Słowacki RAJ

Jest tu pięknie i relatywnie blisko, dlatego miejsce to jest wyśmienite na krótki, nawet weekendowy wyjazd. Park Narodowy Słowacki Raj oferuje wiele szybkich, niezbyt męczących tras, które pomimo tego dostarczają nam ogrom emocji. Średni czas przejścia jednej doliny to około 2-4 godziny do góry i następnie łatwy powrót do punktu wyjścia. Spotkamy tu liczne drabinki, mostki, łańcuchy i wiele innych ułatwień. Paradoksalnie, pomimo tego, że rejon ten nosi nazwę Gór Straceńskich, to nie są to góry, tylko rozległym krasowym płaskowyżem. Na przemierzaniu tych rajskich zakamarków spędziliśmy prawie tydzień. Z istotnych kwestii należy pamiętać o ubezpieczeniu, gdyż potencjalna akcja poszukiwawczo-ratunkowa na Słowacji jest płatna.

DOJAZD

Auto: Jeżeli jedziemy samochodem, najlepiej jest kierować się na miejscowość Hrabusice, położoną nieopodal słowackiego Popradu. Z Krakowa to niespełna 3 godziny jazdy samochodem (ok. 170 km). Jedziemy przez Nowy Targ i granicę w Jurgowie. Skąd już tylko 65 km na miejsce.

Komunikacja publiczna: Z Krakowa do Popradu kursuje linia autobusowa Tiger Express, a bilety kosztują od 29 zł w promocji. Autobus jedzie docelowo do Kosic. Natomiast w okresie wakacyjnym, od 17. czerwca do 16. Października, z Zakopanego również do Popradu codziennie kursuje autobus firmy Strama. Bilet kosztuje 22 zł. U kierowcy można zapłacić zarówno w złotówkach, jak i w euro. W wakacje warto rozważyć zakup biletu z wyprzedzeniem.

Można również próbować, dostać się słowackimi autobusami CSAD na miejsce, choćby z Łysej Polany. Tutaj sprawdzi się wyszukiwarka słowackich połączeń, zarówno tych autobusowych, jak również kolejowych. Natomiast jeżeli ktoś zdecyduje się podróżować koleją, to pociągi osobowe zatrzymują się na stacji Vydrnik, skąd mamy już tylko 2,5 km do Hrabusic i kolejne dwa w góry. Wysiadając w Spiśskich Tomaśovicach dystans  ten skróci się do ok. 2 km. Co ciekawe, polscy studenci studiów dziennych do 26. roku życia mogą podróżować słowacką koleją za darmo. Cała procedura nie jest specjalnie skomplikowana  i wygląda następująco:

  • Pobieramy i wypełniamy wniosek (możemy go otrzymać również na dworcu kolejowym).
  • Wniosek zanosimy do specjalnie oznaczonych kas KVC wraz z wymaganymi dokumentami potwierdzającymi nasze uprawnienia do zniżki. Niestety kasy KVC znajdują się tylko na większych dworach. Co prawda można zostawić dokumenty w mniejszej kasie, ale karta zostanie wyrobiona do 3 dni roboczych.
  • Odbieramy specjalną kartę.
  • Każdorazowo przed podróżą z kasy kolejowej pobieramy bezpłatny bilet.

Ponadto bezpłatnie słowackimi pociągami mogą jeździć dzieci do 15-go roku życia, emeryci powyżej 62. roku życia, renciści oraz sieroty pobierające rentę rodzinną. Bezpłatnymi podróżami NIE są objęte pociągi IC i pociągi międzynarodowe.

NOCLEGI

Zagłębiem noclegowym dla Słowackiego Raju są Hrabusice, mała mieścina ze sklepem spożywczym, barem, restauracją i przyjemnym klimatem. Stąd już do bram parku są tylko dwa kilometry. Noclegi można próbować wyszukać poprzez poniższą wyszukiwarkę. My natomiast nocowaliśmy na polu namiotowym, tuż u wrót parku. Wybraliśmy Podlesok, ponieważ jest najlepszą bazą wypadową na tutejsze szlaki. W tygodniu poprzedzającym majówkę zarówno na polu namiotowym jak i na szlakach było pusto.

