Ślęża śląski Olimp opis szlaku

„Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako, że odprawiano na niej przeklęte, pogańskie obrzędy” niemiecki kronikarz Thiethmar XI wiek

Ślęża, która wyrosła nagle i samotnie ponad równinę Przedgórza Sudeckiego, otoczona ciemnymi lasami, częstokroć skrywa swoje tajemnicze oblicze w chmurach. Pomimo, że jest relatywnie niewysokim szczytem, mającym 718 m n. p. m., to dostrzec można ją z daleka. Wszystko to za sprawą sporej wysokości względnej, która wynosi około 500 m. Nic też dziwnego, że to tam mieli mieć swoją siedzibę pogańscy bogowie. A tytułowy cytat jest najstarszym zachowanym zapisem o Ślęży, pióra niemieckiego kronikarza Thietmara.

Mieszańcy Wrocławia powiadają, że Ślęża to najbardziej wysunięty na południe park miasta. I przybywają tutaj licznie w pogodne weekendy. Ze stolicy Dolnego Śląska w łatwy sposób można dotrzeć na szlak po przejechaniu dosłownie 30 kilometrów. Najlepiej kierować się na miejscowość Sobótka, lub po prostu wskoczyć w autobus 502. Zaliczamy ją również do Korony Gór Polski.

Nieco genezy i historii

Wielu osobom Śląska Góra Bogów swoimi stożkowatymi rysami przywodzi na myśl wulkaniczne dzieje. W czasach nowożytnych panowało generalnie przekonanie, że to zastygły wulkan. Jednak to nie komin wulkaniczny, a enklawa skał głębinowych, wyniesionych podczas ruchów tektonicznych. Na dzisiejszy kształt skał miał spory wpływ wielki i gruby na kilkaset metrów lądolód, który panoszył się w tych okolicach ok. 700 tys. lat temu, w okresie zlodowaceń plejstoceńskich. Pokrywał on swoim zasięgiem całą okolicę. Na tym morzu lodowego pustkowia znajdowała się jedna, jedyna 200 metrowa wyspa. Ślęża. To ona stała się zaczątkiem życia na tych terenach. W geologii fachowa nazwa takiej powierzchni erozyjnej wystającej ponad lądolód nazywa się nunatakiem. Surowe warunki doprowadziły do znacznej erozji wystającej jej części, czego efektem są spotykane dziś wokół szczytu gołoborza.

W epoce brązu żyzne gleby lessowe skusiły ludzi do osadnictwa na tych terenach. I to zapewne wtedy zaczął formować się tutejszy ośrodek kultowy. Śląski Olimp. To wtedy Ślęża została poświęcona Słońcu, natomiast sąsiednia Radunia, Księżycowi (kult lunarny). Pogański kult solarno-lunarny przetrwał kilka stuleci i musiał ugiąć się dopiero pod ciężarem chrystianizacji na przełomie X i XI wieku. Czemu tak późno, skoro Mieszko przyjął chrzest dobrą chwile wcześniej? Pierwotnie nowa religia była praktykowana przez najwyższe stany, a z zwykła ludność wciąż była pogańska. Konwersja religijna wymagała czasu.

Jeszcze w XI wieku, kiedy w sąsiedztwie dominowało chrześcijaństwo, na Ślęży nadal odbywały się stare słowiańskie obrzędy. Podczas święta w najkrótszą noc roku, święta radości i pojednania, Słońca i Księżyca, palono ogromne ogniska zwane Sobótkami. Jak widać święto było bardzo mocno związane z górą, skoro najbliższa miejscowość zyskała właśnie nazwę Sobótka. A niemiecka nazwa Ślęży brzmi Zobtenberg, czyli właśnie Góra Sobótka.

A skąd nazwa?

