Muzeum Żup Krakowskich
Żupy Krakowskie, które powstały pod koniec XIII wieku, okazały się być najbardziej dochodowym przedsiębiorstwem w dziejach Polski. W dużej mierze, to właśnie dzięki soli z Wieliczki, Polska przeistoczyła się z europejskiego kopciuszka w prawdziwego regionalnego mocarza. Jak pokazała historia, były one największym w dawnej Rzeczypospolitej zakładem przemysłowym i jednym z największych w Europie. Dzięki staraniom profesora Alfonsa Długosza w latach 50’ zeszłego wieku, powstało muzeum, które opowiada nam dawne dzieje, serwując przy tym światowej klasy eksponaty. Bo to w dużej mierze dzięki tym zabytkom, Wieliczka została wpisana na pierwszą listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1978 roku.

Nie popełniaj tego błędu – spędź w Wieliczce cały dzień!
Większość turystów ogranicza swój pobyt w podkrakowskiej Wieliczce jedynie do kopalnianej Trasy Turystycznej. Jest ona piękna, czaruje i zachwyca. Bryluje tutaj kaplica świętej Kingi, jeziorka solankowe, czy też surowe podziemia. Jednak tuż za rogiem czai się powód dla, którego Kopalnia wkroczyła na salony światowej listy UNESCO. I nie dość, że w pierwszej liście obejmującej raptem 12 wyjątkowych miejsc na świecie, ale również jako pierwszy industrialny zabytek! Jest czym się chwalić, a odpowiedzi dlaczego tak się stało szukajmy na Trasie Muzealnej (także w dalszej części artykułu).
Również i na powierzchni Wieliczka serwuje nam garść atrakcji – uzupełnieniem podziemnej wędrówki będzie wizyta w będącym na wyciągniecie ręki Zamku Żupnym. Był on siedzibą Żup Krakowskich przez niemalże 700 lat i to stąd zarządzano kopalniami w Wieliczce oraz Bochni. Tutaj oprócz zaskakująco powabnej kolekcji solniczek, możemy wdrapać się do kamiennej baszty (jedynej zachowanej w mieście) oraz zejść do podziemi, aby ujrzeć najstarszy w Wieliczce szyb górniczy pochodzący z XIII wieku. Jako uzupełnienie dnia, polecamy spacer po samym mieście. Czeka na nas kameralny Rynek z rzeźbami górników wychodzących z podziemi, tężnia oraz zabytki sakralne, które reprezentuje kościół św. Klemensa, czy też modrzewiowy kościółek św. Sebastiana. W Wieliczce warto spędzić cały dzień. Bez pośpiechu i z uśmiechem na twarzy.
Reasumując, będąc w Wieliczce, odwiedź:
- Kopalnię Soli – tutaj Trasa Turystyczna + Trasa Muzeum (wszystko na jednym bilecie)
- Zamek Żupny (wystawy stałe, czasowe oraz szyb z XIII wieku plus jedyna zachowana w Wieliczce baszta)
- Przespaceruj się po samej Wieliczce, odwiedź rynek, uliczki oraz zabytki sakralne

Jedna kopalnia, jeden bilet, dwie trasy
Najważniejsze na początek – bilet do Kopalni Soli w Wieliczce oferuje nam spacer zarówno po Trasie Turystycznej, jak również po Trasie Muzealnej. Nic nie musimy dopłacać, wszystko mamy w cenie. Oferta idealna. Wejście do kopalni odnajdziemy przy ul. Daniłowicza 10, a na dół zejdziemy w towarzystwie przewodnika. Po zakończeniu wędrówki Trasą Turystyczną mamy możliwość wyjechania na górę lub kontynuowania przygody na Trasie Muzealnej. Do czego, serdecznie namawiamy.
- Trasa Turystyczna: 2.2 km i 2 godz. Trasa Muzealna 1.5 km i 1 godz.
- Po przejściu pierwszej trasy czeka na nas przerwa, która trwa ok. 20 min.
- Wrzućmy do plecaka ciepła bluzę, nawet latem, gdyż w części muzealnej miejscami panuje temperatura około 14 °C
- Załóżmy też wygodne buty, gdyż przed nami kilka kilometrów spaceru