Szlaki w Słowackim Raju

Wejście do Słowackiego Raju jest płatne. Osoby dorosłe płacą 1,5 €, a dzieci do 15 lat jedynie 0,5 €. Czasami warto zakupić bilet kilkudniowy. 3-dniowy kosztuje 3,5 €, a 5-dniowy 6 €. Są to ceny z jesieni 2015. Wraz z biletem wstępu możemy kupić mapę Parku za około 4 €. Planując wycieczki, powinniśmy uważnie przyjrzeć się szlakom, ponieważ wiele tras, głównie dolinami jest jednokierunkowa. Zwornikiem szlaków jest Klasztorisko, przez które prawie na 100 % będziemy przechodzić. Znajdują się tu ruiny starego XIII-wiecznego klasztoru oraz małe schronisko. W przeszłości była tu osada zakonna oraz mały gród zwany castrum Lethon („zamek letański”). Miejscowi znajdowali tutaj schronienie przed zagrożeniami, choćby tatarskimi ordami. Parkingi przy wylotach dolin są osobno płatne, w Podlesoku płaciliśmy 2 €. Warto mieć lepsze obuwie, ponieważ często bywa tu ślisko, a niektóre szlaki są poprowadzone środkiem strumieni. Polecamy również spakować dodatkową bluzę, bo w wąwozach czasem jest chłodno. Osoby mające lęk wysokości mogą mieć spore problemy, ponieważ progi dolin pokonuje się za pomocą metalowych drabin, nawet kilkunastometrowych. Są one bez dodatkowego zabezpieczenia.  Ponadto znajdziemy sporą ilość kładek, drewnianych mostków, czy też metalowe klamry. Warto omijać miejscowość Letanowce, ponieważ na skraju lasu znajdziemy dość mało przyjemną cygańską osadę.

Piękna jest podobno Dobszyńska Jaskinia Lodowa, ale tutaj jeszcze nie trafiliśmy, pomimo że jest to również jedna z największych atrakcji parku 😉

Mapy:

Planując nasze wycieczki w domu korzystaliśmy z dwóch map on-line, mimo, że czasówki na nich nie zawsze się pokrywają dają pewne wyobrazenie o długości tras.

1 - Sucha Bela 

To właśnie tą krasową dolinę turyści wybierają najczęściej. W sezonie średnio pojawia się tutaj 1000 osób dziennie. Dużo. Na znacznej długości Sucha Bela ma charakter skalnego wąwozu, którego środkiem płynie potok, od którego wzięła nazwę. Warto wybrać się tam wcześnie rano, żeby spokojnie cieszyć się widokami i nie stać w kolejkach do drabinek. Ten skalny wąwóz był zadziwiająco bardzo długo niedostępny, zresztą podobnie jak pozostałe zakątki Słowackiego Raju. Dopiero w 1900 roku Martin Róth, taternik i lokalny działacz turystyczny podjął pierwszą próbą przemierzenia doliny. Wyprawa dotarła do Misowego Wodospadu, który okazał się wówczas nie do pokonania i dopiero dziesięć lat później udało się przejść całość doliny.

Szlak jest oznaczony kolorem zielonym i zaczyna się nieopodal campingu Podlesok. Jest jednokierunkowy. Do Misowego Wodospadu docieramy po ok. 1 godzinie marszu. Będzie to najbardziej widowiskowe przejście w całej dolinie. Misowy Wodospad jest najwyższym wodospadem, jaki spotkamy w Suchej Beli. Jego wysokość to 29,5 m. Wspinamy się po jego lewej stronie systemem drabinek, wchodząc w nieznane. Pomiędzy drabinkami napotkamy pierwsze metalowe półki zwane stúpačky. Są one charakterystyczne dla Słowackiego Raju. Nieopodal czeka nas kolejna, lecz nieco krótsza drabinka i piękny Okienkowy Wodospad, wysoki na 12,5 m oraz odrobinę dalej spływający trzema kaskadami z wysokości ok 10 m, Wodospad Korytowy. Na naszej trasie pojawi się jeszcze Boczny Wodospad (8 m wysokości). Przejście całej doliny powinno nam zająć nieco ponad 2 godziny. Ale pamiętajmy, że musimy jeszcze doliczyć czas na powrót. Minimum 1h 40 min (żółty + czerwony szlak). Warto zejść choćby do Klastoriska i wrócić przełomem Hornadu wchodziąc wcześniej na Tomasovsky Vychlad, ale o tym osobno.

2 - Piecky 

Prawie cały ruch turystyczny Słowackiego Raju skupia się na Suchej Beli oraz na przełomie Hornadu. Tutaj oraz w kolejnej dolinie, Velky Sokol, jest spokojniej, co nie znaczy mniej spektakularnie. Nazwa doliny pochodzi od zagłębień w formie pieca u podstaw wodospadów, które zostały stworzone przez spadające wody potoków. Szlak przez Piecki oznaczony jest kolorem żółtym i na jego przejście potrzebujemy około 2 godzin. Jednak, aby dotrzeć na miejsce z pola namiotowego Podlesok , potrzebujemy dodatkowej godziny. Z campingu wybieramy szlak zielony, odchodzący na zachód, lub zwyczajnie podjeżdżamy samochodem. Przejście wąwozu jest również jednokierunkowe, w górę potoku. Tradycyjnie znajdziemy tutaj liczne drabinki, stúpačky oraz łańcuchy. Jest dziko i pusto. W dolinie spotkamy trzy duże wodospady: Velky, Kaskady oraz Terasovy, który powstał po zawaleniu się jaskini. Najwyższy z nich, Velky ma 13 m, reszta po 8.

Trasa jest typowa dla słowackiego raju, to znaczy szlak zaczyna się łagodnie wąwozem, który następnie powoli się zacieśnia, a dnem płynie leniwie potok. Dlatego tak zaskakująca jest nagła pionowa ściana i Velky wodospad, który pojawia się niespodziewanie. Finalnie trasa wyprowadza nas na malowniczą Małą Polanę.

3 - Velky Sokol 

Naszym zdaniem jest to najładniejsza i najbardziej dzika trasa. Wąskie przejścia i ściany wąwozu sięgające 300 m, a do tego pustki na szlaku. Jest to jedna z najdłuższych dolin Słowackiego Raju. Jeśli wrócimy kiedyś do Słowackiego Raju, to z pewnością swoje kroki skierujemy tu.

4 - Przełom Hornadu + Tomasovsky vyhlad

Drugim symbolem Słowackiego Raju jest szlak biegnący Przełomem Hornadu. Jest piękny i atrakcyjny. I pełen ludzi. Jego pierwsze przejście nastąpiło w roku 1906. Śmiałkowie wykorzystali wówczas ostrą zimę i lód na rzece. A co ciekawe, kilka miesięcy później nastąpił pierwszy spływ. Nie kajakiem, ale na tratwie.

Szlak jest oznaczony kolorem niebieskim, łączy miejscowości Podlesok i Cingov i nosi nazwę Szlaku Ratowników Górskich. Ma kilkanaście kilometrów długości. Trasa cały czas podąża wzdłuż rzeki, która tworzy tutaj dolinę o charakterze kanionu. Gdy zabraknie zbocza, ścieżka podprowadzi licznymi metalowymi platformami wbitymi w skałę kilka, kilkanaście metrów nad nurtem rzeki. Czasami trzeba się mocno nagimnastykować by nimi przejść. Gdzieniegdzie skały wybrzuszają się tworząc przysłowiową literkę D, pozostawiając bardzo niewiele miejsca na przejście. Szlak jest tutaj wyjątkowo dwukierunkowy, a na stopniach czy łańcuchach brakuje miejsca na mijankę.

Trasa zaczyna się w miejscu, w którym potok Sucha Bela wpada do Hornadu. Zaczyna się od Żelaznych Wrót. Bardzo szybko spotykamy metalowe platformy, a po dwóch godzinach szlak dochodzi do malutkiej osady Letanovský Mlyn. Jest tutaj bar, można cos zjeść, napić się piwa, odpocząć, bo to praktycznie dwie trzecie drogi. Na Tomasovsky Vyhlad zosało jeszcze mniej więcej 1h 20 min. Warte odnotowania jest to, że pół godziny przed Letanovským Mlynem od niebieskiego szlaku odbija w prawo zielony szlak do Klastoriska. Wiedzie on Klastoriską rokliną, która jest wąska i malownicza. Warto ją wykorzystać do domknięcia naszej trasy lub do dojścia do kolejnych miejsc. My polecamy trzy wersje:

  • Przełom Hornadu – Klastorisko – Tomasovsky vyhlad – Podlesok Prawie 7-godzinna trasa, która pozwala przejść dwukrotnie przełomem Hornadu. Rano i późnym popołudniem. Ponadto przysiądziemy na uroczej galeryjce. Tak, polecamy 😉
  • Przełom Hornadu – Klastorisko – Velky Kysel (ok 7h)
  • Przełom Hornadu – Klastorisko – Sokolia Dolina (ok 7,5h)

W Sokolej Dolinie znajduje się Závojový vodopád (75 m) który pokonujemy systemem drabinek. Natomiast Velky Kysel, mimo że nie potrzebujemy wiele czasu na jego przebycie, sam w sobie jest atrakcyjny, zdecydowanie możemy go polecić. Jest tutaj dość wąsko, tajemniczo i panuje półmrok.

W lipcu zeszłego roku miała miejsce katastrofa helikoptera Horskiej Służby. Helikopter zahaczył o linie energetyczne i runął do Klastoriskiej Rokliny. Zgineły wszystkie cztery osoby, które znajdowały się na pokładzie.

Tomasovsky vyhlad – szatański taras skalny, mający 666,6 metra wysokości. Znajduje się na południowym stoku Doliny L’udmanka. Galeryjka widokowa wznosi się tutaj ponad 200 m nad dolinę Hornadu, opadając ku niej imponującym, podciętym urwiskiem. Możemy liczyć tutaj na pasjonujący widok, szczególnie wieczorem, przy zachodzącym Słońcu, barwnie wyglądają Tatry. Ze Spiskich Tomasovic jest tutaj raptem 55 minut, a z dna doliny o 10 minut szybciej. Jest tu tak pięknie, że były tutaj kręcone sceny do Ostatniego Smoka, a i znamy pary które tutaj się zaręczały.

 

 
Czeski RAJ - kraina skalnych miast

Czeski RAJ - kraina skalnych miast

Nie dalej niż 200 km na południowy zachód od Wrocławia leży piękna kraina. Kraina tajemnicza, pełna niespodzianek, zamków i wulkanów. Znajduje się w trójkącie, pomiędzy miastami...

Więcej

Mała Fatra

Mała Fatra

W Małej Fatrze byliśmy kilkukrotnie i za każdym razem daliśmy się porwać jej magii. Jest tu pięknie, zachwycająco, nietuzinkowo. A tutejsze szlaki oferują wszystko, co najlepsze.

Więcej

Wielki CHOCZ

Wielki CHOCZ

Wędrówka na szczyt nie nastręcza większych trudności. Choć często zaskakuje nas duże przewyższenie. Trzeba pamiętać, ze Chocz wznosi się nawet i ponad 1000 m nad okalające doliny

Więcej

Podziel się

9 Comments

  1. Odpowiedz

    Chodzę tam od dwudziestu lat. Kiedyś było tam pusto. Na Podlesoku było nas trzy rodziny ja z namiotem, Szwedzi z namiotem i Francuzi z przyczepą kempingową. To dziś brzmi jak niemożliwe. Po paru dniach graliśmy już w bridge a i rozumieliśmy się – może to zasługa wspaniałego słowackiego piwa bo nie znam francuskiego ani szwedzkiego podobnie jak Oni polskiego. Cudowne góry – ale uwaga – mimo powyższych opisów – nie są łatwe i nieraz widziałem płaczących na półkach czy drabinach. Warto mierzyć zamiary na siły. Na przykład Sokolia Dolina to wg mojego GPS wejście po drabinach na wysokość 102m czyli licząc 3m na piętro to wychodzi prawie taras widokowy na Pałacu Kultury :). Więc ostrożnie – i o to apeluje. Cuda tego miejsca wymagają szacunku no i przede wszystkim wyobrażni na co możemy sobie pozwolić

    • Odpowiedz

      Piękna międzynarodowa integracja, takie historie bardzo miło się wspomina. Urocze miejsca przyciągają, co sprawia że robi sie tłoczniej na szlakach… ale zgadzamy się, że należy je zwiedzać z rozwagą i szacunkiem. Pozdrawiamy 😉

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cześć! Widzimy, że przebywasz na naszej stronie już od jakiegoś czasu.
Mamy nadzieję, że zawarte na niej treści przypadły Ci do gustu. Polub nasz profil na fb,
aby być na bieżąco z górami i podróżami ;) Zapraszamy!