Natomiast sama nazwa góry pochodzi ze sporym prawdopodobieństwem od starosłowiańskiego wyrazu śleg (wilgoć, błoto czy mokrość), które oznaczało miejsce podmokłe, często skrywające się we mgle. A tutejszy mikroklimat, z licznymi opadami, burzami, sporą wilgotnością, aż nadto spełnia określenie śleg. Od powyższego słowa swoje nazwy miały również wziąć pobliska rzeka Ślęża wypływająca z Wzgórz Dobrzenieckich, a w dalszej kolejności tutejsze plemię Ślężanie i cała kraina – Śląsk.

Ślęża

Dojazd / Parking / Szlaki

Dojazd z Wrocławia jest bardzo wygodny. Samochodem to tylko nieco ponad 30 km. Natomiast jeżeli poruszacie się komunikacją publiczną, to najlepiej do wycieczki wykorzystać autobus 502. Dojeżdża on nie tylko do samej Sobótki, ale również Pod Wieżycę oraz na przełęcz Tąpadła, czyli łączy dwa najbardziej popularne szlaki. Pomimo niewielkich rozmiarów masywu, Ślęża została bardzo mocno opleciona siecią szlaków. Można wybierać do woli.

  • Sobótka czerwony – 1h 48 min – najbardziej popularna trasa. Na samym początku znajduje się kilka sporych parkingów, wszystkie płatne. Powrót ze szczytu proponujemy odbyć żółtym szlakiem do schroniska „Pod Wieżycą”. Taki układ został zresztą przez nas poniżej opisany 😊
  • Dom Turysty Pod Wieżycążółty – 1h 42 min. Pod samo schronisko, jeśli nie jesteście mieszkańcami, nie można podjechać. Samochód najlepiej zostawić na tym samym parkingu, co wyruszając w podróż czerwonym szlakiem.
  • Sobótka Górnaniebieski – 1h 55 min. Po drodze możecie odwiedzić Pałac. Po wielu modyfikacjach i przebudował dominują tutaj formy gotyckie oraz renesansowe.
  • Zalew Sulistrowickiczerwony – 1h 41 min. Jeżeli lubicie nocować pod namiotem, to tutaj odnajdźcie camping. Parking znajduje się tuż przed zalewem, po prawej stronie.
  • Przełęcz Tąpadłażółty – 1h 21 min. Jest to idealny szlak, gdy macie pod opieką małe dzieci. Od przełęczy, aż po sam szczyt prowadzi utwardzona kamieniami droga, którą śmiało możecie pokonać wózkiem dziecięcym. Jest to najłatwiejszy szlak. Na przełęczy znajdują się trzy parkingi. Jednak pomimo tego, w słoneczne dni, może się okazać, że nie znajdziecie tutaj miejsca. Warto być wcześniej 😊
  • Przełęcz Tąpadłaniebieski – 1h 46 min. Druga opcja na spacer z przełęczy. Prowadzi obok Kazalnicy i przez Olbrzymki.

Ślęża z Sobótki opis szlaku

Sama trasa zajmie Wam mniej więcej 3h. Jednak warto doliczyć przynajmniej dwa kwadranse na szczycie. Choć dla wielu to i tak będzie za mało, bo jest tu co robić 😊 Zostawiając samochód na parkingu (w sezonie płatny) czeka na Was pierwsza decyzja – którym szlakiem wejść, a którym zejść. Sami zdecydowaliśmy się na wariant, aby najpierw podejść w kierunku Domu Turysty Pod Wieżycą i stąd odbić w lewo na żółty szlak. Pod schronisko obowiązuje zakaz wjazdu. Chyba, że tam nocujecie, bądź przybyliście tutaj w inny dzień, niż w dzień wolny od pracy.

