Tadżykistan trekking

 

Tadżykistan trekking nad jezioro Zaroshkul


W góry dotarliśmy z miejscowości Murgob, które było przystankiem po wizycie w kirgiskim Osh. To tutaj uzupełniliśmy zapasy, kupiliśmy karty SIM do telefonów i powoli oswajaliśmy się z wysokością. Transportu w głąb kraju szukaliśmy początkowo na miejskim targu, a następnie w recepcji hostelu. Ku naszemu zaskoczeniu, bardziej konkurencyjną ofertę otrzymaliśmy w hostelu i za całodniową podróż do Gulsimo Homestay (ok 6/7h ~230 km) zapłaciliśmy 900 Somoni (cena za auto, w przeliczeniu nieco ponad 100 $). Okolice Gulsimo Homestay to mniej więcej punkt startowy opisywanego trekkingu.

Może zdarzyć się i tak, że kierowca zgodzi się jedynie na podróż autostradą Pamir Highway i na końcu zostanie do pokonania jeszcze ok. 20 km  szutrowo-kamienistą drogą. Absolutnie nie warto porywać się na przejście tego odcinka pieszo. Spacer będzie mało ciekawy, a w ostrym, prażącym Słońcu zajmie zapewne cały dzień. Dlatego pomocy szukajcie w przydrożnym sklepiku lub zatrzymujcie przejeżdżające samochody. Powinniście relatywnie szybko znaleźć kierowcę zainteresowanego zarobkiem. Natomiast jak dojechać do Murgob z kirgiskiego Osh i dokładny opis Pamir Highway znajdziecie we wcześniejszym wpisie 🙂 

 

 

Nocleg w Gulsimo Homestay kosztuje 15$ (135 Somoni). My natomiast znaleźliśmy schronienie u strażnika parku za 40 Somoni, gdzie w pakiecie dostaliśmy jeszcze kolację i śniadanie. Dom strażnika znajduje się w ostatnich zabudowaniach wioski. Najpierw trzeba przejść przez dwa mosty i podążyć w górę „szarej” rzeki. Zapewne strażnik sam Was znajdzie, ponieważ pilnuje, aby turyści wykupili permit na przebywanie w strefie Jeziora Zaroshkul. Co ciekawe, umówiliśmy się z nim, że zapłacimy za 5 dni z góry, a jeśli przedłuży nam się trekking to dopłacimy wracając. Koszt permitu to 15 Somoni za dzień (1,7 $).

Z uwagi na teren, na którym przyjdzie nam się poruszać, warto mieć świadomość, znać objawy i wiedzieć, jak postępować w przypadku wystąpienia choroby wysokościowej. W mniejszym lub większym stopniu każdy z nas doświadczył tu dyskomfortu związanego z wysokością.

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Opuszczając samochód przy hostelu, należy iść przed siebie, wyraźną i jedyną ścieżką. Poruszamy się odrobinę intuicyjnie, równolegle do rzeki i po około 500 m przyjdzie nam pokonać pierwszy most. Nie jest to taki most, jaki sobie możemy wyobrazić i który chcielibyśmy spotkać na swojej drodze. Niestabilny, długi na 35 m, na którym mocno buja, a w dole z łoskotem przewala się rwąca rzeka. Rzeka, której lewa część jest wyraźnie szara, a druga czysta. Dzieje się tak, ponieważ tuż powyżej mostu, łączą się dwie inne, z których jedna, lewa, niesie mnóstwo materiału polodowcowego. Most przekraczamy pojedynczo, aby  uniknąć dodatkowego bujania i nieznacznie ułatwić przemarsz z ciężkimi plecakami. Po przejściu pierwszej przeprawy, skręcamy od razu w lewo. Brak tutaj wyraźnej ścieżki, raczej zwierzęce dróżki przez chaszcze, jednak po 200 m docieramy do drugiego mostu. Druga przeprawa jest odrobinę krótsza, jednak buja tak samo. Po drugiej stronie rzeki, kierujemy się na prawo, a w nieodległych zabudowaniach, swoje gospodarstwo ma wspomniany wcześniej strażnik.

