Murale w Białymstoku

Kilka tygodniu temu zakończyło się głosowanie w którym wybierano miasto z najpiękniejszymi muralami. Wygrał Białystok. Nie dość że wygrał, to jeszcze zdeklasował krajowych rywali. A było ich aż jedenastu. Na stolicę Podlasia oddano prawie 45% wszystkich głosów, dokładnie 3770, druga Łódź zebrała ich odrobinę ponad dwa tysiące. To zadziwiające, ale murale powoli stają się wizytówkami miast, ich swoistą reklamą. W Białymstoku znajduje się kilkanaście dużych wielkoformatowych murali i kilkadziesiąt mniejszych. Są one rozsiane po całym mieście, dlatego najwygodniejszą formą ich zwiedzania będzie rower, ewentualnie samochód. Komunikacja miejska, mimo że sprawna, to poprzez liczne przesiadki i stracony czas na przystankach, może nam przesłonić uroki zwiedzania.

Naszą wycieczkę zaczęliśmy od ul. Zwierzynieckiej 7. Znajduje się tutaj mural „Wycięte z Natury”. Jest on inspirowany ludowym motywem Podlasia i powstał w ramach projektu Folk on the street. Jego forma nawiązuje do tradycyjnej ludowej wycinanki z Podlasia. Autorami tego projektu są Katarzyna „Katka” Dyga – Szymonowicz i Maciej „Kamer” Szymonowicz.

W zasadzie kilkadziesiąt metrów od pierwszego muralu odnajdziemy drugi – Mural Kolażowy #1 Pamięć. Praca zdobi ścianę budynku Akademickiego Centrum Sportu Politechniki Białostockiej. I z technicznego punktu widzenia jest to najciekawszy białostocki mural. Łączy w sobie motyw akwareli, farb olejnych, graffiti jak również jest mieszanką różnych technologii – muralu, płaskorzeźby, instalacji świetlnej. Mural powstał w ramach Festiwalu Wschód Kultury/Inny Wymiar w zeszłym roku. Autorem projektu jest Grzegorz Radziewicz. Warto wybrać się tutaj dwukrotnie, za dnia oraz wieczorem. Jest on widoczny od ulicy Wiejskiej.

Trzecim przystankiem będzie ulica Ludwika Zamenhofa. Zatrzymujemy się tu na dłużej, ponieważ są tu aż trzy murale. Pierwszy z nich upamiętnia twórcę Esperanto, dr Zamenhoffa i znajduje się na budynku numer 26. Autorem jest Andrzej Muszyński. Dzieło składa się z trzech pięter. Na najniższym, na parapecie siedzą przyjaciele Ludwika Zamenhofa, Jakub Szapiro i Abraham Zbar. Ponad nimi, na balkonie stoi sam doktor, a z najwyższego piętra z balonikami spoglądają współcześni Białostocczanie. Miejsce muralu zostało wybrane nieprzypadkowo, ponieważ to w stojącym tutaj wcześniej budynku urodził się Ludwik Zamenhof. W ramach ciekawostki – był on trzykrotnie nominowany do Pokojowej Nagrody Nobla (1907, 1909, 1913).

Nieopodal, na budynku oznaczonym numerem 5c znajdują się dwa murale. Na pierwszym z nich na przechodniów spoglądają gigantyczne zielono-fioletowe żubry. Dzieło to zostało stworzone przez dwóch niemieckich artystów: Morten Andersen i BASE23. Żubry spoglądają na nas ze ścian budynku od roku 2013. Natomiast rok wcześniej na drugiej ścianie tego samego domu, zostało zlokalizowane dzieło Stanisława Szumskiego.

Kolejnym przystankiem będzie najbardziej znany białostocki, a możliwe że i polski mural. Jego sława już dawno przekroczyła granice kraju, odnajdując liczne wariacje i modyfikacje w pop-kulturze. Jest to Dziewczynka z Konewką. Namalowana została przez Natalię Rak w roku 2013 w ramach festiwalu „Folk on the Street 2013”. Założeniem tego projektu było wprowadzenie motywów kultury ludowej Podlasia do białostockiej przestrzeni publicznej. Znajduje się na budynku przy Al. Piłsudskiego 11/4. Mural nawiązuje do podlaskiej legendy o Wielkoludach pochodzącej z opracowania Wojciecha Załęskiego „Hecz, precz, stała się rzecz. Wydobyte z kufra pamięci”. Drzewo, które podlewa dziewczynka cudownie wypełnia dzieło. Obecnie trwa walka o uratowanie muralu. Budynek nabył prywatny inwestor i los dzieła jest niepewny. W połowie lutego zastępca prezydenta Białegostoku, Rafał Rudnicki zaapelował do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie jego ocalenia. Mural możemy podziwiać na również w mniejszym formacie na znaczkach pocztowych 😉