Tuż za parkingiem odnajdziecie pierwszą rzeźbę. Mnicha. Choć szczerze powiedziawszy, sami odrobinę się dziwimy skąd taka nazwa. Nam bardziej przychodzi na myśl ogromny kręgiel. Na szczęście po 10 minutach dreptania asfaltem, na wysokości schroniska, szlak odbija na prawdziwy leśny dukt. Najpierw symboliczna brama, a zaraz później, ku ogromnemu zdziwieniu kolan, szlak zaczyna piąć się prawie pionowo w górę. Ale jak to? Że aż tak? Spójrzcie sami na wykres wysokości na mapie powyżej 😊

Wieżyca 415 m  – Wieża Bismarcka

Na szczęście w miarę szybko, spomiędzy drzew, wyłoni się masywna sylwetka granitowej budowli. Jest to jedna ze 172 zachowanych do dziś wież Bismarcka. Pierwsze wieże zaczęły wyrastać jeszcze za życia Ottona od roku 1869 i były tworzone przez ponad 60 lat, mając za zadanie rozsławić Żelaznego Kanclerza, człowieka, który przyczynił się do zjednoczenia Niemiec. Powstawały na całym świecie w społecznościach niemieckich. Łącznie powstało około 240 takich budowli. Tutejsza konstrukcja powstała w oparciu o projekt drezdeńskiego architekta Wilhelma Kreisa pod tytułem „Zmierzch Bogów” w roku 1907. Choć konstrukcja pierwotnie miała powstać na szczycie Ślęży, finalnie zdecydowano się na niższy szczyt, na Wieżycę.

Niegdyś na szczycie 15 metrowej wieży znajdowała się wielka misa ogniowa, w której był rozniecany ogień podczas różnych wydarzeń. Po wojnie wieża popadła w znaczną ruinę. Na szczęście dzięki staraniom mieszkańców Sobótki, wieża ta została odnowiona i oddana zwiedzającym do dyspozycji. Jest czynna tylko weekendowo przy dobrej pogodzie, w miesiącach letnich, od godziny 10 do 16, za drobną opłatą. W środku odnajdziecie wystawę historycznych widokówek wieży (na których widać, że szczyt był pozbawiony drzew) oraz 60 schodów wiodących na szczyt. Niestety nie odnajdziecie już tutaj misy, ale podobno czeka Was całkiem przyjemna panorama 😊 Najsłynniejszą zachowaną wieżą Bismarcka w Polsce jest konstrukcja na Wielkiej Sowie. Łącznie, do dnia dzisiejszego, na terenach polskich zachowało się takich konstrukcji zapewne 17 (co do niektórych są pewne wątpliwości, czy to faktycznie wieże Bismarcka). Zaraz po wojnie Wieżyca została przemianowana na Górę Kościuszki, jednak nazwa się nie przyjęła i powrócono do poprzedniej.

Wieżyca
Wieżyca
Wieżyca
Wieżyca
Wieżyca

Pierwszy postój na drugie śniadanie

Nawet jeśli nie planujecie zwiedzania wieży, to Wieżyca jest dobrym miejscem na pierwszy odpoczynek. Jest tutaj kilka ławeczek, gdzie spokojnie możecie przycupnąć. Jednak Ślęża nie daje o sobie zapomnieć, przynajmniej zimą i późną jesienią, spomiędzy drzew zerka na nas i nawołuje. Szlak wiedzie najpierw odrobinę w dół, a później wygodnie, w zasadzie przez dłuższą chwilę do połączenia szlaków, praktycznie po płaskim. To tutaj, przy wiacie, z lewej strony, przybywa czerwony szlak od Sobótki. Od tej pory oba szlaki podążają już wspólnie. Niedługo dotrzecie do jednej z bardziej intrygujących atrakcji na szlaku. Nie sposób jej przegapić.