Trasa Muzeum w Kopalni Soli w Wieliczce
To, co najbardziej zaskakuje na Trasie Muzealnej, to cisza i brak tłumów. Wieść niesie, że trafia tutaj tylko niewielka część turystów odwiedzających kopalnię. Trasę Muzealną odnajdziemy na III poziomie kopalni, na głębokości 135 metrów. Podczas wędrówki z przewodnikiem przejdziemy przez 18 komór, w których ujrzymy kilkanaście wystaw stałych, dwa rezerwaty górnicze oraz sale wystaw czasowych i kaplicę.
Na początku opowieści warto jednak skierować ukłony w stronę nieżyjącego już profesora Alfonsa Długosza. To właśnie on, w latach 60’ zeszłego stulecia tworzył muzealnie podwaliny. Była to postać niebanalna, z ogromną charyzmą, wizją i ciesząca się niepohamowaną sympatią pośród współpracowników. Profesor jako pierwszy dojrzał wielkie dziedzictwo kopalni, która wciąż przecież funkcjonowała. Od górników odkupował artefakty odnalezione w podziemiach, a warszawskich notabli był w stanie „przekupić” własnoręcznie malowanymi portretami, zyskując w ten sposób ministerialne dofinansowania. Dzięki staraniom profesora odnajdziemy dzisiaj na Trasie Muzealnej unikatową kolekcję kieratów, dawne narzędzia górnicze, czy też imponującą makietę Wieliczki. Kto by pomyślał, że powstała ona w mieszkaniu mającym raptem 30 metrów kwadratowych.



Wczasy nad mioceńskim morzem
Historia wielickich pokładów solnych zaczyna się kilkanaście milionów lat temu. Sól wielicka powstała na skutek ewaporacji mioceńskiego morza, a dzisiejsza jej forma jest skutkiem działania licznych procesów geologicznych. Dlatego nie dziwi fakt, że bardzo szybko kierujemy nasze kroki do skarbca geologicznego. Możemy tutaj cieszyć oko unikalną kolekcją solnych okazów. Jest chociażby skrystalizowana konewka, która dawno temu zawieruszyła się górnikom w kopalnianych czeluściach, delikatne choinki solne, czy też fragmenty skamieniałych roślin i zwierząt żyjących przed milionami lat. Natomiast tutejsi górnicy i przewodnicy czasem żartują, że wczasy spędzają nad morzem mioceńskim.



Zaskakujące bogactwo kopaczy
Wkraczających raźnym krokiem do komory Russegger V wita posępną miną święta Kinga. Jest to jeden z dwóch obrazów Jana Matejki, które odnajdziemy w kopalni. Portret świętej jest na tyle zaskakujący, że przedstawia już wiekową kobietę w szatach księżnej, a nie jak często bywa – młodą królową. Drugim obrazem artysty jest zjazd żupnika Andrzeja Kościeleckiego oraz bachmistrza Seweryna Bethmana do kopalni w czasie pożaru z 1510 roku.
Jednak prawdziwym oczkiem wśród kopalnianych zbiorów jest wczesnorenesansowy Róg Bractwa Kopaczy. Został on wykonany w 1534 roku na zamówienie zarządcy kopalni i podarowany górnikom wielickim. Symbolizuje on bogactwo kopalni i trud pracujących w niej górników – warto zwrócić uwagę, że srebrny róg wspiera symbolicznie klęczący Herkules. Trzeba wspomnieć, że kopacze byli należycie opłacani. Do tego stopnia, że sami byli w stanie podnająć sobie pomocników do pracy. Na rogu odnajdziemy godło Bractwa Kopaczy Wielickich oraz herby Jagiellonów, Sforzów i fundatora. Ponadto na wystawie „Żupy Krakowskie – przedsiębiorstwo królewskie” odnajdziemy przybory miernicze, miedzioryty, modele wozów i statki rzeczne, które służyły do transportu soli.



