć czasowych, wzięliśmy numer telefonu do taksówkarza 😊

Anzob – Tunel Śmierci

Jedną z atrakcji jeszcze po drodze okaże się Tunel Śmierci. Droga, którą będziecie jechali wiedzie na północ, przez góry, do drugiego co do wielkości tadżyckiego miasta, do Chodżentu. Jeszcze nie tak dawno, aby dostać się do tego miasta w okresie zimowym, trzeba było podróżować przez sąsiedni Uzbekistan. Góry były nieprzejezdne i nieprzejednane. Latem pozostawała opcja, wąskiej drogi przez przełęcz, która jak mawiają sami Tadżycy, była jeszcze bardziej niebezpieczna niż obecnie sam tunel. Zatem zmiana na plus. Dlatego aby usprawnić komunikację a przy okazji uniezależnić się od uzbeckiego sąsiada, postanowiono wybudować dwa górskie tunele. Ten pierwszy, którym przyjdzie Wam podróżować, został wybudowany przez Irańczyków (choć co prawda, umowa dotyczyła tylko wydrążenia drogi w skale). Tunel został oddany do użytkowania w roku 2006. Jest to prawie pięciokilometrowy odcinek pod przełęczą Anzob. W tunelu nie ma światła, jest wąsko, wilgotno, wszędzie unoszą się gryzące opary, a Tadżycy wyprzedzają jak szaleni. Często jeżdżą bez świateł, a dziura w asfalcie poganiają kolejne dziury, wszędzie kapie woda i co gorsze nie uświadczymy tutaj wentylacji. Te kilka kilometrów jest okrutne, spędziliśmy je  w samochodzie ze szczelnie zamkniętymi oknami, w bufach na ustach i mimo to co chwila ktoś kasłał. Przeprawa zdobyła już przydomek Tunelu Śmierci. Śmiertelne zatrucia spalinami niestety nie należą do legend. Gdzieś w Internecie znaleźliśmy informacje, że aby pokonać tunel kilka lat temu, wypełniało się specjalne oświadczenie, że podróżuje się tędy na własną odpowiedzialność. Obecnie nic takiego nie jest już praktykowane, ale pokazuje obraz sytuacji. Zresztą warto rozglądać się zarówno przed jak  za przełęczą, ponieważ widoki są zachwycające.

góry fan
góry fan

Jezioro Iskandarkul

Nazwa jeziora w języku tadżyckim oznacza Jezioro Aleksandra. Oczywiście w domyśle tego Wielkiego. Jest jeziorem polodowcowym, całkiem sporym bo powierzchnia wynosi 3,4 km2. Gdy spojrzycie na jezioro z lotu ptaka, to kształtem przypomina nieco trójkąt. Całość trekkingu wraz z transportem zaplanowaliśmy na pięć dni. Tuż przed jeziorem Iskandarkul znajduje się budka strażnicza, w której należy uiścić opłatę za wejście do Rezerwatu nad jeziorem (17 Somoni za każdy dzień / ~2$). Zapłaciliśmy jedynie za pierwszy dzień, planując wyruszyć w góry czym prędzej. Jednak z uwagi na problemy zdrowotne (zatrucia, dzika gorączka po wyśmienitym duszanbeńskim szaszłyku), spędziliśmy nad jeziorem awaryjne dwie noce (płacąc dodatkowo po 10 Somoni za możliwość rozbicia nad jeziorem namiotów). Namioty, za zgodą pracowników, rozbiliśmy nad samym jeziorem. Są toalety, są wysokie platformy do siedzenia, pseudo domki letniskowe, jednak nie wolno kąpać się w samym jeziorze. Można za to wykupić rejs motorówką. Jezioro wygląda cudnie!

