Ben Nevis oraz okoliczne Munrosy

Ben Nevis jest najwyższym szczytem Szkocji oraz całych Wysp Brytyjskich. Jego charakterystyczna sylwetka jest rozpoznawalna z daleka. A Benek, bo tak zdrobniale przezywany przez górzystów, sięga nieba na wysokość 4413 stóp. Jest to liczna dużo bardziej imponująca niż po przeliczeniu na miarę układu Si, co daje 1345 metry. Ale pamiętajcie, że śmiałkowie podążający na szczyt startują praktycznie z poziomu morza. A trzeba przyznać, że  jest ich sporo, ponieważ szacuje się że rocznie szczyt osiąga około 100 tysięcy osób. Co znaczy, że szlak jest praktycznie dla każdego. Większość z nich, bo prawie 75% odwiedzających decyduje się na spacer z Glen Nevis (godzina piechotą od Fortu William).  Klify, od północnej strony spadają w otchłań i 700 metrów. Należą do najwyższych w całej Szkocji. Pierwszym znanym zdobywcą szczytu, zaliczanego do Korony Europy był w roku 1771 James Robertson. Jeśli planujecie Szkocję, to warto rozważyć również magiczną Wyspę Skye.

Jak dojechać?

Szczyt znajduje się w szkockich Highlands, w zachodnim krańcu Gór Grampian. Na szczyt najwygodniej będzie się wybrać prosto z miejscowości Fort William, oddalonej o 175 km od Glasgow. Co ważne znajdziecie tutaj kilka sklepów outdoorowych, na półkach których spokojnie możecie odszukać mapy, gaz czy też moskitiery, które mogą się okazać najlepszym zakupem wyjazdu. Dojedziecie tutaj zarówno autobusem (przystanek tutejszego pekaesu jest nawet na lotnisku w Glasgow) czy też pociągiem. Trasa kolejowa określana jest przez wszystkie przewodniki jako zdecydowane „must see”. Ale jak to w całej Szkocji bywa, jest spora szansa że będziecie podróżować w chmurach 😊 Podróż pociągiem trwa 3 godz. 45 min. Zaczyna się na stacji kolejowej Glasgow Queen Street. Bilety kupione z wyprzedzeniem powinny kosztować poniżej 15 £. Jeśli zdecydujecie się podróżować autobusem, to dobra wiadomość, nie musicie jechać z lotniska do miasta. Przystanek tutejszego pekaesu znajduje się tuż przy terminalu 😊 Podróż autobusem będzie szybsza i w ogólnym rozrachunku nawet i tańsza niż koleją. , bo nie musicie jechać do Glasgow. Bilety kosztują ok. 20 £, a podróż będzie trwała około 3h.  Najszybsza jest teoretycznie podróż wynajętym samochodem. Teoretycznie, bo po drodze, zachwyceni fantastycznymi krajobrazami będziecie zapewne decydowali się na liczne postoje. Bilety na kolej możecie kupić tutaj a na autobus tutaj.

Ben Nevis
Ben Nevis
Ben Nevis

Ben Nevis trekking

Najbardziej popularny szlak, Mountain Track, swój początek ma przy Glen Nevis Visitor Centre. Jeżeli przybyliście do Fort Wiliam autem, to obok zlokalizowany jest parking, na którym za kilka funtów możecie zostawić samochód na cały dzień (zapewne zapłacicie nie więcej niż £3). Dla niezmotoryzowanych piechurów mamy złą wiadomość, macie do przemaszerowania dodatkowe 3,5 km z dworca kolejowego. Jeśli na trasę będziecie wyruszać z centrum miasta, wówczas Wasza początkowa wysokość nad poziomem morza będzie wynosiła zaledwie 6 metrów. Do góry pozostanie tych metrów całkiem sporo, bo 1339. Zgodnie z czasówkami szczyt osiągniecie w mniej niż 6 h, a całość wycieczki można oszacować na 9h. Trasa z Centrum Informacyjnego jest krótsza o około 2h.