Na początku drogi warto mieć zapasy wody butelkowanej. Pomimo, że za mostem prawie nie uświadczymy domostw, to nad rzekami wypasa się wszelakie bydło oraz jaki, a do tego, w początkowej fazie marszu, małych potoków z czystą wodą jest jak na lekarstwo.

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Po ok. 3,5 km, gdzie szlak wiedzie trochę do góry, trochę w dół, rzeka znów się rozwidla, a my kierujemy się za jej lewą, mniejszą odnogą. Po minięciu pastwiska i zagród lepiej trzymać się prawej strony, jest mniej błota. Ogrom byków i krów, które zupełnie nas ignorują. Mimo, że rzeka ma tutaj maksymalnie 10 m szerokości, jej przekroczenie nie jest takie proste. Masy wody płyną dynamicznie, częstokroć kotłując się, uniemożliwiają jakąkolwiek bezpieczną przeprawę.

Na mapie zaznaczyliśmy mostek, który podczas naszej wizyty był w połowie zerwany, jednak wciąż pozwalał uniknąć największych trudności. Ciężko nam powiedzieć, w jakim stanie będzie on w przyszłości, po kolejnych wiosennych roztopach, dlatego chcielibyśmy wspomnieć o drugiej opcji. Gdy rozpoczynaliśmy trekking, tak naprawdę nie byliśmy świadomi jego istnienia. Jest on niewidoczny z głównej ścieżki, schowany tuż za skarpą, dlatego minęliśmy go i pomaszerowaliśmy dalej. Około 1,5 km dalej, po przekroczeniu moreny docieramy do rozlewiska. I jest to jedyna sensowna alternatywa. Przy przeprawie trzeba odrobinę meandrować, kluczyć w piekielnie zimnej wodzie, ale rzeka poza temperaturą nie stwarza większego kłopotu, więc po chwili znajdziemy się bezpiecznie na drugim brzegu.  Mostek przydał się nam w drodze powrotnej.

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

 

Tadżykistan trekking

 

To, co nas zaskoczyło, to wielkość i ogrom tutejszych dolin. Maszeruje się dość mozolnie, krajobraz zmienia się bardzo powoli. Gdy ścieżka ucieka na więcej niż kilka metrów od rzeki robi się okrutnie gorąco, Słońce potrafi prażyć tutaj niemiłosiernie. Staraliśmy się wychodzić wcześnie rano, tak, aby największe upały przetrwać już w bardziej sprzyjających miejscach. Z uwagi na ryzyko choroby wysokościowej, baczniej zwracaliśmy uwagę na pokonywane poziomice, niż na odległości, które jak się okazało nie były zbyt imponujące 😊 Pierwszego dnia, po długiej podróży samochodem, dotarliśmy na wysokość mostku. Drugiego, do dość ciekawie zerodowanego kanionu. Głębokiego i dziko niedostępnego. Rzeka płynęła przezeń dołem, my maszerowaliśmy górą.

Trzeci i czwarty dzień okazały się królami wyjazdu. W notatniku mam zapisane i pogrubione, wielkimi literami „CUDO !!!”

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Dnia trzeciego, po pokonaniu ok. 4 km, docieramy do czoła sporej moreny. Ścieżka biegnie skosem na prawo, pomiędzy „wałem” kamieni a stokiem góry. Ten księżycowy krajobraz, tworzy relatywnie wąską dolinę. Ogrom kamieni, ogrom piachu, gdy ścieżka ginie, pojawiają się natychmiast kopczyki kamieni. Nie można się zgubić. Gdy wydaje się, że to tuż tuż, ścieżka płata figla i wije się mocno.  A po chwili, na horyzoncie, majaczy turkusowa tafla. Po 2 km docieramy do pięknego jeziora. Dukt prowadzi po jego prawej stronie. Można je obejść górą, tak jak wiedzie ścieżka lub bardziej ryzykownie tuż nad taflą wody. Gdy tak maszerujemy, po skosie dostrzegamy zieloną polanę, niczym ziemię obiecaną, idealne miejsce na obóz. Obejście jeziora zajmuje ponad godzinę. Setki zdjęć, niewygodna ścieżka, przekraczanie wartkiego potoku, wszystko opóźnia, ale nie ma gdzie się śpieszyć. Gdy dochodzimy do polany okazuje się, że praktycznie cała jest podmokła. Tylko jej skrawek nadaje się na rozbicie namiotów. Latają i kąsają  nas wielkie gzy, a z pomiędzy kamieni odzywają się świstaki. W przeciwieństwie do poprzedniego dnia, tym razem licznie pojawiają się strumyczki, więc o świeżą wodę nie ma co się martwić.

Z uwagi na doskwierające dolegliwości powiązane z wysokością oraz fakt, że dalsza wędrówka oznaczałaby wkroczenie na obszar powyżej 4700 m n. p. m., bez możliwości szybkiej utraty wysokości, postanowiliśmy tutaj rozbić obóz i nad Jezioro Zaroshkul udać się już na lekko.

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Do  pierwszego akwenu dzieliło nas dwa kilometry. Trudno powiedzieć, gdzie idzie ścieżka, my podążaliśmy po głazach wzdłuż koryta rzeki. Może nie najszybciej, ale jednak droga doprowadziła nas do upragnionego celu. Tak naprawdę, pierwsze turkusowe jezioro jest tylko przedsmakiem, namiastką tego, co czeka za dwa kwadranse wspinaczki. Zresztą spójrzcie sami na zdjęcia. Jeżeli, macie czas i siły, warto wejść na szczyt leżący przy tafli jeziora. Wejście od południowej strony jest banalnie proste, zejście od północnej, strome, po rumowisku, ale wykonalne. Można jeszcze zejść poniżej przełęczy w lewo nad jezioro, gdzie dostrzegliśmy stado pasących się jaków. Tego dnia postanowiliśmy nie spędzać kolejnej nocy na tej wysokości. Powrót do wioski zajął nam 1,5 dnia.  Ostatnią noc spędziliśmy u strażnika, który również pomógł nam ze zorganizowaniem transport do autostrady (220 Somoni/25$).

Podsumowanie pokonanych odległości: pierwszy dzień: 6 km, drugi dzień: 13 km, trzeci dzień: 8 km, czwarty dzień: 12 km na lekko plus 6 km powrót, piaty dzień: 14km.

 

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

Tadżykistan trekking

 
 

 
Aktualny przewodnik po Pamir Highway!

Aktualny przewodnik po Pamir Highway!

Słynna, cudowna M41, nieformalnie zwana Autostradą Pamirską. Znana była już w zamierzchłych czasach, gdy karawany przemierzały nią jedwabny szlak. Tak pożądana, że w wszyscy w regionie pragną mieć jej część.

Więcej

Park Narodowy Ala Arcza

Park Narodowy Ala Arcza

Raptem 50 min jazdy marszrutką od stolicy Kirgistanu, znajduje się dolina Ala – Arcza (Ala Archa), cudowna kraina położona w Górach Kirgijskich, będących częścią niebiańskiego Tien-Shanu.

Więcej

Ala-Kol Trekking - Perła Tien Szanu

Ala-Kol Trekking - Perła Tien Szanu

Gdyby ktoś spytał o pierwsze miejsce przychodzące nam do głowy na dźwięk zdania "Chcemy tam wrócić!", bez wątpienia bylibyśmy zgodni – do Kirgii, w góry, nad Ala-Kol. Jeden z cudowniejszych szlaków,

Więcej

Podziel się

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *