Borowa – wieża widokowa
oraz ruiny Zamku Nowy Dwór

Borowa to z jednej strony najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich, który niedawno został obdarowany śliczną wieżą widokową. Z drugiej zaś jest to góra dość pechowa, żyjąca w cieniu niższego Chełmca, który w wyniku niedopatrzenia skradł jej palmę pierwszeństwa w regionie. Ale po kolei. Wałbrzyskie to takie dość nietypowe góry. Bo, pomimo dość niewielkich rozmiarów, potrafią umordować praktycznie każdego. Borowa, najwyższa z nich, ma 853 metry wysokości. Spora w tym zasługa geologii. W telegraficznym skrócie można by rzec, że tutejsze góry są pozostałościami po stożkach wulkanicznych, które po okresie aktywności zostały przykryte w oceanach warstwami skał osadowych. Ten stan nie trwał długo. Góry najpierw wypiętrzyły się, a skały osadowe wystawione na trudne warunki atmosferyczne zaczęły szybko erodować, odsłaniając wulkaniczną warstwę „pod”. To dzięki temu góry są tak strome oraz cechuje je wybitność. Spacer po nich często przypomina sinusoidę – góra, dół, góra, dół.

Borowa nie różni się szczególnie od pozostałych szczytów. Jest wyraźną kulminacją, ma strome stoki oraz sporą wysokość względną. Wydaje się być wyraźnie wyższa niż jest w rzeczywistości. Jadąc od Wrocławia czy też z zachodu łatwo ją poznacie dzięki charakterystycznej trapezoidalnej formie. Obecna nazwa szczytu została wprowadzona urzędowo w roku 1949. Wcześniej funkcjonowało niemieckie określenie Schwarze-Berg. Dlatego też czasem możecie się spotkać z nazwą Czarna Góra lub Wielka Czarna. A Góry Czarne, których najwyższym wzniesieniem jest Borowa, wchodzą w skład Gór Wałbrzyskich. Jednak Borowa ma pechową relację z nieodległym Chełmcem. Mimo że najwyższa w paśmie, paradoksalnie nie kwalifikuje się do Korony Gór Polski. Gdy Panowie mierzyli wysokość szczytów pod kątem KGP, ustawili narzędzia pomiarowe na wieży na Chełmcu, dodając mu tym samym kilka bonusowych metrów. Chełmiec nie dość, że przywłaszczył sobie miejsce w KGP, to jeszcze jest większą dominantą aniżeli Borowa. Życie nie zawsze jest sprawiedliwe.

W drugiej połowie zeszłego stulecia na szczycie była ulokowana drewniana wieża triangulacyjna. Nie wiadomo, kiedy została rozebrana, ale za to obecnie możecie tam odnaleźć trochę inną wieżę i to właśnie ona stała się przyczyną naszej wizyty w tamtejszych okolicach. Najpierw trafiliśmy na opis wieży i już wtedy wiedzieliśmy, że chcemy ją zobaczyć. Bo czy poniższa sentencja nie brzmi nadzwyczaj intrygująco? „Wieża widokowa to konstrukcja stalowa, skręcana, tworząca kształt hiperboloidy jednopowłokowej o przekroju szesnastokąta”. Próby wizualizacji nie przyniosły efektu, więc szybko zaczęliśmy szukać zdjęć a następnie planować spacer. Trzeba przyznać, że Góry Wałbrzyskie w świadomości górołazów częstokroć były i są marginalizowane. Jednak inwestycje takie jak ta, czy też bijąca rekordy popularności Wieża na Trójgarbie sprawiają, że coraz częściej turyści umieszczają je w swoich planach zapuszczając się „po nowe”. I słusznie. Wałbrzych niegdyś tak odrażający, będący symbolem miejskiego upadku, powoli się odradza, oferując coraz więcej.

Góra Borowa – wieża widokowa

Trasa, którą Wam dziś przedstawiamy, jest relatywnie krótka. Sprawny turysta zamknie się w trzech godzinach. Ale czasem nie warto się śpieszyć. Dużym plusem jest fakt, że brak własnego samochodu kompletnie nie utrudnia wyjazdu: dworzec kolejowy w Wałbrzychu opuszczają cztery szlaki turystyczne. W tym dwa, czerwony oraz żółty, które pozwolą zaplanować poniższą pętlę. Samochód zostawiliśmy pod zabytkowym wiaduktem z roku 1880, przy ulicy Szkolnej. Most robi spore wrażenie, długi na ponad 120 metrów, wysoki na 20, wspiera się na dwóch potężnych podporach w kształcie litery A. Miejsce to zasugerowali nam mieszkańcy. Jest to o tyle wygodna opcja, że tuż obok wiaduktu wiodą interesujące nas szlaki (czerwony oraz żółty).