Gory Fanskie
góry fan
Gory Fanskie
góry fan

Góry Fan trekking

Nim trekking na dobre się zacznie, najpierw trzeba przejść 12 kilometrów szutrową, dość wyboistą drogą, okrążającą jezioro do wioski Sarytag. Dość męcząco w piekącym słońcu, dlatego najrozsądniej, jest jeszcze w Duszanbe negocjować kurs nie nad Iskandarkul a właśnie do wioski Sarytag, z opcją krótkiego postoju nad jeziorem 😊 W wiosce jest sklep, a w nim odnajdziemy podstawowe warzywa, batony, wielkie arbuzy oraz zimne piwo. Jest również hostel i to wszystko. Gdy opuścicie już wioskę wyraźną ścieżką kierująca się na zachód, należy przy dość charakterystycznym budynku-kopule, odnaleźć w dole mostek i przejść nim przez rzekę na drugą stronę, odbijając w dolinę na prawo. Ważne aby po przekroczeniu rzeki, mieć mniejszy „potok” po prawej stronie. Uczulamy na to, dlatego, że po drugiej stronie również jest ścieżka, która po kilku kilometrach staje się praktycznie nie do przejścia, tak samo jak płynący warto obok potok. Podążając lewą stroną potoku, macie wręcz pewność, że zgubić się do przełęczy, będzie praktycznie a wykonalne. Rzeka z początku wyraźnie meandruje, później uspokaja się, by po około 4,5 km przejść po stabilnym mostku na drugą, prawą stronę rzeki. Domyślamy się, ze jest to infrastruktura utrzymywana przez tutejszych pasterzy, więc o jej stan jesteśmy spokojni 😊 Plan trasy możecie sprawdzić na mapie. Choć miejcie świadomość, że ścieżka w newralgicznym miejscu jest błędnie poprowadzona (zła stroną rzeki).

Gory Fanskie
Góry Fan
Gory Fanskie
Gory Fanskie

Kolejnym dość, charakterystycznym miejscem jest „płaskowyż”, jeśli dotrzecie na miejsce, będziecie widzieli o którym miejscu piszemy. Jest on oddalony o około 6km od mostku. Tutaj ścieżka ucieka po skosie w prawo, docierając do miejsca naszego trzeciego noclegu, a drugiego na trasie. Cudownie zielona łąka, spokój, Słońce, szumiący potok, czego pragnąć więcej? Skusiliśmy się. Jednak warto pomęczyć się jeszcze trochę i wyjść jakby „za winkiel” doliny. Po około 40 minutach od sielskiego miejsca, ścieżka skręca w lewo i tutaj wydaje nam się słuszniej byłoby rozbić namiot.

Gory Fanskie
Gory Fanskie
Góry Fan
Góry Fan
Góry Fan
Gory Fanskie
Gory Fanskie
Gory Fanskie
Góry Fan

Stąd atak „szczytowy” na przełęcz to kwestia 2h. Idzie się mocno po piargowym zboczu. Niestety dla nas to już teoria, z powodu wcześniejszych problemów żołądkowych a także wysokości nie wszyscy uczestnicy podążyli na przełęczy. W zasadzie jedynym „zdobywcą” okazał się Kuba, którego są poniższe zdjęcia. Po czasie człowiek zastanawia się czy jednak nie był wstanie wykrzesać ostatka sił, cóż trzeba wrócić 😊

Po drugiej stronie przełęczy ścieżki prowadzą przez Alaudinskoye Ozero do campingu Al’p Lager’ „Vertikal'”. Piszemy ścieżki, ponieważ są dwie, w tym jedna zdecydowanie trudniejsza. Nie wiemy która to która, dlatego wydaje nam się dzisiaj, że rozsądniej byłoby rozpocząć trekking na odwrót i będąc na campingu dopytać się dokładnie którą ścieżkę należy podążać za marzeniami do góry 😉 A ewentualnie, jeśli macie wystarczająco sił i mocy zdobyć szczyt Energia! Góry Fan to świetna destynacja, a przy okazji polecamy słynną Pamir Highway oraz trekking nad magiczne Jezioro Zaroshkul.

Gory Fanskie
Gory Fanskie
Gory Fanskie
Góry Fan Tadżykistan trekking
5 (100%) 7 vote[s]

2 komentarze

  1. Niesamowite zdjęcia i wspaniałe miejsca. Zapisane na liście miejsc do odwiedzenia! Pozdrawiamy!

    • cała Azja Centralna jest magiczna, dla nas raj na ziemi 🙂 Jeszcze tam wrócimy i kto wie może nawet spotkamy się na trasie 🙂

Write A Comment

Inline
Inline