Po drugiej stronie ulicy znajdziemy cztery miniaturowe grafiki. Dokładnie pod adresem Al. Piłsudskiego 20/2. Trzy z nich tworzą tryptyk, zapewne nawiązujący do większego i sławniejszego sąsiada, muralu Dziewczynki z Konewką. Mural ten nasuwa pewne przemyślenia dotyczące tolerancji. Odnajdziemy tutaj parę dzieci sadzących drzewko, parę nastolatków podlewającą drzewo oraz dorosłych odpoczywających w jego cieniu.

Mural Pawła Kozłowskiego na ścianie przy ul. Waryńskiego 8 nie zrobił na nas wrażenia. Przedstawia łuskowatego niebiesko-białego ptaka, wyglądem przypominającego bazyliszka lub smoka, a wszystko to na czerwonym tle. Następnym przystankiem będzie mural umieszczony na bloku mieszkalnym przy ulicy Zwycięstwa 3. Mural powstał w ramach ESSA (East Side Street Art), która towarzyszyła jubileuszowym 30. Dniom Sztuki Współczesnej. Autorem działa jest białostocki architekt Piotr Lutarewicz. Mural przedstawia lewitującego mężczyznę.

Przy ulicy Batalionów Chłopskich 1, odnajdziemy antyrasistowski mural, na którym czarnoskóra kobieta zdziera ze swojej twarzy białą maskę. Obok niej znajdują się słowa Kazimierza Przerwy-Tetmajera „Ludzie są równi, tylko nierówność ich dzieli”. Co ciekawe, dzieło powstało na osiedlu, gdzie próbowano spalić mieszkanie polsko-hinduskiego małżeństwa. Mural już kilkukrotnie był ochlapywany białą farbą. Autorami dzieła są Anna Kitlas i Francesco Cherkos. Najlepiej widoczny jest on od ulicy Popiełuszki.

600 metrów dalej, pod adresem Armii Krajowej 29 powstało dzieło, które również ma wymiar antyrasistowski. Paw który tutaj powstał, ma symbolizować wielokulturowość i różnorodność Białegostoku. Przy projekcie pomagały przedszkolaki, uczniowie szkół podstawowych oraz podopieczni stowarzyszenia Szansa i Ośrodka dla Uchodźców. Dzieci odbijały kolorowe dłonie na pawim ogonie, a wszystko to w ramach akcji „Farby w rękę i pod rękę”. Mural powstał w roku 2015.

Również w tym samym roku powstał kolejny mural, tym razem na ścianie budynku mieszkalnego przy ulicy Swobodnej 60. Widzimy tutaj chłopca układającego domek z czerwonych oraz niebieskich kart. Jego autorem jest włoski artysta Francesco Camillo Giorgino Millo. Cechą charakterystyczną jego prac są czerń oraz biel, które są nieznacznie łamane kolorowymi akcentami. Dziea Millo możemy odnaleźć na ulicach wielu europejskich miast, a białostocki mural najlepiej ogldać od strony Al. Konstytucji 3 Maja.

Natomiast podczas 29. Dni Sztuki Współczesnej niemieccy artyści BASE23 i Tobias Kroeger stworzyli mural przy ul. Gajowej 77 na osiedlu Dziesięciny. Mural powstał w ramach Dni Sztuki Współczesnej w roku 2014. Na szczytu bloku spogląda na nas dziwna postać z której głowy eksplodują myśli.

Nieopodal Białegostoku, na przystanku w Nowodworcach znajduje się dzieło przedstawiające orła z polskiego godła namalowanego przez dzieci z Gimnazjum w Wasilkowie. Mural upamiętnia powstańców styczniowych. Nam niestety brakło czasu by podjechać i zrobić zdjęcia, jednak widzieliśmy go wracając ze Szlaku tatarskiego.

Podziel się

1 Comments

  1. Katarzyna Bielawska

    Odpowiedz

    „O gustach się nie dyskutuje”, tak mówi powiedzenie 🙂 Wszystkie murale są świetne! Oczywiście, dziewczynka jest już kultowa, rozpoznawalna, „przetarła szlak”. Kolejne murale w tym stylu i inne mądrze zaprojektowane są ciągłością, kontynuacją czegoś bardzo oryginalnego dla miasta Białystok. Pozdrawiam Białystok! Katarzyna Bielawska

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *