Kazachstan - atrakcje i informacje praktyczne


Zapewne większość z Was swoją przygodę z Kazachstanem rozpocznie od obecnej stolicy kraju, od Astany. Dzieje się tak nie dlatego, że chcecie tutaj spędzić dwa tygodnie, tylko, że to właśnie do Astany można tanio i sprawnie dolecieć. Z Warszawy, bezpośrednio i czasem w bardzo dobrych promocjach lata LOT. Drugą bezpośrednią i tanią opcją są loty z Budapesztu, węgierskim Wizzairem. Ciekawym rozwiązaniem mogą być loty w opcji multicity ukraińskimi liniami UAI (Warszawa – Astana, Ałmaty – Warszawa). Jednak miejcie świadomość, że nader często zdarza im się gubić bagaże (lot odbywa się z przesiadką w Kijowie). W naszej opinii Kazachstan jest najbardziej europejskim krajem w regionie. Dlatego jest świetnym wyborem na rozpoczęcie swojej przygody w Azji Centralnej! Do Dzieła!

Astana – dojazd z lotniska i atrakcje

Aby dotrzeć z lotniska do Astany, macie do wyboru dwa autobusy, nr 10 oraz 12. Autobusy kursują często, co kilka, kilkanaście minut. Pierwszy z nich swój kurs kończy na dworcu kolejowym, w którego podziemiach znajduje się przechowalnia bagażu. Bilet za przejazd kosztuje 90 Tenge, płatne w autobusie. Mapki oraz dokładną trasą autobusów znajdziecie na stronie lotniska. 100 Tenge to około 1 zł (w uproszceniu).

W Astanie, która od grudnia 1997 roku jest stolicą kraju, większość interesujących atrakcji zlokalizowanych jest w jednym miejscu: Bäjterek, meczet Nur Astana, Chan Szatyr, Piramida oraz Park Prezydencki, jak i Muzeum Narodowe, są w zasadzie koło siebie. Pewnym urozmaiceniem może być oceanarium, większe, tańsze i ciekawsze aniżeli to sławne w Dubaju oraz Muzeum Pierwszego Prezydenta. Aby tutaj dotrzeć, trzeba wsiąść do autobusu nr 3, choćby na przystanku pod Meczetem i kierować się na ulicę Respublika Ave. Muzeum zlokalizowane jest kilkaset metrów obok, na ulicy Abaja/Abaya. Proszę spojrzeć na mapę. Tak naprawdę, zwiedzanie stolicy kraju można zamknąć w jednym dniu.  

– wieża Baiterek (Bäjterek) 105 m
– dwie złote wieże
– Pałac Prezydencki
– meczet Nur Astana (cztery minarety po 63 m każdy)
– oceanarium, tańsze, większe i ciekawsze niż w Dubaju
– Muzeum Pierwszego Prezydenta, wejście bezpłatne, ciekawe miejsce na ok. 1,5 h

Astana - Ałmaty

Resztę czasu warto spędzić na południu Kazachstanu, w Okręgu Ałmatyńskim, gdzie zlokalizowanych jest najwięcej atrakcji. Szybko dotrzemy tutaj samolotem, jest kilka połączeń dziennie. Jeśli natomiast Wasz wyjazd jest niskobudżetowy, to polecamy wyruszyć koleją. Najlepiej nocą. Zaoszczędzicie na noclegu, a do tego widoki za oknem nie są porywające. Szczególnie, że miasta dzieli ponad 1200 km stepów. Pociąg pośpieszny jedzie około 13h (i tę wersję rekomendujemy), choć są również i tańsze, osobowe, którymi droga zajmuje nawet 20h. W obu przypadkach bilety kupujcie z wyprzedzeniem, na poniższych dwóch stronach. https://tickets.kz/en/gd oraz http://www.railways.kz/en

Druga strona działa niestety tylko w języku kazachskim oraz rosyjskim. Dlatego wyszukując interesujące Was połączenie, wpiszcie odpowiednio астана (Astana) oraz Алматы 1 lub 2 (Ałmaty). Ałmaty mają dwa dworce kolejowe. Pierwszy noszący nazwę Ałma-Ata, 10 km na północ od miasta (nie polecamy) i drugi, będący największą stacją, z której odjeżdża większość pociągów dalekobieżnych: Ałma Ata II. Oczywiście bilety są imienne i do ich zakupu niezbędny jest paszport.

Ałmaty - Bishek

Często, szczególnie po zniesieniu wiz, Kazachstan jest traktowany tranzytowo, aby dostać się tanio do Kirgistanu. Jest to relatywnie proste i cała operacja z Ałmat powinna zająć nie więcej niż 5 godzin. Dojazd można podzielić na trzy etapy. W Ałmatach należy udać się na dworzec Sayran, zlokalizowany nieopodal drugiego dworca kolejowego i odszukać marszrutkę do granicy. Koszt przejazdu to około 1000 Tenge (~10 zł). Granicę przekraczamy pieszo, a po drugiej stronie łapiemy kolejnego busika lub shared taxi do Bishkeku. Koszt to ok 600 Somów (~30 zł). Podróż kończymy na Dworcu Zachodnim. Punkty te zostały zaznaczone na mapie.

Ałmaty nocleg, wymiana $$$ i inne

Jeszcze w Polsce zdecydowaliśmy się zarezerwować Hostel 74/76 mieszący się pod adresem: Zhambyla Street 74/76. Co prawda Panie z obsługi nie odpisywały na emaile i mówiły tylko po rosyjsku, ale na miejscu było na tyle miło i czysto, że każdorazowo wracając do miasta, decydowaliśmy się spać w tym hostelu. Nocleg w pokoju 6–osobowym kosztował nas 2000 Tenge. (~ 20 zł). Ma on dobrą lokalizację, 15min od Placu Republiki, dwa kroki do taniej restauracji, trzy do świetnie zaopatrzonego sklepu 24h i kilka kantorów w zasięgu ręki.

Byliśmy mocno zaskoczeni na plus asortymentem dostępnym w sklepach. Ceny produktów były porównywalne do polskich. Niestety, raczej nie uświadczymy tutaj dobrego nabiału, ani wędlin. W Ałmatach pieniądze wymienialiśmy na ulicy Zharokov, nieopodal wspomnianego hostelu. Jest tutaj kilka kantorów ze zbliżonymi kursami. Profilaktycznie, jak zawsze w tych rejonach, lepiej mieć nowe dolary (te z dużymi głowami) lub euro. 

Ałmaty - Komunikacja miejska

Autobus nr 5 oraz 6 kursuje na dworzec kolejowy. Chcąc dojechać pod stadion Medeu, wybieramy również linię nr 6. Autobusem nr 92 dojedziemy na dworzec autobusowy i lotnisko (kursuje obok naszego hostelu). Inne opcje dojazdu na lotnisko znajdziecie w linku. Bilet komunikacji miejskiej kosztuje 80 Tenge. W autobusach znajdziemy automaty biletowe, które wydają resztę tylko do kwoty 100 Tenge, dlatego nie kupimy dwóch i więcej biletów na raz. Jeśli mamy tylko banknoty, to możemy spróbować szczęścia u kierowcy. 

Kazachstan atrakcje

Wakacje spędziliśmy w południowo–wschodniej części tego ogromnego kraju, dlatego też ograniczymy się do przestawienia tego regionu i miejsc, które faktycznie widzieliśmy 😉

Ałtyn Emel – kazachska wisienka na torcie!

Przez wielu nieodkryty jeszcze skrawek Kazachstanu. Znajduje się tutaj Park Narodowy Ałtyn Emel, który zachwyca na każdym kroku swoją różnorodnością. Znajdziemy w nim góry, piaski, wydmy i stepy! Jednak, aby móc wkroczyć w jego obszar i cieszyć nim oko, najpierw musimy odnaleźć biuro Parku i opłacić bilety wstępu. Oficyna zlokalizowana jest w wiosce Kalinino, czynna w godzinach od 9 do 18. Powinniście ją odnaleźć bez większych problemów, dzięki prowadzącymi doń drogowskazom, a sama wieś jest naprawdę niewielkich rozmiarów. Bilety wstępu kosztują 1012 Tenge od osoby plus dodatkowe 200 za samochód. Aktualne ceny możecie sprawdzić na stronie Parku. Znajdziecie tutaj również mało szczegółową mapę oraz informacje o potencjalnych noclegach w okolicy.

Pamiętajcie, aby zachować wszystkie dokumenty, które otrzymacie w biurze. Zostaną one z pewnością sprawdzone przy punkcie kontrolnym mieszczącym się już w Parku (drugi szlaban). Wraz z biletami dostaniecie również mapkę, która usprawni zwiedzanie. Park jest sporych rozmiarów i bez samochodu nic tutaj nie zwojujemy. Zwiedzanie całoroczne.

Góry Aktau, zwane są również Białymi Górami, roztaczają się na obszarze 50 km2. Ich kolory, kanion oraz kształty sprawiają, że ciężko odnaleźć podobne formacje. Tu trzeba koniecznie przyjechać! Białe, pomarańczowe i czerwone barwy przyciągają niczym magnes.

Drugą atrakcją jest Śpiewająca Wydma! Długa na prawie trzy km, przy odpowiednio suchej pogodzie rozbrzmiewa charakterystycznymi melodyjnymi dźwiękami, słyszalnymi z kilku kilometrów. W zależności od siły wiatru, dźwięki zmieniają się od piskliwych po bardziej basowe. Podobno to dusze pochowanych pod piaskami wojowników wydają dudniące odgłosy. Spróbujcie zbiec po wydmie! Wydma, wysoka na 120 m, w letnie popołudnie staje się małym wyzwaniem. Piaski grzeją, stopy pieką, ale radość z widoków przeogromna. Pamiętajcie o zapasach wody!

Ile czasu na Ałtyn Emel?

Ałmaty opuściliśmy wcześnie rano. Po mniej więcej 4h dotarliśmy do Biura Parku. Kupiliśmy bilety, przekroczyliśmy szlaban i pojechaliśmy w kierunku Gór Aktau. Są one oddalone o około 80 km. Jednak nie mamy co liczyć na piękny, lśniący asfalt. Drogi tutaj są mocno terenowe, piaszczysto - żwirowe, z licznymi koleinami. Wracając uzupełniliśmy dzień o wzgórza Katutau (formacje wulkaniczne) oraz starą, ponad 700 letnią wierzbę, która nas zupełnie nie urzekła. Na nocleg wróciliśmy za pierwszy szlaban, do zabudowań strażników. Noc spędziliśmy w namiotach. Kolejnego dnia, o poranku, wyruszyliśmy w stronę wydmy. Szlaban jest podnoszony o 7 rano. Ważne, aby wyruszyć tam jak najwcześniej, najlepiej jako pierwsi, dzięki czemu na piaskach nie będzie śladów innych osób! Wydmy są oddalone o ok. 50 km od pierwszego szlabanu.

Kanion Szaryński

Dojazd komunikacją publiczną do Kanionu Szaryńskiego jest jak najbardziej możliwy, choć autobus nie zawiezie nas bezpośrednio na miejsce. Szukajcie marszrutki wcześnie rano, na dworcu Sayakhat w Ałmatach, jadącej do Narynkoł. Bilet powinien kosztować ok 1700 Tenge (~17 zł). Są kasy! Warto wcześniej porozmawiać z kierowcą, że planujemy wysiąść na pustkowiu, przy w odbiciu szutrowej drogi do kanionu. Po opuszczeniu pojazdu pozostanie do przejścia około 10 km. W sezonie zapewne bezproblemowo powinno udać się dojechać ten odcinek stopem. Wstęp do kanionu jest płatny i wynosi 750 Tenge (~8 zł) od osoby. Dodatkowo płatne jest biwakowanie, czy wjazd autem i parking.

Kanion ciągnie się na długości prawie 150 km, a wysokość ścian sięga nawet 300 metrów! Najbardziej widowiskowa jest jego centralna część, tak zwana Dolina Zamków. To kilkukilometrowy odcinek, który prowadzi nas na dno wąwozu, mijając po drodze skały o fantazyjnych kształtach, przypominające baszty, wieże i mury! Na końcu ścieżki, na dnie kanionu, znajduje się Eco Park. Znajdziecie w nim jurty oraz domki gościnne.

Szaryń, przez lokalnych, nazywany jest mniejszym bratem Kanionu Kolorado. Sporo w tym przesady, ale i tak robi ogromne wrażenie. Zdecydowanie polecamy spędzić tutaj noc we własnych namiotach 😉 Miejsce to jest fascynujące o zmierzchu. Schodziliśmy dość karkołomną ścieżką przechodzącą w ostry żleb. Z dużymi plecakami było ciężko, niejednokrotnie musieliśmy je najpierw zrzucać lub sobie nawzajem podawać. Kanion opuszczaliśmy już główną drogą 😊

Jeziora Kolsai i Kaindy

Dojazd – niestety do Saty nie kursują żadne marszrutki. Może to się zmieni, ale póki co trzeba kombinować. Od Kanionu Szaryńskiego do Saty jest raptem 86 km. Ale tylko mała część drogi prowadzi asfaltowym duktem. Reszta to głównie szutr.

Pierwszym jeziorem jest Jezioro Kaindy, czyli to z podwodnym lasem, z którego tafli wystają pionowe, nagie drzewa! Chcąc dotrzeć do jeziora, należy przy cmentarzu, tuż przed wioską Saty skręcić w lewo. Pamiętajcie, że drogę mogą pokonać jedynie auta z napędem 4x4. Dlatego, jeżeli podróżujecie zwykłym autem lub komunikacją publiczną, wówczas spróbujcie stopować, albo popytać wśród lokalnych domostw. Może ktoś za niewielką opłatą Was zawiezie. Szczególnie, że do przebycia jest 12 km. Jeszcze po drodze przyjdzie Wam uiścić opłatę za bilet wstępu do Parku Narodowego w wysokości 750 Tenge (~8 zł). Szczęśliwie, na jednym bilecie możecie jednego dnia odwiedzić zarówno jeziora Kolsai jak i Kaindy.

Samochody docierają do parkingu położonego powyżej zbiornika, skąd spokojne zejście do jeziora zajmuje maksymalnie kwadrans. Jezioro powstało ponad sto lat temu, w 1910 lub 1911 roku, podczas trzęsienia ziemi, w wyniku którego spadający z okolicznych zboczy materiał skalny utworzył naturalną tamę na rzece. Tafla wody zaczęła się podnosić, a drzewa obumierać, tworząc podwodny las. Widok jest niesamowity! W miejscowym języku, nazwa jeziora oznacza „otoczony brzozami”. Jeżeli nie jesteście morsami, to porzućcie nadzieje na kąpiel, woda jest lodowata, rzadko przekracza 6°C. Jeziora niestety nie da się obejść.

Natomiast jeziora Kolsai to tak naprawdę system trzech jezior. Pierwsze z nich znajduje się niespełna 15 km od wioski. I tutaj możemy dotrzeć samochodem. Dalej już tylko piechotą albo na grzbiecie konia! Do drugiego akwenu mamy 6 km. Z plecakami, pod górę, to kawał drogi, dlatego zdecydowaliśmy się wynająć konie.

Koszt dzierżawy koni to 5.000 Tenge od konia za dzień. Do tego musimy wynająć przewodnika wraz z koniem (10.000 Tenge). Dobrze, że stawki negocjował nasz kierowca. Na koniach pokonujemy trasę pomiędzy pierwszym i drugim jeziorem, głównie lasem, po momentami dość stromej ścieżce, napotykając sporo ruszających się głazów. Wędrówka w dwie strony trwa praktycznie cały dzień, jest męcząca i dość trudna, szczególnie dla osób, które pierwszy raz siedzą w siodle. Po drodze nie ma miejsc, żeby pójść z koniem w galop. Dużo bardziej podobała nam się jazda na koniach w Kirgistanie. Nocleg spędziliśmy w jurcie. Jest ich kilka tuż przy jeziorze, ale ceny są tutaj dość wysokie. Wybraliśmy ofertę noclegu około 2 km niżej. Zjeżdżając, po prawej stronie, znajduje się spory teren wraz z 6 jurtami. Wynajęcie całej jurty kosztowało nas 13.000 Tenge (jest to kwota niezależna od ilości osób śpiących w środku).

Adjarłyprzy rzece Ile, miejscowość w pobliżu wsi o nazwie Szonży, są „gorące źródła”, ściśliej w roku 2014 wystawała jedynie rura w ziemi, z której lał się niemalże kipitok. Ale widzieliśmy budowę czegoś co wyglądało jak przyszły hotel i spa, więc możliwe że teraz te tereny są zupełnie inaczej zagospodarowane. Trochę dalej, gdzie płynąca woda jest już odrobinę zimniejsza, lokalni kąpią się, piorą dywany, i myją samochody 🙂  Do 2014 roku ciepło z głębi ziemi wykorzystywane było w budowanych nieopodal szklarniach.

Podsumowanie

Okazuje się, że do niektórych powyższych miejsc dojazd transportem publicznym jest dość problematyczny. Co prawda, można stopować, jednak my, mając ograniczony czas, zdecydowaliśmy się wynająć kierowcę z samochodem (tylko 4×4). Cała objazdówka zajęła nam 4 dni – wyjechaliśmy z samego rana, a wróciliśmy ostatniego dnia mocno po północy. Odległości w kilometrach bywają mocno łudzące, ponieważ drogi, poza głównymi, są w opłakanym stanie, często szutrowe. Podróż wydłuża się przez to niemiłosiernie. Całkowity koszt wycieczki: 150.000 Tenge za samochód z kierowcą, do tego dochodzi paliwo, ok. 160 Tenge za 1 litr. (~2 zł) Do auta mogło się zmieścić 7 osób plus kierowca. Spaliśmy pod własnymi namiotami, kierowca w samochodzie, a gotowaliśmy wszyscy razem na kuchenkach. Jeśli ktoś jest zainteresowany, możemy spróbować znaleźć namiary na agencję, z której korzystaliśmy.

Pozostałe atrakcje 

Wodospad Niedźwiedzi  – chcąc trafić pod wodospad, musimy najpierw dojechać do miejscowości Esik. Spod hostelu autobusem miejskim numer 92 dojeżdżamy na dworzec autobusowy. Na dworcu wybieramy autobus nr 351 do Esik/Ecik (koszt 150 tenge), a z Esik w dalszą drogę musimy złapać taksówkę lub lokalnego kierowcę (sami się zatrzymują). Odległość z Esik do wodospadu to  ok. 36 km. Wjazd samochodu do parku kosztuje 500 tenge. Dodatkowo należy zapłacić za wstęp do parku dla każdej osoby z samochodu. Zdecydowaliśmy się ominąć Wodospad Niedźwiedzi i podjechać na inny – Kajrakskij, położony dalej w dolinie. Szukaliśmy bardziej zacisznego miejsca, gdzie moglibyśmy w spokoju rozstawić namioty. Nasz samochód dojechał do szlabanu, przy którym widniał szlakowskaz na „jakiś wodospad”. Jak się okazało, nasz cel znajdował się 8 km dalej, wzdłuż doliny. Ścieżka była dobrze widoczna. Znaleźliśmy śliczne i odosobnione miejsce. 5 min powyżej wodospadu, podążając za ścieżką, natrafiliśmy na niespodziankę – piękny widok na góry.  Przy wodospadzie jest miejsce na  3 namioty i ognisko.

Wielkie Jezioro Ałmatyńskie – znajduje się około 30 kilometrów od Ałmaty. Położone jest na wysokości 2563 m n. p. m. i stanowi jedną z najważniejszych atrakcji turystycznych okolicy. Mieszkańcy tłumnie odwiedzają ten akwen, jednak na bezpośredni autobus możemy liczyć tylko przy ładnej pogodzie i w weekendy. Można próbować łapać stopa, co powinno się sprawdzić. Warto zwrócić uwagę, że jest to strefa przygraniczna i nie wszędzie możemy swobodnie spacerować. Na pewno ograniczone wejście jest na wschodnią oraz południową część jeziora. Trzeba szukać tabliczek informacyjnych. Pogranicznicy przechwycili nas, gdy schodziliśmy z gór i według ich wersji to oni wydają pozwolenia na przebywanie w strefie przygranicznej. Ile w tym prawdy, trudno jest powiedzieć, ponieważ w internecie krążą raczej wersje o próbie wyciągania przez nich łapówek aniżeli udzielania pozwoleń.

Muzeum geologiczne w Ałmaty – Jeśli ktoś lubi kamienie, minerały i takie „klimaty”, to możemy polecić bardzo przyjemne muzeum geologiczne w Ałmaty. Znajduje się ono w podziemiach, do których zjeżdżamy windą przemysłową. Na miejscu jest przewodnik. Muzeum znajduje się przy ulicy Dostyk Ave 85.

Zoo Ałmaty – Skusiliśmy się na wizytę w zoo głównie dlatego, żeby zobaczyć irbisy. Nie było ich, a zoo okazało się najsmutniejszym, jakie widzieliśmy. Było bardzo przybijające.

 

 
 

 
Kazachstan TREKKING

Kazachstan TREKKING

Piękna widokowo trasa o średnim stopniu trudności, po drodze noclegi tylko w namiotach, brak schronisk. Pamiętajmy, że trasa biegnie przez przełęcz prawie na 4 tysiącach metrów.

Więcej

Irkuck oraz Bajkał

Irkuck oraz Bajkał

Zwiedzanie Bajkału rozpoczyna się zazwyczaj na wyspie Olchon. Z Irkucka kursuje rejsowy autobus numer 507 (8, 10 rano). Odjeżdża on z dworca autobusowego i kosztuje 475 rubli plus opłata....

Więcej

Ala-Kol Trekking - Perła Tien Szanu

Ala-Kol Trekking - Perła Tien Szanu

Gdyby ktoś spytał o pierwsze miejsce przychodzące nam do głowy na dźwięk zdania "Chcemy tam wrócić!", bez wątpienia bylibyśmy zgodni – do Kirgii, w góry, nad Ala-Kol.

Więcej

Podziel się