Wałbrzych
Wałbrzych
Borowa wieża

Jeśli mielibyśmy zasugerować kierunek marszu to wybralibyśmy wejście czerwonym, a powrót w schemacie: czarny szlak plus żółty. Warto wspomnieć, że fragment szlaku czarnego, prosto od wieży na Kozią Przełęcz, nosi znaczącą nazwę „Ścieżka przez mękę” (na niektórych mapach szlak ten jeszcze nie został wyrysowany, ale na drzewach już widnieje). Dlatego, jeżeli będzie mokro i ślisko, zawsze można zejść czerwonym na drugą stronę na Przełęcz pod Borową i stąd dojść na Kozią Przełęcz. Jest to wariant dłuższy o 12 minut.  Druga kwestia to fakt, że będąc  już na wieży, wciąż będzie czekała na nas jeszcze jedna atrakcja – ruiny zamku. Natomiast fragment żółtego szlaku od ruin jest szalenie stromy. Schodząc tutaj cieszyliśmy się niezmiernie, że nie musimy nim podchodzić. Zapraszamy do spaceru!

Borowa wieża
Borowa wieża
Borowa wieża

Czerwony szlak spod wiaduktu, gdzie zostawiliśmy samochody, umyka prosto, obok familibloku po jego lewej stronie, szybko opuszcza ludzkie siedziby, uciekając w otwartą przestrzeń. A tam po 15 minutach zapuszcza się w leśną gęstwinę Parku Krajobrazowego Sudetów Wałbrzyskich. Przez kolejne 40 minut szlak porusza się wespół z zielonym imiennikiem, dość leniwie i bez ostrych podejść. Pamiętajcie tylko, że dość zaskakująco odbija w lewo (tuż obok ogrodzenia, zdjęcie poniżej). Miejcie tę kwestię na uwadze, bo my o mały włos nie pognalibyśmy prosto. Od rozwidlenia szlaków pozostaje ok. 45 min do wieży. Byliśmy już kiedyś w Górach Wałbrzyskich i trochę obawialiśmy się ich zdradzieckiego charakteru. Niby nic się nie dzieje, jest spokojnie i nagle łup! I ostro pod górę. Ale nie tutaj. Na końcu ścieżka spokojnie wychyla się na szczytową polanę, gdzie pośrodku dumnie stoi intrygująca konstrukcja.

Borowa wieża
Borowa wieża

By zameldować się na platformie widokowej usadowionej na wysokości 15,3 m trzeba jeszcze pokonać 90 schodów. Wchodzi się po spirali, niczym do wieży obronnej. Na szczycie czeka Was szesnastokątna platforma o średnicy 8 metrów. W planach jest zamontowanie lunet oraz tablic z panoramami, aby łatwiej można było odgadnąć, na co akurat spoglądamy. Nam konstrukcja niezmiernie przypadła do gustu. Jest urocza. Mamy tylko pewne wątpliwości, czy nie jest czasem za niska i czy za parę lat drzewa nieco nie przesłonią widoków, tak jak to się dzieje na Eliaszówce. Ale póki co, przy dobrej pogodzie, można dojrzeć Śnieżkę, Wielką Sowę oraz pozostałe góry Doliny Kłodzkiej, Ślężę oraz wrocławski Sky Tower.

Mimo że do budowy fundamentów zużyto 50 m3 betonu, a do wykonania konstrukcji 30 ton stali, wieża wciąż wygląda zgrabnie i lekko. Uroczyste otwarcie nastąpiło 14 grudnia 2017. Obok wieży powstała dość sporawa wiata turystyczna, która oprócz stolika z ławkami oraz stojakiem na rowery skrywa pieczątkę. Wszakże Borowa to najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich, choć przez kuriozalną pomyłkę na liście Korony Gór Polski widnieje o 2 metry niższy Chełmiec. Na otarcie łez, Borowej pozostaje obecnie miejsce w Koronie Sudetów. Choć  w naszej opinii KGP powinna zostać skorygowana. Pieczątkę znajdziecie na tylnej ściance w wiszącej szafce.

Borowa wieża

Budowa wieży znacząco poprawiła ruch turystyczny wokół Borowej. Na szlaku, pomimo kiepskiej aury, spotkaliśmy sporo osób. Mamy wrażenie, że szczyt przeżywa obecnie swoją drugą młodość. Zapewne dlatego, że jest łatwo osiągalny i że dziś mamy szanse na jakiekolwiek widoki. Niegdyś, na zalesionym wierzchołku, był z tym kłopot 😊 Natomiast najszybsza trasa wejścia wiedzie czarnym szlakiem od Pokrzywianki. To maksymalnie 50 minut spaceru, link do trasy tutaj 😊

Należy w Kamieńsku odbić z drogi Wałbrzych – Jedlina Zdrój w prawo i jechać do końca. Po lewej stronie będzie czekał na Was parking (obok pensjonatu Zacisze Trzech Gór). Na Kozią przełęcz wyprowadzi Was czarny szlak. A później ostro pod górę, ścieżką przez mękę, czyli dalej czarnym lub skręcając w lewo, trochę naokoło, ale mniej ostro, czerwonym. Co ciekawe, wspomniana wcześniej wieża ma być wykorzystywana przez nadleśnictwo Wałbrzych jako przeciwpożarowa wieża obserwacyjna. W tym celu na górnym poziomie przygotowano maszt pod montaż kamer (19,5m). Ale to nie koniec atrakcji na dziś. Czekają jeszcze na Was ruiny zamku.

Borowa wieża

Ruiny Zamku Nowy Dwór

Na zejście z Borowej proponujemy wykorzystać najpierw czarny szlak, który jest wyraźnie bardziej stromy od pozostałych. Na odcinku 600 metrów traci się około 200 metrów przewyższenia. A następnie, już od Przełęczy Koziej, najlepiej wybrać kolor żółty. Gdy dotrzecie po kilkunastu minutach do zabudowań, bądźcie czujni. Naturalnie kusi droga, która wydaje się być oczywistą kontynuacją dość szerokiej na ostatnim fragmencie ścieżki. Jednak nic bardziej mylnego. Szlak ucieka zaraz za budynkiem w lewo, a następnie zaskakująco skręca w bukowy szpaler młodych drzew. Tutaj będzie stromo. Choć to tylko kilka minut. Przez sitowie drzew przebijają się stare obwarowania. To dobrze, bo zdecydowanie wygodniej podchodzi się widząc cel. Zamkowa Góra wznosi się na wysokość 618 m. Według domysłów historyków tutejszy zamek został wybudowany jeszcze w XIII wieku. Fundatorem murowanej twierdzy był piastowski książę Bolko II.

Borowa wieża

Z uwagi na dogodną lokalizację, wcześniej znajdowała się tutaj drewniana warownia mająca chronić trakt handlowy przebiegający tędy ze Śląska do Czech. Przy okazji stanowiła część pierścienia obronnego na granicy z królestwem Czeskim. Zamek skutecznie opierał się różnym zakusom rycerzy i wojów. Nie został zdobyty podczas wojen o Śląsk za czasów panowania Bolka II, nie podołali mu pretendenci podczas wojen husyckich, opierał się dzielnie również podczas walk pomiędzy królem Węgier Maciejem Korwinem a Władysławem Jagiellończykiem.

Zamek Nowy Dwór
Zamek Nowy Dwór

Jednak, podobnie jak na Ślęży, uderzenie pioruna doprowadziło do jego upadku. Podczas burzy z roku 1581 zamek spłonął i nigdy nie został już odbudowany. Choć podczas wojny trzydziestoletniej (XVII wiek) próbowano reaktywować pozostawione fortyfikacje. Dzięki czemu dziś możemy odszukać dwie basteje z tego okresu. Ponadto ostała się brama wjazdowa, fundamenty budynków mieszkalnych, fragmenty murów obronnych oraz pozostałości po wieży. Opuszczając mury zamku powinniście mniej więcej po kwadransie zameldować się przy wiadukcie kolejowym, gdzie rozpoczynaliście dzisiejszą wędrówkę. Musimy przyznać, że zejście od ruin jest szalenie strome i zimą, przy sporej ilości śniegu, oferowało sporo frajdy 😊 

dwa pierwsze zdjęcia pochodzą ze zbiorów fotopolska.

Borowa wieża
Zamek Nowy Dwór
Borowa wieża
5.0
16

1 Comment

  1. Mi również wieża się podoba w swojej formie. I tak jak Wy, nie wiem czy za jakiś czas drzewa nie zasłonią widoków. Oby nie.

    Szczyt po wybudowaniu wieży stał się bardzo popularny. Gdy byłem na nim wiosną, w ciepły weekend, to na górze było dużo ludzi. Ogniska, posiadówka, przyjemny odpoczynek w terenie. Ale latem to pewnie dopiero tłumy tam można spotkać. Bo podejście krótkie, koło godziny i można być na górze. A to zachęca.

Write A Comment

Inline
Inline