Tuż przy szlaku, po prawej stronie, znajduje się spora klatka z dwiema rzeźbami. Dość niecodzienna z nich para. „Panna z rybą” oraz „Niedźwiedź”. To też w zasadzie chichot historii, biorąc pod uwagę legendę. Klatka jest w opłakanym stanie, siatka poszarpana, rozdarta, wygląda marnie, tak jakby mieszkańcy niedoli próbowali czmychnąć w las, do swoich. Granitowa postać z rybą została odnaleziona w roku 1733 w nieodległym rumowisku skalnym. Los pozbawił ją już głowy, nie ma też prawego ramienia, ani nóg poniżej kolan. Postać przyodziana w pofałdowaną szatę, trzyma oburącz wieeeelką rybę. Rys klatki piersiowej oraz brak taliowania sugeruje, że był to mężczyzna. Jednak pod wpływem legendy przyjęła się jako Panna. „Panna z Rybą”. Towarzysz jej Niedźwiedź. I jego los nie oszczędził. Spore ubytki w przednich kończynach sprawiły, że rzeźba przez długi czas była ustawiona pionowo. Na obu rzeźbach został naniesiony znak ukośnego krzyża.

Panna z rybą
Panna z rybą

A teraz legenda

Niegdyś na szczycie Ślęży był zamek. Zamek, na którym służyło kilka niedźwiedzi, ku uciesze włodarzy oraz gości. Jeden z niedźwiedzi zaprzyjaźnił się wyjątkowo z służąca Gertrudą. Na polecenie Pani zamku co jakiś czas udawała się ona do wioski po świeże ryby, za którymi zwierzak wprost szalał. Gdy pewnego razu Gertruda długo nie wracała, niedźwiedź wyruszył jej naprzeciwko. Gdy spotkali się, zwierz był już mocno zniecierpliwiony, a Gertruda jak to miała w zwyczaju, zaczęła się droczyć i uskakiwać z przysmakiem. Niedźwiedź mocno natarł, służąca zaczęła się bronić, ranna sięgnęła po długą szpilę z chusty i atakiem rozpaczy przebiła oprawcy oko, dosięgając mózgu. Niedźwiedź padł martwy, tak samo jak ze służącej uszło życie. Gdy wnet zostali odnalezieni, miś leżał martwy przy nogach służącej, skąpany we własnej krwi. Pani zamku zarządziła, aby w owym miejscu postawić pomnik, który stoi po dziś dzień.

Od skamieniałej pary trzeba liczyć około 40 minut na szczyt. Nim wkroczycie na szeroką polanę, anonsować ją będzie wysoki nadajnik. Na szczycie zastała nas totalna cisza. Jak za dawnych, pogańskich lat. Zupełnie inaczej prezentuje się Ślęża latem, w weekend. Gwar rozmów, grille, biegające dzieci, a nawet dobiegające dźwięki mszy. Taki miszmasz.

Panna z rybą
Panna z rybą
Panna z rybą
Panna z rybą

Ślęża – co odnajdziecie na szczycie

  • Kościół pod wezwaniem Nawiedzenia NMP z 1852 roku.
  • Obok kościoła, po prawej stronie, znajduje się granitowa rzeźba niedźwiedzia.
  • Kolejno odnajdziecie granitowy krzyż milenijny postawiony w 2000 roku.
  • Wiata turystyczna.
  • Dom Turysty im. Romana Zmorskiego z roku 1908.
  • Radiowo Telewizyjne Centrum Nadawcze Ślęża – RTCN Ślęża z roku 1958 wraz z masztem anteny nadawczej z 1972 roku, wysokim na 136 metrów.
  • Betonowa wieża widokowa, choć do niej akurat trzeba podejść. Z polany nie rzuca się w oczy i gdyby nie kierunkowskazy nie odnaleźlibyśmy jej.