Żypy Krakowskie, pierwsza korporacja w Polsce
Pod koniec XIII wieku, zostały założone Żupy Krakowskie, będące własnością korony. W skład naszej „pierwszej korporacji” wchodziły dwie kopalnie – w Wieliczce oraz Bochni, a całość uzupełniały warzelnie i nadwiślańskie porty żupne. W swoim szczytowym okresie, Żupy Krakowskie dosypywały do skarbca koronnego nawet 30% budżetu. Jak pokazała historia, Żupy Krakowskie okazały się być najbardziej dochodowym oraz najdłużej działającym przedsiębiorstwem w historii Polski. To właśnie tutaj rodziła się polska przedsiębiorczość oraz myśl techniczna.
Na okres największego rozkwitu wskazuje się okres od XVI do połowy XVII wieku. W samej Wieliczce pracowało wówczas około 2 000 górników, którzy potrafili wydobyć z czeluści ziemi nawet 30 tysięcy ton soli rocznie! Jeśli wierzyć matematyce, każdego dnia na światło dzienne wyjeżdżało ponad 80 ton białego złota. Po pierwszym rozbiorze, Żupy Krakowskie podzieliły się na osobne i niezależne kopalnie – w Wieliczce oraz Bochni.

Kieraty, wspomnienie czasów minionych
Wędrując przez kolejne komory Trasy Muzealnej naszą uwagę skradają dawne urządzenia i sprzęt górniczy. Zarówno ten osobisty, jak również większy. Mamy zatem kilofy, młoty oraz kliny żelazne. Były one nieodzowne przy oddzielaniu bloków solnych od ścian kopalni i następnie dzieleniu ich na tak zwane bałwany solne. Były one głównym produktem Żup Krakowskich aż do 1876 roku i każdy z nich mógł ważyć nawet 2 tony. Ponadto pozyskiwano również mniejsze formy soli, jak chociażby partyki, fortale, czy też kruchy foremne. W pewnym okresie kopalnia pochłaniała tak ogromne ilości drewna, że zaczęło go brakować w okolicznych lasach. Z „pomocą” przybyły lasy Beskidu Żywieckiego, a drewno częściowo spławiano Wisłą.




Wróćmy jednak do podziemi – solny urobek trzeba było jeszcze wyekspediować z kopalnianych zakamarków na powierzchnię. Tutaj górnikom z pomocą przychodziły różnego rodzaju urządzenia mechaniczne. Te najstarsze i najprostsze były napędzane siłą ludzkich mięśni, a z czasem pojawiły się imponujące kieraty konne. Ten największy w muzealnych zbiorach, tak zwany polski, pochodzi z XVIII wieku. Przy maszynie pracowały 4 pary koni, które potrafiły wyciągnąć ładunek ważący nawet 2 tony z niższych poziomów kopalni. W kolejnej sali mamy ulepszony i nieco nowocześniejszy kierat węgierski. Z czasem kieraty konne były zastępowane przez urządzenia parowe, a następnie przez elektryczne. To, na co dodatkowo warto zwrócić uwagę, to pojawiające się co jakiś czas zdjęcia oraz rysunki autorstwa Alfonsa Długosza, które znakomicie ilustrują pracę w kopalni.




Rezerwaty górnicze Saurau oraz Maria Teresa
Śmiało można zakrzyknąć, że jednym z piękniejszych miejsc na Trasie Muzealnej jest pokaźnych rozmiarów komora Saurau. Wcześniej znajdowała się w niej spora bryła soli zielonej, a turyści poczęli tutaj zaglądać od 1877 roku. Skalne ściany mają specyficzną fakturę, choć nie jest to dzieło natury, a kopaczy, którzy prowadzili pracę ręczną. Dodatkowo, w efektowny sposób, za pomocą krętych schodów, łączy ona poziom II z III.
Tutaj czeka też na nas niespodzianka w postaci zjeżdżających górników na linie. Nazwa komory pochodzi od dawnego premiera i ministra spraw wewnętrznych Austrii – Franciszka von Saurau. Komora jest jedną z najwyższych zwiedzanych komór w kopalni. Ma blisko 29 metrów wysokości, 60 m długości oraz 30 m szerokości. Warto tutaj spojrzeć jeszcze do góry na żyrandol z kryształów solnych. Ponadto w komorze tej stoi solny pomnik gen. Józefa Hallera.