Ben Nevis jest częstym celem wycieczek, zatem możecie być pewni, że w słoneczne dni z pewnością nie odczujecie samotności na szlaku. A wszystko zaczęło się w roku 1771, gdy botanik z Edynburga, James Robertson dokonał pierwszego udokumentowanego wejścia na szczyt. Do eksploracji, pchnęła go chęć odszukania unikatowych okazów roślin.

Ben Nevis
Ben Nevis
Ben Nevis

Jeśli już zameldowaliście się przy informacji turystycznej w Glen Nevis, to wówczas najpierw trzeba będzie odszukać mostek, który znajduje się zaraz za Centrum, tak by przeprawić się na  przeciwległy brzeg rzeczki. To nie jedyne ułatwienie inżynieryjne, które tutaj spotkacie, ponieważ ścieżka bardzo szybko doprowadzi Was do drewnianych schodków, które przeprawią Was tym razem przez ogrodzenie 😊 Droga na szczyt przy dobrej aurze jest prosta i nawet pomimo braku wyraźnego oszlakowania, jest poprowadzona intuicyjnie i bezproblemowo odnajdziecie kierunek spaceru. Jednak warto pamiętać, że popularność szlaku, klimat który tutaj panuje oraz złożona topografia w połączeniu z kiepską aurą powodują relatywnie sporą ilość interwencji ratowników górskich. To co widać doskonale w słoneczne dni, staje się poważnym zagrożeniem podczas załamania pogody. Płaskowyż szczytu będący w uproszczeniu w kształcie nerki, jest otoczony z trzech stron klifami. A pogoda potrafi płatać tutaj figle. Wysokość, położenie morskie oraz topografia częstokroć prowadzą do chłodnych oraz pochmurnych dni. Można śmiało przyjąć, że ponad połowa dni w maju i czerwcu będzie mglista. A w miesiącach zimowych nawet i 80% czasu szczyt będzie się skrywał w drobinkach zawiesiny mgły. Średnio w ciągu roku pojawia się tutaj 260 wichur i spada ponad 4300 mm wody. Dla porównania, położony 3 km dalej Fort Wiliam otrzymuje połowę tej wartości a Londyn mniej niż 600 mm opadów. Są lata, że w górach śnieg można znaleźć cały rok. Także uważajcie na siebie!

Ben Nevis
Ben Nevis
Ben Nevis

Pierwszego dnia to właśnie aura dawała nam mocno w kość, dlatego postanowiliśmy rozbić „pierwszy obóz” przy jeziorze Lochan Meall an t-Suidhe (widoczne na poniższym zdjęciu). Czyli mniej więcej w połowie drogi. Stąd już, drugiego dnia, na lekko, podejście na szczyt zajęło nam około 1,5 godziny. Reasumując, przy dobrych warunkach szczyt powinniśmy osiągnąć w ciągu 3,5 godziny (od centrum informacyjnego). Na szczycie odnajdziecie ruiny obserwatorium meteorologicznego, które zostało tutaj ulokowane z końcem XIX wieku. Podobnie jak inne takie punkty na świecie, miały za zadanie badanie pogody na dużych wysokościach. Z uwagi na problemy z finansowaniem zostało zamknięte po nieco ponad 20 latach działalności. Obok obserwatorium odnajdziecie pomnik poległych podczas II wojny światowej. Panorama ze szczytu jest rozległa i w idealnych warunkach sięga nawet 200 km.

Ben Nevis
Ben Nevis

W tym samym czasie co obserwatorium została wybudowana pierwsza ścieżka na szczyt. Jej celem było umożliwienie kucykom donoszenia zapasów. Stąd nazwa Pony Track, czyli obecnej Mountain Track. W międzyczasie pojawiła się koncepcja kolei zębatej na szczyt. Taką jaką możecie dziś zobaczyć w Snowdonii, jednak tutaj żadna z propozycji nie została zrealizowana. Pamiętajcie, że trasa sama w sobie jest męcząca i dość wymagająca kondycyjnie. Ponad 1,3 km w pionie pozostawia spory ślad na naszych kolanach. Jak również w sferze wspomnień, bo choćby panorama na zatokę Firth of Lorne jest pasjonująca! Przed wyjazdem warto spojrzeć na mapę on-line oraz zapoznać się z prognozami midges.

Ben Nevis
Ben Nevis
Ben Nevis

Dalszy trekking

Sam Ben Nevis był częścią naszego 5-dniowego trekkingu po Grampianach. Szczegóły trasy możecie odnaleźć na poniższej mapie. O ile na najwyższy szczyt Szkocji dotarliśmy poprowadzonym szlakiem, o tyle w pozostałe miejsca zawiodły nas już ścieżki wybierane raczej spontanicznie. Bardziej podążaliśmy owczymi traktami, aniżeli oznakowanymi szlakami. Było wybornie! Schodząc z Ben Nevisa, za Centrum Informacyjnym skręciliśmy w lewo i przez chwilę towarzyszył nam asfalt. Porzuciliśmy go przy wodospadach Glen Nevis Lower Falls. Od tej pory było już tylko stromiej 😊 Nocleg wypadł tuż pod przełęczą.

Ben Nevis

Trzeciego dnia  zeszliśmy uzupełnić zapasy do miejscowości Kinlochmore. Mając odrobinę więcej czasu, można próbować przedrzeć się do kolejnej doliny Glencoe, czy nawet na Bidean Nam Bian. My jednak zdecydowaliśmy się na trochę inną drogę, choć równie cudownie widokową. Prawda jest taka, że którego szlaku nie wybierzemy, to i tak będziemy zachwyceni. Naszym celem stał się Beinn na Caillich oraz podążając dalej granią, Mam na Gualainn (przez drugi szczyt na pod-linkowanej wcześniej mapie nie ma poprowadzonej ścieżki, dlatego na planie wygląda jakbyśmy z pierwszego szczytu zeszli tą samą drogą). Podejście na Beinn na Caillich jest ostre i bardzo wyczerpujące. Na domiar złego, w powietrzu krążą rządne krwi midges. Nie były one jedynymi użytkownikami przestworzy, ponieważ w dolinie, tuż nad wodą przemknął myśliwiec RAF-u. Góry rozpieszczały nas widokami. Po minięciu drugiego szczytu, na pół-dziko, zeszliśmy do wijącej się w dolinie ścieżki „West Highland Way”, którą powróciliśmy kolejnego dnia do Fort Wiliam. Ze względu na liczne owce, rozsądnie jest gotować wodę, lub nosić butelkowaną 🙂

Na koniec kilka ciekawostek. Pierwsza z nich nawiązuje od nazewnictwa. Według jednej z teorii językoznawców Ben Nevis to anglikalizacja szkockiego gaelickiego imienia „Beinn Nibheis”. Przy czym pierwszy człon po gaelicku oznacza górę, natomiast drugi zwykle jest tłumaczony jako złośliwy lub jadowity 😊 Na szczyt jest organizowany bieg, który w obecnej formie jest realizowany od roku 1937. Odbywa się w pierwszą sobotę września. Bierze w nim udział maksymalnie 500 śmiałków. Bieg zaczyna się na obrzeżach Fortu William, na boisku piłkarski Claggan Park i tutaj też się kończy. Łącznie trzeba przebiec 14 km i w tym czasie wspiąć się 1340 metrów do góry. Rekordzistą jest Finlay Wild, który wygrywa nieprzerwanie bieg od roku 2010. Rekord trasy pochodzi z roku 1984 i wynosi szalone 1:25:34. Każdy z biegaczy jest zobowiązany do posiadania kurtki przeciwdeszczowej, czapki, rękawiczek i gwizdka. Jeśli ktoś nie osiągnie szczytu w ciągu 2h jest zawracany.

Ben Nevis
Czy wpis był dla Ciebie pomocny?
[Głosów:1    Średnia:5/5]

Write A Comment

Inline
Inline