Zamek oraz Kościół

Aby zaznaczyć swoją władzę nad regionem, na początku XII wieku, paladyn dworu królewskiego Bolesława Krzywoustego, Piotr Włostowic zbudował na szczycie Ślęży klasztor augustianów. Jednak mnisi z niewiadomych powodów z czasem porzucili nieprzychylną klimatycznie górę na rzecz włości we Wrocławiu. Oczywiście, Ślęża wydawała się naturalnym miejscem do umiejscowienia warowni. I tak też się stało. Uczynił to Bolko II Mały, książę świdnicki. Przeprowadzone w roku 2005 badania archeologicznie potwierdzają, że pod kościelną podłogą znajdują się średniowieczne mury. Zamek nie miał szczęścia. Z końcem XIV wieku stał się siedzibą rozbójników, później husytów i znów rzezimieszków. Zdobywany, plądrowany, nie odzyskał swojej niegdysiejszej świetności. Aż w końcu, w roku 1543, nad Ślężę przybyła potężna burza, która położyła kres historii warowni. Podczas wichury zawaliła się wieża, a zamek opustoszał.

Ślęża
Ślęża
Ślęża

Nieco później, na jego ruinach powstała najpierw drewniana kaplica. To na niej wybudowano później barokowy kościół. Jednak Ślęża nie była szczęśliwym miejscem dla inwestycji strukturalnych. Siły natury dały jeszcze raz o sobie znać. Kolejna burza, choć tym razem swój udział miał siarczysty piorun i kościół spłonął. Był to rok 1834. Kościół, jak łatwo się domyślić, został odbudowany, a w jego południową ścianę, tuż nad bocznym wejściem, wmurowano tablicę fundacyjną. Dodatkowo z inicjatywy Ślężańskiego Towarzystwa Górskiego, na wieży umieszczono żelazny balkonik, pełniący rolę wieży widokowej. Zwiedzanie samego kościoła jest bezpłatne i jest możliwe w soboty oraz niedziele w godzinach 11-17. Jednak jeśli chcecie wejść na wieżę widokową, a także zejść do podziemi, gdzie można zobaczyć absydy, czyli fragmenty murów niegdysiejszego zamku „Hus”, wówczas trzeba uiścić opłatę/cegiełkę na utrzymanie budowli w wysokości 5 zł dorośli (dzieci nieodpłatnie).

Ślęża wieża widokowa

Jeśli przybędziecie w tygodniu, gdy kościół będzie zamknięty lub nie chcecie płacić za widok z góry, to jeśli obejdziecie go z prawej strony i podążycie za ścieżką, traficie do nieodległej żelbetonowej wieży. Pochodzi ona z początku zeszłego stulecia i prawdopodobnie miała służyć geodetom do pomiarów triangulacyjnych. Wieża ma 12 metrów wysokości, składa się z trzech kondygnacji i przez swój wręcz brutalizm architektoniczny nieco gryzie się z górami. Ale widoki są niezłe. Dodatkowo warto pamiętać, że w masywie Ślęży są trzy wieże widokowe i ta jako jedyna jest bezpłatna 😊 Pozostałe dwie płatne to Wieżyca oraz platforma na sąsiednim kościele.

Ślęża
Ślęża
Ślęża
Ślęża
Ślęża
Ślęża
ślęża
Ślęża

Niedźwiadek oraz pozostałe kultowe rzeźby

Teraz przejdźmy do najciekawszego. Do kultowych rzeźb na Ślęży. W zasadzie więcej tutaj pytań, wątpliwości oraz magii, aniżeli pewników. Nawet do końca nie możemy być pewni, czy rzeźba na szczycie faktycznie przedstawia niedźwiedzia. Potencjalna obecność kultury celtyckiej w tych rejonach sprawia, że niektórzy badacze sugerują, iż granitowy posąg przedstawia dzika. Zwierzę to w wierzeniach starożytnych Celtów stanowiło personifikację sił przyrody. Wierzono, że kto spożywa mięso dzika, otrzymuje jego siłę, czasem nawet młodość.

Mięso było spożywane podczas rytualnych uczi, a Biały Dzik był symbolem druidów. Zwyczajnie, dzik był istotnym elementem kultury Celtów, więc czemu to nie on teraz stoi na szczycie Ślęży? W okresie chrystianizacji, w średniowieczu, w celu odkupienia grzechów, obrzucano pogańskie rzeźby kamieniami. Dlatego niestety niektóre mocno ucierpiały. Nasza rzeźba do zeszłego wieku znajdowała w nieodległych Strzegomianach, po czym została przeniesiona na szczyt masywu. Kolejną budzącą wątpliwością jest wyryty znak X pod brzuchem zwierzaka. Takich ukośnych krzyży w obrębie Masywu odnajdziecie sporo. Znak ten również jest łączony z Celtami.