Drugim, szalenie imponującym rezerwatem jest rezerwat górniczy Marii Teresy, komora ma wysokość 24 m. Uwagę przykuwają tu wagoniki kolejki konnej, które zostały skonstruowane dla najwyższych notabli Austrio-Węgier. Jest tutaj również rzeźba Chopina autorstwa wyjątkowego artysty Bronisława Chromego (Smok Wawelski strzegący krakowskiego zamku to również jego dzieło). Spostrzegawcze oko dojrzy datę na solnym postumencie wskazującą dzień 24.07.1829 – jak łatwo rozszyfrować, był to dzień w którym Fryderyk zwiedzał kopalnię. Nie był on wszakże pierwszym turystą, ponieważ Ci pojawiali się w kopalni już od XV wieku. A ich lista jest wprost imponująca, bywali tutaj zarówno królowie, cesarze jak również przedstawiciele nauki i poeci.




Zamek Żupny w Wieliczce
Pomiędzy dwoma kopalnianymi szybami, Daniłowicza oraz Regis, odnajdziemy Zamek Żupny w Wieliczce. Był on siedzibą Żup Krakowskich. Z uwagi na pokłady białego kruszcu ulokowane pod nim, zwany był również zamkiem na soli. To tutaj urzędował nominowany przez króla zarządca, czyli żupnik. Najbardziej reprezentatywną komnatą była w nim Sala Gotycka, w przeszłości zwana Izbą Grodzką. Piękne sklepienie żebrowe oraz ustawiona centralnie kolumna przywodzą na myśl pradawne, rycerskie dzieje. Często bywał tutaj Kazimierz Wielki, aby doglądać swojej najważniejszej „korporacji”. To właśnie dzięki wpływom z soli, król mógł przemienić Polskę z drewnianej na murowaną.
W sąsiednim budynku podczas prac renowacyjnych odkryto zaskakujące malowidła ścienne. Są tutaj renesansowe motywy roślinne pochodzące z połowy XVI wieku, fragmenty herbu Rzeczypospolitej Obojga Narodów z okresu panowania dynastii Wazów, czy też malowidła z motywami architektury Dalekiego Wschodu. Znajdowały się one w pomieszczeniach administracyjnych, jak również mieszkalnych najwyższych urzędników Żup Krakowskich. Dziś, możemy przyjrzeć się z im bliska, ponieważ w tych salach obecnie znajdują się wystawy.



Wyjdźmy teraz na zamkowy dziedziniec. Znajdują się tutaj fragmenty kuchni żupnej z XV wieku. Była ona jednym z pierwszych zakładów zbiorowego żywienia w Europie. Serwowano w niej posiłki dla stałych pracowników Żupy. Jednym z przysmaków, które lądowały w talerzach, były łapy niedźwiedzi. Ale to nie wszystko, na co warto zwrócić uwagę będąc na terenie zamkowym. Znajduje się tutaj bowiem pochodzący z połowy XIII wieku, najstarszy szyb górniczy w Wieliczce.
Wieliczkę za czasów Kazimierza Wielkiego chroniły grube mury z dwiema bramami oraz 19 basztami. Do dziś zachowała się jedynie jedna XIV wieczna baszta stojąca w rogu zamkowych terenów. Śmiało możemy do niej wkroczyć po drewnianych schodach. Co ciekawe, wcześniej było tutaj więzienie, czy też mieszkanie kapelana żupnego.
Zamek otacza Ogród Żupny, zwany zielonym sercem Wieliczki. Wieść niesie, że nad wyraz pięknie bywa tutaj w czerwcu, kiedy kwitną tulipanowce, a do spaceru przygrywają ptaki. Ogród powstał już w 1564 roku i miał za zadanie zdystansować drewniane, mieszczańskie zabudowania od zamku. Pełnił on zadanie bariery, która miała go chronić przed licznymi w owym czasie pożarami. W późniejszym czasie hodowano w ogrodzie warzywa na potrzeby tutejszej kuchni żupnej. Zresztą nie może być to dużym zaskoczeniem, ponieważ w owym czasie Wieliczka była zwana miastem sadów i ogrodów, a w połowie XIX wieku dostarczała owoce do sąsiedniego Krakowa, czy też Warszawy.


Bezcenne solniczki w Muzeum Żup Krakowskich
W dawnych czasach solniczki świadczyły o statusie i zamożności właściciela, były ozdobą stołów, a przy okazji wyznaczały miejsce przy stole dla najważniejszej osoby. Nic zatem dziwnego, że powstały przepiękne egzemplarze i małe dzieła sztuki. Dziś natomiast na zamkowej wystawie odnajdziemy jedną z najcenniejszych na świecie kolekcji solniczek. W jej skład wchodzi blisko tysiąc eksponatów, które zbierane są od ponad pół wieku. Na wystawie ujrzymy ponad 330 tych najcenniejszych egzemplarzy. Wykonane są miedzy innymi ze złota, srebra, porcelany, czy też masy perłowej. A do tego pochodzą z najlepszych wytwórni porcelany i warsztatów złotniczych.
Nasze serca skradła solniczka gotycka w kształcie kielicha, wykonana z jasnoróżowego agatu. Jest to jedne z cenniejszych eksponatów, a przy okazji najstarszy w kolekcji. Pochodzi ona z około 1500 roku. Po sąsiedzku dumnie prezentuje się para srebrnych solniczek, które okraszone są scenami z polowania. Jednak to rokokowy, porcelanowy serwis jest oczkiem w głowie muzealników. Powstał w manufakturze w Höchst około 1760 roku i należy do największych na świecie.



Wielka Sól, czyli Wieliczka
Na koniec wizyty w kopalni polecamy nieśpieszny spacer przez miasto, które wyrosło na solnym bogactwie. Szczególnie intensywny rozwój Wieliczki nastąpił za panowania Kazimierza Wielkiego. Ale najstarsze ślady pozyskiwania soli na tym terenie pochodzą z okresu neolitu, czyli plus minus 3 500 lat przed naszą erą. Jest to jedno z najstarszych udokumentowanych miejsc produkujących sól w Europie.
W muzeum w kopalni zachwyciła nas imponująca makieta średniowiecznej Wieliczki stworzona przez Długosza w skali 1:100, dlatego tym bardziej chcieliśmy spojrzeć jak miasto wygląda obecnie. Wielicki Rynek położony jest nieco ponad setkę metrów od Zamku, więc nie dalej niż rzut bryłą solną. Powstał on za czasów Kazimierza Wielkiego, tuż po lokacji miasta w 1290 roku. Obecnie miejski plac jest nieco mniejszy niż za dawnych czasów, lecz kameralność tylko nadaje mu uroku. Odnajdziemy na nim rzeźby wychodzących z podziemi górników oraz wagonik z urobkiem. Gdyby mało nam było solnego klimatu, to mamy jeszcze do dyspozycji imponujących rozmiarów tężnie solankową.



Artykuł powstał we współpracy z Muzeum Żup Krakowskich
Obserwuj nas i bądź z nami na bieżąco!
Drogi Czytelniku,
Mamy nadzieję, że udało Ci się odnaleźć na blogu wszystkie niezbędne informacje i zaplanować swój urlop. Będziemy wdzięczni za skromny napiwek wrzucony do blogowej skarbonki lub wsparcie naszych działań poprzez zakupy w naszym małym górskim sklepie. Dziękujemy serdecznie i do zobaczenia na szlaku 🙂




2 komentarze
Muzeum Żup Krakowskich to bardzo ciekawe miejsce, warto się wybrać 🙂
Zawsze myślałam, że to tylko kopalnia soli, a tu proszę – cały dzień można spędzić zwiedzając. Muszę koniecznie zaplanować dłuższą wycieczkę do Wieliczki, żeby zobaczyć to wszystko na własne oczy, a zwłaszcza te unikalne solniczki w muzeum 🙂