Rohacze

 

Opis szlaku na Rohacze

Orla Perć Tatr Zachodnich

Czas: 8h bez postojów
Przewyższenie: 1998 m
Trudności: trasa dla zaawansowanych turystów
Mapa trasy
Ważne:
        - trasa jest zamknięta od 1 listopada do 15 czerwca
        - pamiętajcie o wykupieniu ubezpieczenia na słowacką część Tatr

Trasa trudna, z łańcuchami oraz ekspozycją, sugerowana dla osób obytych z tatrzańskimi trudnościami.

Dla wielu osób Tatry Zachodnie kończą się na Wołowcu wraz z granicą kraju. Jednak to właśnie tutaj zaczyna się najbardziej emocjonująca i chciało by się rzec, najpiękniejsza grań Tatr Zachodnich, zwana również Orlą Percią Tatr Zachodnich. W naszej opinii jest prościej niż na polskiej imienniczce, choć szczyty Rohaczy są uznawane za najtrudniejsze do przejścia w tej części Tatr.  Są cztery sekwencje łańcuchów, trochę ekspozycji potrafiących przyśpieszyć niektórym turystom puls o dwieście, a do tego okrutnie piękne widoki! Dlatego jeszcze raz chcielibyśmy podkreślić, że jest to trasa dla bardziej zaawansowanych Tatromaniaków 😊 Zaczynajmy!

Dla osób o tytaniej i molibdenowej kondycji grań Rohaczy jest dostępna również z doliny Chochołowskiej. Jednak my już okazujemy litość naszym kolanom i opis obejmuje pętlę wykonaną z Rohackiej Doliny.

 
Rohacze
 

Jak każdą pętlę, trasę można pokonać w dwie strony. My z uwagi na trudności techniczne sugerujemy opcję Wołowiec – Rohacz Ostry – Rohacz Płaczliwy – Smutne Sedlo. To prawda, jest to odrobinę dłuższa trasa, dodatkowo z nieco większą liczbą metrów przewyższenia, jednak z uwagi na „łatwiejsze” podejście do łańcuchów i prostszą sekwencję ruchów jest przez nas uważana za bardziej przychylną drogę. Ale jeśli zaczniecie czytać nasz wpis od końca, to tak jakbyście spacerowali w przeciwnym kierunku. Woda na szlaku – jest to spacer graniowy, wiec nie macie na nią co liczyć, dopiero na zejściach, już blisko bufetu (w obu przypadkach około 20 min) znajdziecie cieki wodne. Informacja dla zapalonych fotografów – dla Was lepszym rozwiązaniem będzie pętla w przeciwną stronę. O poranku Słońce mocno świeci w obiektyw pozostawiając opadającą grań Rohaczy w cieniu. Dużo lepiej ten fragment prezentuje się z końcem dnia.

Rohacze dojazd, Rohacze parking

Z Krakowa na podróż trzeba przeznaczyć 2,5h. W pierwszej kolejności należy kierować się na miejscowość Zuberec, a tam na wysokości kościoła trzeba skręcić w lewo i następnie na rozwidleniu również w lewo i podążać za główną drogą do końca. Na parking Rohace – Spalena. Wielu z Was zapewne kojarzy miejsce z zimowych wypadów na narty. Samochód zostawiacie na parkingu, tuż pod wyciągiem. Opłata za całodniowy postój samochodu to 3 €.

Poniższa sekwencja zdjęć przedstawia odcinek do Wołowca.

 

Rohacze

Rohacze

 

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Parking -Tatliakova chata (1h 40 min)

Na początek trzeba opuścić parking. Najlepiej przez leśną ścieżkę oznaczoną kolorem zielonym, która zlokalizowana jest po skosie, jakby w przeciwnym rogu, patrząc od wjazdu na parking. 600 sekund i leśny dukt zamienia się w asfaltową ścieżkę. Niestety. W zasadzie podwójne niestety, bo wyjścia nie ma, a do tego do przespacerowania jest 3,5km. Według szlakówek na ten odcinek „bez historii” trzeba przeznaczyć około 90 min. Ťatliakova chata to zwieńczenie bitumicznej drogi, jest to w zasadzie bufet, a nie schronisko, do tego nawet nie całoroczny. Ale za to z historią, bo już w roku 1883 znajdowała się na brzegu potoku Roháčského mała utulnia. Znaczący wzrost ruchu turystycznego przyczynił się do wybudowania w obecnym miejscu pierwszej chaty, ukończonej w roku 1941. Jednakże przez bezlitosnych nazistów spalonej trzy lata później. Na szczęście, po wojnie odbudowanej. Mijani turyści powtarzali, że całkiem dobrze można tutaj zjeść, choć sami z uwagi na brak czasu nie mieliśmy okazji zweryfikować szlakowych plotek.