Ślęża
Ślęża

Tajemne znaki X

W ten sposób w kulcie solarnym, po długiej ewolucji było przestawiane Słońce (pierwotnie był to okrąg z odchodzącymi promieniami, później koło z przecinającymi się w środku dwiema liniami, aż zostało samo X. Jednak prawda w tym przypadku wydaje się być dużo bardziej trywialna. W roku 1209 augustianie, którzy posiadali całość góry na własność, podpisali z księciem Henrykiem Brodatym „aneks do umowy” i Ślęża została podzielona. Należało wytyczyć granice. W tamtych czasach najprościej było użyć topora i wyciąć na drzewach znak ukośnego krzyża. Nieco łatwiej jest ciąć ukośne linie aniżeli czysto pionowe i poziome. A warto wspomnieć, że wszystkie zachowane na zboczach Ślęży znaki ukośnego krzyża znajdowały się wzdłuż aneksowanej granicy. Do pozostałych kultowych rzeźb na Ślęży zaliczamy:

  • Panna z Rybą, którą możecie odnaleźć na czerwonym szlaku z Sobótki. Postać pozbawiona głowy i nóg, jednak odziana w długą szatę, trzyma oburącz wielką rybę. Również posiada znak X.
  • Niedźwiedź numer dwa – odnajdziecie go razem z Panną z Rybą w tej samej klatce. Niestety jest pozbawiony przednich łapek. W przeciwieństwie do pobratymca ze szczytu, znak ukośnego krzyża widnieje na grzbiecie.
  • Mnich – znajduje się przy ulicy Armii Krajowej, pomiędzy parkingiem a Domem Turysty Pod Wieżycą. Choć niewidoczne dla turysty, na rzeźbie są dwa znaki X. Pierwszy na podstawie bazy (od spodu). drugi na głowicy (na górze). Wg teorii – rzeźba była przewrócona w okresie wykreślania granic, stąd takie umiejscowienie znaków.
Ślęża

Tajemnicze Kręgi/wały

Jest ich tutaj kilka i nie tylko na samej Ślęży. I co ciekawe, największy z nich znajduje się na sąsiedniej Raduni. Natomiast na samej Ślęży, przypuszcza się, że zostały usypane aż trzy. A i nie należy zapominać o jednym na Wieżycy. Takie kręgi nie pełniły żadnych zadań defensywnych. Przyjmuje się, że wyznaczały granicę miejsc świętych, gdzie były odprawiane obrzędy pogańskie. Granica pomiędzy sacrum a profanum. Były ułożone z różnej wielkości bloków skalnymi, bez użycia zaprawy. Między dwiema zewnętrznymi ścianami, wnętrze było uzupełniane drobnymi kamieniami oraz żwirem. Na Raduni taki wał miał długość około 2km, był szeroki nawet do 5 metrów i wysoki na 0,5m.

Ślęża schronisko

Gdy szukaliśmy możliwości noclegu w okolicy, bardzo szybko odnaleźliśmy informacje o Domu Turysty na szczycie. Jednak jak się okazało, kilka lat temu oficjalnie obniżono jego kategorię, w wyniku czego nie obowiązuje tutaj regulamin PTTK i niestety nocleg nie jest możliwy. Obiekt z uwagi na problemy z wodą prowadzi jedynie działalność gastronomiczną. Jeśli spojrzeć na historyczne zdjęcia, czy widokówki, to budynek wyglądał przepięknie.

Niestety przebudowa z lat 60 tych zeszłego wieku sprawiła, że stracił nieco na swoim uroku. A jeśli dodać do tego sąsiedztwo okrutnie betonowego RTCN, to smutek łapie człowieka, że miejsce z takim tłem historycznym i potencjałem wygląda obecnie w ten sposób. Jednak warto wspomnieć, że właśnie z uwagi na wybitne położenie Ślęży zdecydowano się umiejscowić Centrum, które może się pochwalić byciem jednym z najlepszych pod względem obsługiwanej powierzchni w Polsce. Wydaje nam się, że tylko obiekt w Górach Świętokrzyskich wypada lepiej. Finalnie noc spędziliśmy w Domie Turysty Pod Wieżycą, skąd na szczyt jest nieco ponad 1,5h. Drewniane rzeźby na zdjęciach z początku wpisu to właśnie Ogród Bajęd 🙂

Prawie przez cały XIX wieku rokrocznie na Ślęży odbywały się huczne imprezy niemieckich studentów z Wrocławia. Tak zwane komersy. Miały one na celu upamiętnienie wyprawy ochotników pod dowództwem Adolfa Lützowa z roku 1813. Ekspedycja wyruszyła z pobliskiego Rogowa Sobóckiego, by stawić opór wojskom Napoleona. Początkowo ekspedycja odnosiła sukcesy, prowadząc działania zaczepne i taktykę wojny podjazdowej. Jednak finalnie została zdziesiątkowana przez Francuzów. Pomimo tego Lützow i jego żołnierze zapisali się wśród niemieckich tradycji patriotycznych i niepodległościowych.

Ślęża
Ślęża

Ślęża legendy

Jak przystało na miejsce wyjątkowe, gdzie przeplatało się tyle wierzeń, Ślęża może pochwalić się całkiem sporą ilością legend. Przedstawimy w zasadzie skrócony zarys tylko jednej z nich, opowiadającej o tym, jak ta góra powstała. A jak łatwo się domyślić, w przypadku takich historii mamy tutaj do czynienia z elementem zła i dobra. Bo gdy okazało się, że ludzie żyją szczęśliwie i bez trosk, czorty poczuły się zazdrosne i postanowiły zaburzyć panujący wokół Ślęży ład, szczególnie, że wejście do piekielnych podziemi było ulokowane w okolicach dzisiejszej Sobótki. Plan był prosty. Biesy postanowiły zasypać krainę kamieniami, utrudniając ludziom los. Taki wymyśliły plan. Gdy diabły znosiły głazy i wielkie bloki skalne w okolicach Raduni, zostały zaatakowane przez anielski korpus ekspedycyjny.

Rozgorzała zaciekła bitwa. Jedni i drudzy ciskali w przeciwników ogromne głazy, jednak były one tak ciężkie, że nie dolatywały do przeciwnika i spadały po drodze. Na nieszczęście dla czortów, głazy zasypały wejście do piekieł, a następnie utworzyły górę Ślężę. Sytuacja wymykała się spod kontroli, aż w końcu poirytowany sam Lucyfer wziął sprawy w swoje ręce. Przybył na miejsce i wziął się ostro do roboty. Jednakże pierwszy „okruch” skalny, którym cisnął nie doleciał do celu. Skała spadła i utworzyła górę Stolna. Wieżyca okazała się być drugim chybionym pociskiem.Gdy poirytowany Szef szefów zastępów piekielnych tupnął nogą, ziemia zatrząsała się tworząc przełęcz Tąpadła. Plotka głosi, że bezdomne czorty do tej pory ślą pioruny w Ślężę, aby ta rozłupała się i uchyliła wejście do piekieł. Kto nie wierzy w historię, niechaj sprawdzi, gdzie na kontynencie europejskim odnotowuje się największą częstotliwość burz z piorunami. Przypadek? raczej nie 😊

Grafiki oraz stare pocztówki pochodzą ze strony fotopolska.eu

Ślęża
Ślęża
Ślęża
Ślęża
5.0
15

Write A Comment

Inline
Inline