Blog podróżniczy - piszemy o górach i turystyce

Wypożyczenie Samochodu w Chile
Informacje Praktyczne

Wypożyczenie samochodu w Chile nie jest takie proste jak sądziliśmy na początku. Na dwa etapy wyjazdu (Puerto Natales i lotnisko Santiago) niezbędny był nam samochód. Stwierdziliśmy, że pozwoli nam to na lepsze wykorzystanie czasu i szybki wypad do Argentyny. Skoro tak, to trzeba go było wypożyczyć. Zacznijmy od formalności. W Argentynie międzynarodowe prawo jazdy nie jest wymagane, ale w Chile już tak – więcej na polakzagranicą. Wyrobienie takiego trwa kilka dni, kosztuje 35 zł i jest ważne przez 3 lata. Jak bezpiecznie wynająć auto i co zrobić, żeby mieć na 100% ubezpieczenie? Przekopaliśmy mnóstwo for internetowych, blogów i relacji, o tym, jak się wynajmuje samochód w Chile i jak załatwić pozwolenie na przejazd przez granicę do Argentyny. Wszędzie ludzie pisali co innego. W głowach mieliśmy totalny mętlik.

wypozyczenie samochodu w chile

Zdecydowaliśmy się skorzystać z usług wypożyczalni Chilean Car Rental, ulokowanej na lotnisku w Santiago. Ponieważ jako jedyna posiadała względnie jasno opisaną sprawę przejazdu przez granicę i kwestię ubezpieczenia (aplikacja na stronie). Inne wypożyczalnie albo odpadały przez względy finansowe, albo nikt mi nie odpisał na maila napisanego po angielsku, albo nie było możliwości przejazdu do Argentyny.

Trochę trudniej było znaleźć nam względnie tanie auto w Patagonii. Duże wypożyczalnie były poza naszym zasięgiem finansowym, ale zaczęliśmy szukać lokalnych biur podróży i agencji turystycznych, które mają w swojej ofercie wynajem aut. Był to strzał w 10!  Padło na firmę Punta Alta w Puerto Natales. Po pierwsze – odpisali na maila po angielsku, po drugie – można ich samochodem przekroczyć granicę, po trzecie – depozyt za auto nie był zbyt duży i do zapłacenia w gotówce (770 USD lub 500 000 CLP) i po czwarte – cena była nawet satysfakcjonująca (310 000 CLP za 5 dni). Podane kwoty nie są najniższe, ale niestety będąc w Patagonii w sezonie, należy się z tym liczyć. Jednakże warto! 

Wypozyczenia auta Patagonia
chile car rental

O co Chodzi z Depozytem w Gotówce?

Jeśli przekraczamy granicę z Argentyną, nie dość, że musimy do samochodu dokupić dodatkowe ubezpieczenie, to i depozyt jest znacznie większy (nawet 1 400 000 CLP = ~9000 zł). Depozyt często nie jest zwracany od razu, tylko np. do dwóch tygodni. Wypożyczając auto w Chile dwa razy, musielibyśmy zamrozić znacznie więcej pieniędzy na karcie kredytowej. Kolejnym problemem jest działanie niektórych kart poza UE, mimo zgłoszenia w banku – nie działają. A systemy bankowe automatycznie blokują „dziwne” transakcje, np. nagle ktoś z Chile robi obciążenie na kilka tysięcy zł. Różne rzeczy się już nam działy 🙂

Wypozyczenia auta Patagonia
Wypozyczenia auta Patagonia

Wypożyczenie Samochodu w Chile

Drogi w Patagonii

O ile w centralnym Chile są drogi asfaltowe, to w Patagonii już nie, w zasadzie tylko główna RN40 w Argentynie oraz 9 w Chile (+ niektóre drogi w Parku Narodowym Torres Del Paine) ma asfaltową nawierzchnię. Należy się przygotować na jazdę szutrem i to szutrem w różnym stanie. W związku z tym, większość wypożyczalni na południu oferuje auta z podniesionym zawieszeniem. Przykładowo Renault Duster, z napędem na 2 lub 4 koła. Niezbyt przyjemnymi niespodziankami na drogach są wybiegające guanako i strusie.

Tankowanie w Patagonii

W Patagonii nie jest już tak hop-siup, stacje benzynowe są co kilkaset kilometrów. Większość samochodów tankuje się PB93 (hiszp. gasolina zwana „Super”). W wypożyczalni zapytano nas o trasę naszej wycieczki i otrzymaliśmy mapkę z zaznaczonymi stacjami benzynowymi (nasze auto miało zasięg ~600km). A także z drogami, których unikać, ze względu na zły stan nawierzchni. Na stacjach benzynowych nie ma samoobsługi. Panowie również myją szyby i reflektory, za co otrzymują zawsze napiwek i chyba jest to tam zwyczajowe. Również im się płaci za tankowanie.

Wypożyczenie samochodu w Chile
Wypożyczenie samochodu w Chile

Przekraczanie Granicy
Chile – Argentyna

W Patagonii pierwotnie chcieliśmy przekroczyć granicę Chile-Argentyna w Rio Turbio, jednakże po stronie argentyńskiej był strajk i odesłano nas na inne przejście graniczne – Paso Don Gulliermo. Na granicach są spore kolejki, jednak nie ma się większego pecha, niż przyjechanie na granicę tuż za autobusem pełnym turystów, których w Patagonii jest bardzo dużo. W wypożyczalni dostaliśmy specjalny dokument, który musiał być każdorazowo podbity przez urzędnika na przejściu. Najpierw podchodzi się do okienka z paszportami, a potem do kolejnego z dokumentami samochodu. Po stronie argentyńskiej nie są wymagane żadne deklaracje (przekraczanie chilijskiej granicy). Celnik zapytał się nas, czy mieliśmy owoce. Pomacał plecaki w bagażniku, obejrzał wnętrze samochodu i pojechaliśmy dalej. Wracaliśmy przez to samo przejście.

Wypożyczenie samochodu w Chile

Z kolei będąc na lotnisku w Santiago, okazało się, że wypożyczalnia Chilean nie mogła zabezpieczyć na kredytówce depozytu na auto. Bank zablokował tak wysoką transakcję. W związku z tym, nie wyrobili nam pozwolenia na przekroczenie granicy z Argentyną :(. I dlatego wciąż marzeniem pozostaje przejazd serpentynami przez Paso Internacional Los Libertadores oraz widok na Aconcaguę :(:(:(

car rental in chile

Drogi Czytelniku, jeśli nasz artykuł pomógł Ci znaleźć niezbędne informacje i teraz już bez problemu zaplanujesz górską wycieczkę, to będziemy wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do blogowej skarbonki. Dziękujemy pięknie! 🙂


4 komentarze

  1. Wypożyczanie samochodów jest popularne praktycznie wszędzie, nawet u nas ludzie mają co raz mniejszy problem z tym. Co do wpisu, to kawał dobrej i przede wszystkim przydatnej wiedzy, jak dla mnie 10/10 pozdrawiam Ola.

  2. Świetny wpis! Również planujemy wypożyczyć auto. Przez chwilę myślałem nawet o zakupie, ale sprzedaż póżniej nie jest taka prosta plus dochodzą te problemy z papierami… Btw. nie mieliście żadnych usterek na trasie?

  3. jakby co to o Nowej:
    n.z. 90% kraju nie ma zasiegu. zasieg tylko w miastach i na glównych drogach. czasem trzeba przejechac 100 km zeby miec zasieg. leje. nie mozna WOGÓLE wysiadac z auta bo meszki. zawsze i wszedzie. leje. nazi department of tourism zabrania wszystkiego, wszedzie. spanie na dziko to bullshit – albo masa niemców, albo o 6tej rano przychodzi nazi i daje mandat. leje. depresja. kilo baraniny w sklepie 40 dolarów. surowej. gotowej do jedzenia nie ma. kilo czeresni 40 dolarów. leje. benzyna w cenie europy, dwa razy wiecej niz w australii. 4 razy wiecej niz US. leje. meszki. cale fjordy nie maja dróg, sa niedostepne. meszki. leje. komary i baki w arktyce to zero w porównaniu do meszek. leje. zeby znalezc miejsce na noc, trzeba pojezdzic ze 2-3 godziny, wszedzie ploty i zakazy. wszedzie!!!!! aplikacje z miejscami do spania wysylyja wzystkich niemców na malutkie parkingi na 5 aut, stoi sie drzwi w drzwi, jak przed supermarketem. jak sie stanie z boku, to mandat. leje. meszki. nie mozna zagotowac wody bo meszki. i leje. trzeba przeskakiwac wyspe z poludnia na pólnoc, albo wschód zachód zeby nie lalo. n.z. jablka po 5 dolarów za kilo. te same jablka wszedzie indziej na swiecie po 1.50 dolara. aftershave za 50 dolarów w normalnym swiecie tam kosztuje 180.
    wszystkie mosty sa na jedno auto, poza Auckland. miasteczka wygladaja tak: bank, china takeout, empty store, second hand ze starymi smieciami, empty store, china takeout, second hand, bank and so on – kompletny upadek i depresja. pierwszy raz w zyciu kupowalem w second handzie. wejscie na gorace kapiele 100 dolarów. dwa razy psychopaci zagrazali mojemu zyciu (wyspa pólnocna, srodek-wschód), jeden z shotgunem. policja to ignoruje.
    co by tu jeszcze? jest pare dobrych rzeczy, wymieniam zle, bo NIKT tego nie mówi. bardzo latwo zarejestrowac auto, ubezpieczenia nieobowiazkowe i tanie. przeglad co 6 miesiecy. w morzu sie nikt nie kapie, poza surferami, zimno, prady. meszki doprowadzaja do obledu.nie ma na nie sposobu. wszedzie mlodociane adolfki. tysiacami. supermarkety, maja ich 3, sa tak zle,ze nie ma co jesc. marzy sie o powrocie do swiata i normalnym jedzeniu. ogólnie marzy sie o normalnym swiecie, caly czas odlicza dni do wyjazdu . w goracych wodach maja amebe co wchodzi do mózgu. no chyba ze sie zaplaci 100 dolarów za wstep, to mówia ze nie ma ameby

Write A Comment