Jedyne podchwytliwe miejsce na dzisiejszej trasie znajduje się właśnie tutaj. To zielony szlak. Choć nawet jak źle wybierzecie, to i tak uda Wam się zrobić pętlę, choć z przeciwnej strony. Ważne, jeśli chcecie iść od Wołowca, należy minąć obelisk po swojej prawej stronie. Jeśli pójdziecie źle, bardzo szybko na drzewie dostrzeżecie niebieską tabliczkę z napisem „Smutna Dolina”.

 

Rohacze

 

Rohacze

Rohacze

 

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

 

Tatliakova chata - Wołowiec (2h 22 min)

Wirtualne mapy różnie wskazują, ile drogi dzieli Was od Przełęczy Zabrat, ale nie powinniście się wspinać dłużej niż godzinę. Bardzo szybko wyjdziecie ponad granicę lasu ciesząc oczy widokami. Najpierw po przeciwnej stronie doliny Rohackiej otworzy się ku uciesze Salatin i Spalena. Co jest niesamowite, to że praktycznie (jeśli tylko pogoda nie zawiedzie) przez najbliższe kilka dłuuugich godzin będziecie skazani na hipnotyzujące widoki! Bliżej końca podejścia na przełęcz, w jednym z ostatnich zakosów, znajdziecie źródełko. Uzupełnijcie wodne ubytki, to jedyne i ostatnie takie miejsce tutaj. Na przełęczy nie warto dłużej odpoczywać, na drugie śniadanie przyjdzie czas dwa kwadranse później na Rakoniu. Tutaj dociera niebieski szlak z Grzesia. Jeśli mamy być szczerzy, nigdzie indziej nie znajdziecie piękniejszego widoku na Wołowiec niż właśnie z Rakonia. Wołowiec jest w naszej top 4 polskich tatrzańskich szczytów, ale nie z uwagi na panoramę, jaka się z niego rozpościera, ale to, jak wygląda z Rakonia. A Rakoń to taki szczyt, że będąc na nim, trudno utrzymać wzrok w jednym miejscu. Przynajmniej trzy z czterech stron świata prześcigają się i próbują na dłużej przyciągnąć nasz wzrok. A Rohacze? Jakby lekko w Waszym kierunku, do Doliny Smutnej, opadają bardzo stromymi ścianami o wysokości 200–250 m.

Podchodząc na Wołowiec bardzo szybko dostrzeżecie mniej legalne skróty, trawersujące szczyt i uciekające w prawo ku rohackiej grani ścieżki. Szkoda jednak, szczególnie, kiedy jeszcze jesteście pełni sił, omijać polski szczyt. Czasowo wiele nie zyskacie, a widokowo z pewnością stracicie. Zresztą tylko popatrzcie na poniższe zdjęcia 😊

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacz Ostry – Rohacz Płaczliwy – Smutne Sedlo
(czas całego odcinka 2h 45 min)

Myli się ten, kto myśli, że będąc na grani koniec mocnych podejść, że czeka go już tylko spacerek. To wyjaśnijmy - z Wołowca na Płaczliwy jest 75 min i prawie 200 metrów podejścia. Jest to fragment czerwonego szlaku biegnącego przez główną grań Tatr. W znacznej mierze szlak wiedzie mocno po grani, miejscami jest bardzo eksponowany. Jednak, co jest bardziej istotne, na drodze czekają pierwsze łańcuchy. Znajdują się tylko na Ostrym. Lecz niejeden już zawrócił. I właśnie ten fakt również jest istotny w kontekście wyboru kierunku marszu. Podążając z drugiej strony będziecie już mocno za połową i wycof będzie bardzo czasochłonny.

Pierwszy łańcuch jest chyba najmniej przyjemny. Trzeba się mocno trzymać, skręcić, zrobić mocny krok i podciągnąć. Mało wygodny ruch. Choć po stokroć wolimy tędy wchodzić aniżeli schodzić. Jednak gwóźdź programu przed Wami. Zaraz za pierwszą sekwencją pojawia się słynny Rohacki koń. Czyli podcięta, granitowa płyta, na której rozciągnięto bez mała 10 metrów łańcucha. Trzymając się prawdy, trzeba rzec, że on raczej tylko strasznie wygląda. Większość osób z którymi rozmawialiśmy twierdziła później, że technicznie jest prosty, jednak głowa i przepaść po lewej stronie robią swoje. Na szczęście łańcuch trzyma, odnajdziemy tu również relatywnie dobre stopnie. Ufff, najgorsze za Wami. Szlak idzie w dół, a na wprost pojawia się pierwszy szczyt Ostrego.

 

Rohacze

Rohacze

 

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Co prawda, kilka szlakowych metrów dalej czeka na Was kolejne żelastwo – trzeba się wdrapać jakieś pięć metrów do góry. Rzeźba skał i łańcuchy sprawiają, że pojawienie się na drugim wierzchołku Ostrego nie powinno być problematyczne 😊 Warto tutaj przysiąść. Nagroda się należy. Zejść kanapkę, uzupełnić braki kaloryczne i monotlenku diwodoru. Warto spoglądać wstecz, bo widoki rozpieszczają. Ostry wygląda jakby z innej bajki, jakby stał nie w tej części Tatr, w której stoi.

Podążając dalej, na drodze bardzo szybko napotkacie pionowy pseudo-kominek z łańcuchem. Jednak osoby mające dość adrenaliny mogą go obejść – szukajcie wyraźnej ścieżki po lewej. Miedzy Rohaczami trzeba pokonać sto i dziesięć metrów przewyższenia. Podobno godzina drogi. Idzie się dynamicznie i naprawdę, trasa daje ogrom radości i satysfakcji. Przydają się ręce, nogi i chwilami rozwaga. Szlak wiedzie momentami mocno eksponowanym terenem. Na Płaczliwym jest kilka ciekawych, acz mało legalnych miejsc na nocleg. Ładnie obłożone kamieniami z potencjalnie niezłymi perspektywami na wschód, czy też zachód Słońca. Stąd już raptem 25 min na przełęcz.

Wydaje nam się, że rozszyfrowaliśmy genezę nazwy Smutnego Sedla. Według naszej teorii, nazwę nadali turyści docierający tutaj od Wołowca i mający świadomość, że koniec trasy nastał i wnet ze smutkiem trzeba opuścić grań.

 

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

 

Zejście jest dość czasochłonne. Nie jest, szczęśliwie, mocno strome, kolana nie cierpią, ale po chwili człowiek wypatruje już znanego bufetu. Czas trochę się ciągnie, a bufetu jak nie widać, tak nie widać, jest schowany w głębi doliny. Pewnym ułatwieniem dla niecierpliwych będzie wizualizacja budynku w miejscu, gdzie schodzi dobrze widoczny szlak z przełęczy Zabrat. Dolina Smutna, którą spacerujecie, wiedzie pod urwistymi ścianami Rohacza Płaczliwego i jest skalnym pustkowiem. Choć często rozchodzą się piskliwe świstakowe okrzyki.  Gdy dotrzecie już do bufetu, nie uciekajcie od razu do samochodu. Tuż za/przed budynkiem znajduje się małe Ťatliakovo jazero, w którym całkiem ładnie odbija się grań Rohaczy. To taki uśmiech od losu przed kończącym wycieczkę ostatnim, prawie godzinnym, asfaltowym odcinkiem.

Udanego górskiego wędrowania! Justii i Krystek 🙂

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

 

Rohacze

Rohacze

 

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Rohacze

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Inline
Polub nas na fb, aby być na bieżąco z górami i podróżami! Zapraszamy! ;)
Inline
Polub nas na fb, aby być na bieżąco z górami i podróżami! Zapraszamy! ;)